Zatrzymany transport z Czech. To chcieli wwieźć do Polski, tysiące sztuk miały trafić do dzieci
Podczas rutynowej kontroli na granicy polsko-czeskiej funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z Dolnośląskiego Urzędu Celno-Skarbowego we Wrocławiu zatrzymali transport wjeżdżający do Polski. Mundurowi szybko zareagowali na podejrzany ładunek, którego wartość oszacowano na ponad 1,1 mln zł. Zatrzymany towar był przeznaczony dla grupy szczególnie wrażliwej - dzieci i nastolatków.
Rutynowa kontrola drogowa na południowej granicy zapobiegła wprowadzeniu na polski rynek niebezpiecznych przedmiotów. Transportowany do Polski towar nie spełniał rygorystycznych norm i wymogów obowiązujących na naszym rynku.
KAS na straży bezpieczeństwa najmłodszych
Rynek produktów przeznaczonych dla dzieci w Unii Europejskiej jest objęty bardzo restrykcyjnymi przepisami dotyczącymi bezpieczeństwa. Towary wprowadzane do sprzedaży muszą spełniać określone wymagania i normy, czego potwierdzeniem jest m.in. unijne oznakowanie CE (Deklaracja Zgodności Unii Europejskiej). Symbol ten oznacza deklarację producenta, że produkt spełnia wymagania dotyczące bezpieczeństwa, w tym m.in. palności, zawartości niebezpiecznych substancji chemicznych oraz odporności na uszkodzenia mechaniczne.
W polskim systemie prawnym za weryfikację towarów wjeżdżających do kraju odpowiada bezpośrednio Krajowa Administracja Skarbowa. To właśnie jej funkcjonariusze na co dzień patrolują szlaki handlowe, sprawdzając, czy zagraniczni dostawcy przestrzegają obowiązujących wymogów.
Transporty towarów pozbawionych dokumentacji stanowią stały problem, z którym zmagają się służby celno-skarbowe w regionach przygranicznych. Zwiększona dynamika handlu transgranicznego sprzyja próbom wprowadzania do obrotu wyrobów o wątpliwej jakości. Próba ominięcia oficjalnych kanałów dystrybucji nie jest jedynie wykroczeniem skarbowym, ale realnym zagrożeniem. Jakie ryzyko niesie ze sobą zakup towaru, który nie przeszedł urzędowej weryfikacji?
Niebezpieczny transport zatrzymany
Podrabiane i nielegalnie sprowadzane produkty mogą stwarzać realne zagrożenie dla zdrowia i bezpieczeństwa użytkowników. Szczególne obawy dotyczą artykułów przeznaczonych dla dzieci. W takich produktach problemem może być m.in. wykorzystanie tanich tworzyw sztucznych zawierających szkodliwe substancje, w tym ftalany - związki stosowane do zmiękczania plastiku, które przy nadmiernym stężeniu mogą negatywnie wpływać na gospodarkę hormonalną organizmu.
Niebezpieczeństwo mogą stanowić również błędy konstrukcyjne. Niewielkie lub słabo przymocowane elementy mogą odpaść podczas użytkowania, a w przypadku małych dzieci oznacza to ryzyko ich połknięcia lub zadławienia. Dodatkowym problemem jest brak odpowiednich ostrzeżeń dotyczących wieku użytkownika oraz instrukcji w języku polskim. Utrudnia to rodzicom i opiekunom właściwą ocenę potencjalnego zagrożenia.
Import i sprzedaż niesprawdzonych produktów mają także wymiar ekonomiczny. Firmy działające zgodnie z prawem muszą ponosić koszty badań, certyfikacji i kontroli jakości. Podmioty sprowadzające tani, niezweryfikowany asortyment mogą natomiast znacząco ograniczyć te wydatki, oferując produkty po niższych cenach. W efekcie legalnie działający przedsiębiorcy są zmuszeni konkurować z firmami, które omijają część obowiązujących wymogów bezpieczeństwa.
Czytaj więcej: Nowy "król drożyzny" i nie chodzi o masło. Polacy płacą jak za zboże trzeci miesiąc z rzędu
Właśnie taki scenariusz miał miejsce podczas niedawnej akcji funkcjonariuszy dolnośląskiej KAS na przejściu granicznym w Kudowie-Słonem. Mundurowi wytypowali do kontroli drogowej dostawczy samochód wjeżdżający do Polski. Podczas sprawdzania przestrzeni ładunkowej funkcjonariusze natrafili na 22 606 maskotek naruszających prawa własności intelektualnej, które jednocześnie stanowiły zagrożenie dla zdrowia osób kupujących tego typu przedmioty.

Ponad 2 tysiące zabawek bez wymaganych certyfikatów
Wśród zabezpieczonego towaru znalazły się m.in. pluszaki przedstawiające popularnych bohaterów znanych z filmów animowanych, które miały trafić bezpośrednio do sprzedaży w automatach. Tego typu urządzenia można spotkać przede wszystkim w popularnych miejscowościach turystycznych, gdzie często przyciągają uwagę najmłodszych. Dla rodziców stają się natomiast łatwo dostępnym sposobem na zakup dziecku drobnej pamiątki z wakacyjnego wyjazdu.
Jak przekazała w komunikacie Agnieszka Rzeźnicka-Gniadek, rzeczniczka Izby Administracji Skarbowej we Wrocławiu, zabezpieczone maskotki wykonano z materiałów niskiej jakości. Nie miały wymaganych certyfikatów ani instrukcji w języku polskim, a ponadto nie spełniały obowiązujących norm technicznych. Cały asortyment został natychmiast zatrzymany i zabezpieczony w magazynie celnym

Kierowca i jego pasażer zostali przesłuchani przez funkcjonariuszy. W trakcie składania wyjaśnień poinformowali, że maskotki zostały kupione w wietnamskim centrum handlowym w Pradze.
Jeśli zostanie potwierdzone, że sprawca oznaczał towary podrobionym znakiem towarowym w celu ich sprzedaży lub wprowadzał takie produkty do obrotu, grozi mu grzywna, ograniczenie wolności albo kara pozbawienia wolności do 2 lat. Jeżeli przedmiotem czynu był towar o znacznej wartości, maksymalna kara może wzrosnąć do 5 lat więzienia.
