biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Energetyka > Szturm na stacje w całej Polsce. Czy paliwa może zabraknąć? Minister zareagował stanowczo
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 01.04.2026 19:27

Szturm na stacje w całej Polsce. Czy paliwa może zabraknąć? Minister zareagował stanowczo

Szturm na stacje w całej Polsce. Czy paliwa może zabraknąć? Minister zareagował stanowczo
Fot. Anita Walczewska/East News

Rząd zdecydował w sprawie wysokich cen paliw na stacjach benzynowych w Polsce. Jednak widok kolejek przed dystrybutorami spowodował, że wielu kierowców instynktownie zaczęło mieć obawy o ciągłość dostaw. Czy grozi nam taki scenariusz, że paliwa zwyczajnie zabraknie? Ministerstwo Energii zabrało głos. 

  • Czy państwo jest gotowe na dalsze obniżki cen paliwa?
  • Resort energii wprost o stabilności krajowych dostaw paliwa
  • Jakie są nowe ceny paliwa od 2 kwietnia?

Czy państwo jest gotowe na dalsze obniżki cen paliwa?

Utrzymanie relatywnie niskich cen na pylonach w dobie wysokiej inflacji (wskaźnika wzrostu przeciętnego poziomu cen w gospodarce) wymaga od państwa potężnych wyrzeczeń fiskalnych. Kluczowym elementem tarczy osłonowej jest radykalna obniżka podatku VAT na paliwa, która weszła w życie we wtorek. Stawka ta została ścięta z podstawowych 23 proc. do zaledwie 8 proc.

To rozwiązanie ma obowiązywać do końca marca, co stanowi bezpośredni impuls do obniżenia kosztów transportu, a w konsekwencji ma hamować wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych. Równolegle zdecydowano się na interwencję w obszarze podatku akcyzowego (podatku pośredniego nakładanego na wybrane wyroby, m.in. energetyczne), którego niższe stawki mają obowiązywać przynajmniej do połowy kwietnia.

Operacje te, choć zbawienne dla portfeli kierowców, stanowią potężne obciążenie dla finansów publicznych. Według oficjalnych wyliczeń Ministerstwa Finansów, rezygnacja z części wpływów z VAT-u kosztuje budżet około 900 mln zł miesięcznie. Jeśli doliczymy do tego ubytek z tytułu niższej akcyzy, szacowany na 700 mln zł, otrzymujemy łączną kwotę 1,6 mld zł, o którą co miesiąc uszczuplana jest państwowa kasa.

To cena, jaką rząd zdecydował się zapłacić za stabilizację nastrojów społecznych i wsparcie siły nabywczej obywateli. Minister finansów zachował jednak furtkę bezpieczeństwa – nowelizacja przepisów pozwala mu na przedłużenie okresu obowiązywania niższej akcyzy nawet do 30 czerwca 2026 roku, co sugeruje, że państwo jest przygotowane na dłuższą batalię o niskie ceny energii.

Zobacz też: Czekają nas ograniczenia w podróżowaniu? Ekspert wyjaśnia unijne plany

Szturm na stacje w całej Polsce. Czy paliwa może zabraknąć? Minister zareagował stanowczo
Fot. Horia Ionescu's Images/Canva

Resort energii wprost o stabilności krajowych dostaw paliwa

W ostatnich dniach przestrzeń publiczną zdominowały pytania o bezpieczeństwo energetyczne kraju i ryzyko przerwania łańcuchów logistycznych. Minister energii Miłosz Motyka podczas środowej konferencji prasowej odniósł się do tych wątpliwości w sposób wyjątkowo stanowczy, podkreślając, że Polska znajduje się obecnie „po bezpiecznej stronie mocy”.

Dostawy paliw do Polski są w pełni zabezpieczone, a rząd Tuska nie widzi ryzyka ich przerwania – zapewnia minister energii Miłosz Motyka.

Resort monitoruje sytuację w czasie rzeczywistym i na ten moment nie widzi żadnych przesłanek, które mogłyby sugerować konieczność racjonowania paliw czy wprowadzania limitów sprzedaży na jednego klienta. Kluczowym argumentem rządu są stany magazynowe, które mają być wystarczające do zabezpieczenia potrzeb gospodarki i obywateli w perspektywie nadchodzących tygodni.

Warto zaznaczyć, że logistyka paliwowa to system naczyń połączonych, gdzie każda informacja o potencjalnych brakach może wywołać tzw. popyt spekulacyjny. To właśnie gwałtowne rzucenie się kierowców do tankowania „na zapas” jest obecnie identyfikowane jako większe zagrożenie dla płynności sprzedaży niż realny brak surowca w portach czy rafineriach. Rząd Donalda Tuska stara się więc studzić emocje, wskazując, że podaż paliwa jest na odpowiednim poziomie, a mechanizmy dystrybucji działają bez zakłóceń. 

Jednocześnie Ministerstwo Energii bacznie przygląda się zjawisku turystyki paliwowej. Niższe ceny na polskich stacjach przyciągają bowiem kierowców z krajów sąsiednich, co w regionach przygranicznych mogłoby lokalnie nadwyrężyć dostępność benzyny czy diesla. Choć obecnie problem ten nie wymaga radykalnych kroków, resort ma już przygotowane gotowe scenariusze reakcji na wypadek nadmiernego odpływu paliwa poza granice kraju.

Szturm na stacje w całej Polsce. Czy paliwa może zabraknąć? Minister zareagował stanowczo
Fot. devnenski, Getty Images Pro/Canva

Jakie są nowe ceny paliwa od 2 kwietnia?

Największą nowością, która bezpośrednio wpływa na codzienne życie kierowców, jest mechanizm ustalania maksymalnych stawek za litr paliwa. To rozwiązanie, wprowadzone dzięki nowelizacji ustawy o zapasach ropy naftowej, całkowicie zmienia zasady gry na rynku detalicznym.

Obecnie to nie tylko wolny rynek, ale przede wszystkim codzienne obwieszczenia ministra energii dyktują górną granicę cenową, której właścicielom stacji pod żadnym pozorem nie wolno przekroczyć. System ten ma na celu wyeliminowanie nagłych skoków cenowych i zapobieganie nadmiernym marżom nakładanym przez operatorów w sytuacjach niepewności rynkowej.

Jak te regulacje przekładają się na konkretne kwoty? W czwartek, 2 kwietnia, dopuszczalna cena benzyny 95 wzrośnie o symboliczne 2 grosze, osiągając pułap 6,23 zł. Z kolei użytkownicy diesla mogą liczyć na nieznaczną ulgę, gdyż maksymalna cena oleju napędowego spadnie o jeden grosz do poziomu 7,65 zł za litr. Choć zmiany te są kosmetyczne, sam fakt istnienia rozwiązania w postaci odgórnie narzuconych stawek daje konsumentom rzadkie poczucie przewidywalności wydatków w tak niepewnym sektorze gospodarki, jakim jest obecnie energetyka.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: