biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Finanse > Wielka szansa dla Mai Chwalińskiej. Takie pieniądze wywalczy dziką kartą na Wimbledonie
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 17.06.2026 10:28

Wielka szansa dla Mai Chwalińskiej. Takie pieniądze wywalczy dziką kartą na Wimbledonie

Wielka szansa dla Mai Chwalińskiej. Takie pieniądze wywalczy dziką kartą na Wimbledonie
Fot. THOMAS SAMSON/AFP/East News

Decyzja organizatorów Wimbledonu o przyznaniu dzikiej karty Mai Chwalińskiej wywołała ogromną radość wśród polskich kibiców. Dla samej zawodniczki oznacza to coś znacznie więcej niż tylko sportowy zaszczyt. Otrzymana przepustka do londyńskiego turnieju głównego to przede wszystkim potrzebny zastrzyk gotówki, który diametralnie zmieni sytuację finansową tenisistki. Gigantyczne stawki gwarantowane za sam udział w pierwszej rundzie pokazują, jak wielkie pieniądze kryją się obecnie za elitarnym sportem.

Trudny los tenisisty poza ścisłą czołówką rankingową

Zawodowy sport kojarzy się z luksusem, jednak rzeczywistość większości graczy z drugiej setki rankingu bywa brutalną walką o przetrwanie. Koszty podróży, zakwaterowania, opłacenie sztabu szkoleniowego, fizjoterapeutów oraz codzienna logistyka potrafią błyskawicznie pochłonąć wszelkie wywalczone na korcie nagrody.

Przez długi czas polska reprezentantka musiała mierzyć się z tymi wyzwaniami, balansując na granicy opłacalności kariery. Wszystko zmieniło się po sensacyjnym sukcesie na kortach ziemnych w Paryżu, gdzie zawodniczka zachwyciła świat i dotarła aż do wielkiego finału.

Jest trochę smutku, troszeczkę sobie popłakałam, ale na pewno też jestem bardzo dumna. Chciałabym, żeby ten mecz wyglądał inaczej, żeby ludzie mogli zobaczyć trochę lepsze widowisko. Mirra po prostu była dużo, dużo lepsza ode mnie. Dałam z siebie wszystko, więc tak naprawdę nie mogę mieć do siebie pretensji. Mogę być z siebie zadowolona i dumna z tego, co zrobiłam i co osiągnęłam – podkreślała Maja Chwalińska po finałowym meczu na turnieju Roland Garros w Paryżu.

Wielka szansa dla Mai Chwalińskiej. Takie pieniądze wywalczy dziką kartą na Wimbledonie
Fot. DIMITAR DILKOFF/AFP/East News

Ten spektakularny sukces sportowy natychmiast wywindował ją na najwyższe w karierze, 21. miejsce w światowym zestawieniu. Mimo tak gigantycznego skoku rankingowego, specyfika zgłoszeń do kolejnego turnieju wielkoszlemowego sprawiła, że udział w Londynie bez eliminacji wcale nie był pewny. Organizatorzy z All England Lawn Tennis Club postanowili jednak docenić nową gwiazdę światowych kortów i przyznali jej specjalne zaproszenie.

Tzw. dzika karta, czyli specjalne uprawnienie do udziału w turnieju głównym bez konieczności rozgrywania kwalifikacji, eliminuje konieczność wyczerpującej, trzystopniowej walki eliminacyjnej. Czy to oznacza, że największa presja finansowa bezpowrotnie minęła? Finansowy fundament, jaki daje sam start na brytyjskiej trawie, pozwala myśleć wyłącznie o taktyce na mecz, a nie o stanie konta.

Oficjalne stawki w londyńskim Wimbledonie - rekordowa pula nagród, organizatorzy podnoszą poprzeczkę

Władze brytyjskiego szlema zaprezentowały oficjalny plan finansowy tegorocznej imprezy i trzeba przyznać, że liczby te działają na wyobraźnię. Całkowita pula nagród finansowych wzrosła do historycznego poziomu 64,2 mln funtów, co stanowi wzrost o 20 proc. względem poprzedniego roku. To największy roczny przyrost budżetu w historii tego turnieju.

