W Dino właśnie się zaczęło. "2+2 gratis" bez limitów, do sklepów ustawią się długie kolejki
Poniedziałkowy poranek na polskim rynku handlu detalicznego rzadko bywa tak gorący, jak ma to miejsce dzisiaj. Od 12 stycznia w placówkach Dino ruszyły wyprzedaże, których skala sugeruje chęć walki o miano lidera opłacalności, wykraczając daleko poza standardowe gazetkowe okazje.
- Strategia niskich cen jako motor napędowy handlu
- Nabiał i mięsne przekąski za grosze w Dino
- Cukiernicze szaleństwo i jajka niespodzianki za bezcen
Strategia niskich cen jako motor napędowy handlu
Przy obecnej dynamice inflacji żywności, która choć wyhamowała, wciąż jest odczuwalna dla budżetów domowych, każda informacja o rabatach rzędu 80 proc. działa na konsumentów jak magnes. Zjawisko to jest szczególnie widoczne w segmencie słodyczy i artykułów impulsowych, gdzie bariera wejścia do zakupu jest najniższa.

Co ciekawe, sieć Dino zdecydowała się na zniesienie limitów ilościowych, co w polskim handlu jest rzadkością przy tak głębokich przecenach i zazwyczaj kończy się błyskawicznym wyczyszczeniem półek przez tzw. łowców okazji.
Nabiał i mięsne przekąski za grosze w Dino
Dział nabiału oraz lady chłodnicze to miejsca, gdzie Dino najmocniej uderza w konkurencję, oferując produkty codziennego użytku w cenach niemal hurtowych. Szczególną uwagę zwracają sery marki Temar w opakowaniach 130 g, których cena została zredukowana z 7,99 zł do zaledwie 2,99 zł.
Podobny los spotkał gotowe przekąski, takie jak bułeczki pizzowe Henglein, oferowane za ułamek swojej nominalnej wartości. Eksperci rynkowi zauważają, że takie ruchy cenowe są możliwe dzięki specyficznemu modelowi logistycznemu spółki, która stawia na pełną kontrolę nad łańcuchem dostaw. Jeszcze ciekawiej prezentuje się oferta na kabanosy Tarczyński w wersji XXL.
Opakowanie o wadze 360 g, które standardowo kosztuje blisko 15 zł, zostało przecenione do poziomu 4,49 zł za wersję wieprzową. To obniżka przekraczająca 70 proc., co przy tak rozpoznawalnej marce buduje w oczach klienta wizerunek sklepu, w którym „naprawdę warto” robić zakupy. Warto też wspomnieć o mechanizmie gratisów, który Dino rozwija z dużą pewnością siebie.
Promocje typu „1+1 gratis” na śledzie Marinus czy „2+2 gratis” na sosy Roleski w saszetkach to ukłon w stronę osób planujących większe zapasy, co dodatkowo zwiększa średnią wartość koszyka zakupowego.

Cukiernicze szaleństwo i jajka niespodzianki za bezcen
Największe emocje i prawdopodobnie największe kolejki wygeneruje jednak sekcja słodyczy, gdzie sieć przygotowała propozycje niemal nierealne w obecnych warunkach gospodarczych.
Cukierki Nimm2 Boomki Cola, kosztujące dotychczas 4,99 zł, od rana są dostępne za symboliczne 99 groszy. Jest to podręcznikowy przykład spektakularnej obniżki o 80 proc., która ma szansę stać się wiralem w mediach społecznościowych. Jednak prawdziwym hitem, mogącym doprowadzić do oblężenia sklepów, są jajka Kinder.
Niespodzianka w wersji Maxi o wadze 100 g. Produkt ten, pozycjonowany zazwyczaj jako towar premium z ceną regularną przekraczającą 22 zł, teraz kosztuje jedynie 4,59 zł. Dla porównania jeszcze niedawno uznawano za okazję cenę na poziomie 16,99 zł. Tak drastyczne cięcie ceny o blisko 75 proc. przy zakupach bez limitów jest ruchem, który może zmusić największych konkurentów do natychmiastowej reakcji.
