Wcale nie arabscy turyści. W Zakopanem już zacierają ręce, na przyjezdnych z tego kraju mają zarobić
Zakopane od lat pozostaje jednym z najważniejszych ośrodków turystycznych w Polsce. Co sezon przyciąga nie tylko krajowych urlopowiczów, ale także gości z zagranicy, którzy zachwycają się Tatrami. W tym roku układ sił w turystyce może się jednak zmienić, a przedstawiciele branży już liczą na nową grupę przyjezdnych.
- Zakopane popularne wśród turystów przez cały rok
- Niepewność wokół przyjazdów gości z Bliskiego Wschodu
- Nowa szansa dla Podhala dzięki turystom z kolejnego kraju
Zakopane żyje z turystyki niemal przez cały rok
Zakopane to miejsce, które od dawna cieszy się niesłabnącą popularnością wśród turystów. Polacy chętnie wybierają Podhale zarówno zimą, jak i wiosną, latem czy jesienią. Tatrzańskie szlaki, góralska kultura, Krupówki i rozbudowana baza noclegowa sprawiają, że jest to jeden z najczęściej wybieranych kierunków w krajowej turystyce.
Ruch turystyczny pod Tatrami opiera się jednak nie tylko na gościach z Polski. Dla miejscowych przedsiębiorców duże znaczenie mają również przyjezdni z zagranicy, ponieważ to właśnie oni często wydają więcej na noclegi, gastronomię, transport czy zakupy. W praktyce oznacza to, że jeden dobrze prosperujący sezon zależy nie tylko od liczby turystów, ale także od tego, jakim budżetem dysponują odwiedzający.
Tegoroczny sezon może być jednak bardziej nieprzewidywalny niż zwykle. Skomplikowana sytuacja geopolityczna na świecie już wpływa na ruch lotniczy i decyzje urlopowe części podróżnych. Mimo to górale nie zamierzają wpadać w pesymizm. Jak wskazują przedstawiciele branży, nawet jeśli część stałych zagranicznych gości nie dotrze do Zakopanego, region wciąż może liczyć na duże zainteresowanie wśród gości z innych stron. Kto w tym roku może tłumnie przybyć do Zakopanego?

Arabscy turyści są ważni dla Zakopanego, ale w tym roku może być ich mniej
W ostatnich latach bardzo ważną grupą dla Zakopanego stali się turyści z Bliskiego Wschodu. To goście, którzy szczególnie chętnie odwiedzają Podhale w sezonie wiosenno-letnim. Choć liczebnie nie dominują nad polskimi turystami, to mają duże znaczenie dla lokalnej branży, ponieważ podczas pobytu wydają wyraźnie więcej niż przeciętny krajowy urlopowicz.
Jak wskazywali przedstawiciele Tatrzańskiej Izby Gospodarczej, w skali najważniejszych tygodni wakacyjnych goście z krajów Zatoki Perskiej potrafili odpowiadać za około 8 proc. całego ruchu turystycznego w regionie. To pokazuje, że dla hoteli, apartamentów, restauracji czy przewoźników ich obecność ma realne znaczenie finansowe.
W tym roku pojawia się jednak ryzyko, że ruch z tego kierunku osłabnie. Powodem jest napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie oraz konflikt z udziałem Izraela, USA i Iranu. Już teraz jego skutki odczuwa światowa turystyka. Czasowe zamknięcia przestrzeni powietrznej po atakach odwetowych Iranu na ZEA i Katar doprowadziły do odwołania tysięcy lotów i dużych utrudnień w podróżowaniu między Azją a Europą.
Do tego dochodzi wzrost cen ropy oraz niepewność co do dalszego rozwoju sytuacji. W efekcie część turystów z krajów Zatoki Perskiej zaczęła odwoływać urlopy w popularnych kierunkach południowej Europy, takich jak Turcja, Grecja czy Włochy. Na Podhalu liczą jeszcze, że mimo tych problemów część gości z Bliskiego Wschodu i tak zdecyduje się na przyjazd do Polski. Jednocześnie branża przygotowuje się na scenariusz, w którym ten ubytek trzeba będzie uzupełnić turystami z innych państw. Z których dokładnie?

W Zakopanem liczą na Brytyjczyków. Pomóc ma oferta dużego touroperatora
Coraz więcej wskazuje na to, że wśród zagranicznych gości z Zakopanem liczną grupą może być ta z Wielkiej Brytanii. To właśnie ten kierunek budzi dziś największe nadzieje lokalnej branży turystycznej. Powód jest konkretny: duży touroperator TUI wprowadził do swojej oferty wypoczynkowej pakiety do Zakopanego w kategorii „Jeziora i Góry”.
Nowa oferta ma być dostępna od maja do września. Obejmuje połączenia z 16 lotnisk w Wielkiej Brytanii obsługiwanych przez linie easyJet i Ryanair. Dla Zakopanego to ważny sygnał, bo oznacza wejście do bardziej zorganizowanej sprzedaży wyjazdów dla brytyjskich klientów, a nie tylko ruch indywidualny.
Z punktu widzenia touroperatora Zakopane ma być przedstawiane jako świeża alternatywa dla Alp. Atutem mają być nie tylko widoki i górskie krajobrazy, ale także niższe ceny, lokalna kultura, drewniana zabudowa i atmosfera regionu. To może dobrze trafić w gust brytyjskich podróżnych, zwłaszcza że już teraz chętnie odwiedzają oni Polskę, a jednym z ich ulubionych kierunków pozostaje Kraków. Dla części z nich Zakopane może być naturalnym rozszerzeniem takiego wyjazdu.
Lokalni przedsiębiorcy nie ukrywają, że patrzą na ten kierunek z dużą nadzieją. Na Podhalu podkreśla się, że Brytyjczyków do tej pory nie było tam szczególnie wielu, dlatego pojawienie się nowej grupy klientów może być dla regionu bardzo korzystne. Dla właścicieli pensjonatów, apartamentów i restauracji to szansa na zapełnienie części miejsc, jeśli ruch z Bliskiego Wschodu okaże się słabszy niż w poprzednich latach.
Zakopane wciąż pozostaje silnym punktem na turystycznej mapie Polski, ale tegoroczny sezon może wyglądać inaczej niż poprzednie. Jeśli trudna sytuacja międzynarodowa ograniczy przyjazdy części gości z Bliskiego Wschodu, Podhale może spróbować nadrobić to turystami z Wielkiej Brytanii.