Dzięki tej decyzji, każda tenisistka, która pojawi się na korcie w pierwszej rundzie singla, otrzyma gwarantowane 80 tys. funtów szterlingów, czyli w przeliczeniu około 400 tys. złotych. Dla zawodniczki, która jeszcze niedawno liczyła każdy grosz, taki jednorazowy zastrzyk gotówki stanowi równowartość rocznego budżetu na przygotowania. To kwota bazowa, która przysługuje nawet w przypadku natychmiastowej porażki w meczu otwarcia.

Wielka szansa dla Mai Chwalińskiej. Takie pieniądze wywalczy dziką kartą na Wimbledonie
Fot. Anita Walczewska/East News

Warto zauważyć, że organizatorzy celowo przesuwają coraz większe środki na wczesne etapy rywalizacji, by wspierać finansowo graczy o mniejszym kapitale sponsorskim. Zwycięstwo w pierwszym meczu i awans do drugiej rundy podnosi wypłatę do 126 tys. funtów, czyli ponad 620 tys. złotych. Sukces w kolejnej fazie to już 185 tys. funtów, co daje blisko milion złotych.

Czy na szybkiej i specyficznej nawierzchni trawiastej polska rakieta zdoła powtórzyć swoją paryską formę? Styl gry oparty na rotacjach, skrótach i technicznej finezji idealnie pasuje do wymogów londyńskich trawników, co pozwala realnie myśleć o kolejnych rundach.

Zobacz też: Tyle Maja Chwalińska zarobiła na Roland-Garros. Na jej konto wpłynie spora suma

Finansowy awans Mai Chwalińskiej - zawodniczka w nowej pozycji negocjacyjnej

Finansowy horyzont rysuje się w tak jasnych barwach, ponieważ każdy kolejny krok w drabince turniejowej oznacza skokową kumulację kapitału. Osiągnięcie czwartej rundy wiąże się z nagrodą rzędu 300 tys. funtów, czyli około 1,5 mln złotych. Przyszła triumfatorka całych zawodów zainkasuje natomiast astronomiczną kwotę 3,6 mln funtów, co w przeliczeniu przekracza barierę 17,5 mln złotych.

Takie kwoty pokazują gigantyczny dystans ekonomiczny, jaki dzieli imprezy wielkoszlemowe od pozostałych turniejów w kalendarzu WTA. Zarobki na korcie to jednak zaledwie połowa sukcesu w nowoczesnym biznesie sportowym. Status finalistki z Paryża i uczestniczki Wimbledonu diametralnie zmienia pozycję negocjacyjną Polki na rynku reklamowym.

Agenci sportowi podkreślają, że globalna ekspozycja telewizyjna podczas tak prestiżowych turniejów przyciąga potężnych sponsorów: od producentów odzieży, przez luksusowe marki zegarków, aż po globalne instytucje finansowe. Doświadczenie innych polskich gwiazd pokazuje, że kontrakty reklamowe potrafią wielokrotnie przewyższyć oficjalne premie z kortów.

Łącznie w 2026 roku Maja Chwalińska zarobiła już 1,75 mln dolarów, czyli blisko 6,5 mln zł. Liderką pod względem zarobków pozostaje Iga Świątek. Dzięki występom m.in. w Australian Open, United Cup i Roland Garros zgromadziła w tym sezonie 1,98 mln dolarów (ponad 7,2 mln zł). Jej przewaga nad Chwalińską wynosi obecnie 851 tys. zł.

Dzika karta stała się więc dla Polki kluczem do otwarcia drzwi, za którymi znajduje się stabilizacja finansowa i pełna niezależność zawodowa. Sukces w Londynie ostatecznie przypieczętuje jej awans do tenisowej elity, zarówno pod względem sportowym, jak i czysto biznesowym.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: