Upadek po blisko 100 latach. Zamykają polską fabrykę. Wiadomo, co dalej z 120 pracownikami
Przez dekady fabryka w Poznaniu była symbolem przemysłu i stabilnej pracy, a jej historia splatała się z losami kolejnych pokoleń. Dziś przyszłość tego miejsca stoi pod znakiem zapytania. Dla wielu osób to nie tylko koniec niemal 100-letniej historii działalności zakładu, ale także moment pełen niepewności i oczekiwania na konkrety. Co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami i jakie decyzje już zapadły? Czy to definitywny finał, czy początek trudnej transformacji?
- Zamykają legendarną fabrykę. Miejsce z historią, którego nie da się pominąć
- Decyzje zapadły, ale pytań przybywa
- Likwidacja po niemal 100 latach. Wiadomo, co z pracownikami
Zamykają legendarną fabrykę. Miejsce z historią, którego nie da się pominąć
Nie każda fabryka staje się legendą. Są jednak takie zakłady, które na stałe wpisują się w krajobraz gospodarczy miasta, stając się czymś więcej niż tylko miejscem pracy. Przez lata budują lokalną tożsamość, dają zatrudnienie całym rodzinom i współtworzą przemysłowy charakter regionu. Takie firmy zwykle trwają mimo kryzysów, zmian ustrojowych i gospodarczych turbulencji.
W przypadku poznańskiego zakładu mówimy o przedsiębiorstwie, które funkcjonowało niemal przez cały XX wiek i znaczną część XXI. Przetrwało wojny, transformację ustrojową i kolejne zmiany właścicielskie. Dla wielu mieszkańców było synonimem stabilności oraz pewnego zatrudnienia. Tym większe poruszenie wywołały informacje, które zaczęły krążyć w ostatnich tygodniach.
Choć oficjalne komunikaty długo były oszczędne w szczegóły, pracownicy i lokalna społeczność zaczęli zadawać pytania. Czy to chwilowy kryzys, czy może decyzja, której nie da się już cofnąć? I co w takiej sytuacji dzieje się z ludźmi, którzy przez lata budowali pozycję firmy?

Decyzje zapadły, ale pytań przybywa
Chodzi o fabrykę Stomil Poznań, działającą od 1928 roku, jednego z największych producentów gumy i opon w Polsce i firmę o jednej z najdłuższych tradycji w kraju. W 1992 roku Stomil został przekształcony w spółkę akcyjną ze 100 proc. udziałem Skarbu Państwa. 2 stycznia 2026 roku Nadzwyczajne Zgromadzenie Akcjonariuszy przyjęło wniosek zarządu o postawieniu spółki Stomil–Poznań S.A. w stan likwidacji. Akcjonariusze zgodzili się na rozwiązanie spółki, a w konsekwencji działalność zakończy przedsiębiorstwo zatrudniające blisko 120 osób.
Gdy w przestrzeni publicznej pojawiają się informacje o postawieniu spółki w stan likwidacji, naturalnie rośnie niepewność. Taki proces rzadko oznacza nagłe zamknięcie bram z dnia na dzień, ale zawsze jest sygnałem, że dotychczasowy model funkcjonowania się wyczerpał. W tym przypadku kluczowe okazały się rozmowy prowadzone już po podjęciu formalnych decyzji.
Związek zawodowy, pracownicy i lokalne media zaczęli szukać odpowiedzi, co dalej. Szczególnie istotna była rola właściciela zakładu, który musiał zmierzyć się nie tylko z bilansem finansowym, ale też z odpowiedzialnością społeczną. W grę wchodziły różne scenariusze – od stopniowego wygaszania działalności, po próby uratowania części produkcji w innej formie.
W tle pojawiały się także informacje o spotkaniach z załogą i zapewnieniach, że najbliższe miesiące nie przyniosą gwałtownych zwolnień. To jednak nie uciszyło obaw. Pracownicy wiedzieli, że likwidacja to proces, który prędzej czy później oznacza trudne decyzje personalne. Jak daleko sięgną i kogo obejmą? Jak przekazał „Głos Wielkopolski”, nie wszyscy pracownicy pozostaną bez perspektyw.
Likwidacja po niemal 100 latach. Wiadomo, co z pracownikami
Polska Grupa Zbrojeniowa, do której należy Stomil, zadeklarowała możliwość przejęcia części załogi. 13 stycznia doszło do spotkania prezesa PGZ Adama Leszkiewicza z pracownikami. Zapowiedział on, że proces likwidacji może potrwać nawet dwa lata, a w najbliższym czasie nikt nie straci pracy. Zatrudnienie dla części załogi przewidziano m.in. w podpoznańskim oddziale Mesko oraz w Wojskowych Zakładach Motoryzacyjnych w Poznaniu.
Spośród prawie 120 pracowników około 50 osób ma szansę na zatrudnienie w innych zakładach PGZ – informuje „Głos Wielkopolski”.

Pozostali pracownicy, gdy likwidacja będzie finalizowana, zostaną objęci zwolnieniami grupowymi zgodnie z obowiązującymi przepisami, co oznacza m.in. odprawy. Powodem tej decyzji były wieloletnie problemy finansowe. Jak przypomina „Głos Wielkopolski”, po raz ostatni spółka zanotowała zysk w 2012 roku, a na koniec 2025 roku jej zadłużenie przekroczyło 22 mln zł. Jednocześnie PGZ w komunikacie cytowanym przez Polskie Radio zaznaczyła, że likwidacja nie musi oznaczać całkowitego końca działalności produkcyjnej:
Likwidowanie spółki nie oznacza automatycznego wygaszania produkcji. Analizowana jest możliwość wydzielenia części przedsiębiorstwa i przeniesienia jej do innej spółki PGZ – przekazała grupa.
Doradca Prezydenta RP Bogdan Kubiak rozmawiał z przedstawicielami NSZZ „Solidarność” ze Stomil–Poznań S.A. Spotkanie było efektem wniosku złożonego do Prezydenta Karola Nawrockiego przez przewodniczącego Komisji Zakładowej związku, Henryka Dąbrowskiego. Dyskusja dotyczyła likwidacji spółki oraz obaw pracowników o przyszłość miejsc pracy, zakładu i branży gumowej, produkującej również na potrzeby wojska. Związkowcy podkreślali, że nie zgadzają się z decyzją o likwidacji i wskazywali, że istniały inne możliwości, zwłaszcza w świetle realizowanych kontraktów.
Zamknięcie Stomilu Poznań to symboliczny koniec niemal stuletniej historii przemysłowej. Choć decyzja była podyktowana ekonomią, jej skutki dotkną setki rodzin i całe lokalne środowisko. Dla części pracowników pojawia się jednak realna szansa na kontynuację kariery w ramach Polskiej Grupy Zbrojeniowej, a los samej produkcji wciąż pozostaje otwarty. Czy to definitywny koniec legendy, czy jedynie jej nowy rozdział – pokażą najbliższe lata.