biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Finanse > Surowe kary za takie zachowanie podczas upałów. 500 zł mandatu to tylko początek problemów
Julia Bogucka
Julia Bogucka 28.06.2026 08:23

Surowe kary za takie zachowanie podczas upałów. 500 zł mandatu to tylko początek problemów

Surowe kary za takie zachowanie podczas upałów. 500 zł mandatu to tylko początek problemów
fot. Anita Walczewska/East News

Podczas fali upałów mieszkańcy miast robią wszystko, by znaleźć choć odrobinę chłodu. Szukają schronienia w cieniu, nad wodą i w innych miejscach, które pozwalają choć na chwilę odpocząć od wysokich temperatur. Gdy żar leje się z nieba, łatwo jednak zapomnieć o ostrożności. Nie każde miejsce nadaje się do ochłody, a pozornie niewinna próba schłodzenia organizmu może zakończyć się mandatem w wysokości 500 zł. Co więcej, skutki dla zdrowia mogą być znacznie poważniejsze niż sama kara finansowa.

Upały dotarły do Polski. Termiczne ekstrema w betonowej dżungli i szukanie ukojenia

Gdy temperatura przekracza 30 stopni Celsjusza, codzienne funkcjonowanie w mieście staje się znacznie trudniejsze. Upał szczególnie mocno odczuwalny jest w centrach dużych miejscowości, gdzie asfalt, beton i gęsta zabudowa długo oddają nagromadzone ciepło. W takich warunkach mieszkańcy szukają miejsc, w których można choć na chwilę odpocząć od słońca.

Surowe kary za takie zachowanie podczas upałów. 500 zł mandatu to tylko początek problemów
Fot. PraewBlackWhile/Getty Images/CanvaPro

Naturalnym wyborem są parki, skwery, zacienione alejki, okolice drzew i punkty, w których powietrze wydaje się chłodniejsze. W czasie wysokich temperatur nawet krótki spacer po nagrzanym chodniku potrafi być męczący, dlatego wiele osób zatrzymuje się tam, gdzie można liczyć na cień, przewiew albo choćby wrażenie większej wilgotności. Problem zaczyna się wtedy, gdy przestrzeń publiczna zaczyna być traktowana jak miejsce przeznaczone do kąpieli lub bezpośredniego kontaktu z wodą. 

W upalne dni nietrudno zauważyć osoby, które szukają szybkiej ulgi i przestają zwracać uwagę na regulaminy, oznaczenia oraz przeznaczenie miejskich obiektów. Dla wielu wydaje się to niewinną reakcją na wysoką temperaturę. Trzeba jednak pamiętać, że elementy miejskiej infrastruktury nie zawsze są tworzone z myślą o rekreacji. 

Ich podstawową funkcją może być ozdoba przestrzeni, poprawa estetyki placu lub parku albo schładzanie najbliższego otoczenia. Nie oznacza to automatycznie, że można z nich korzystać tak samo jak z basenu, kąpieliska czy wodnego placu zabaw. Dlatego podczas upałów warto odróżnić przebywanie w pobliżu miejsc dających przyjemniejsze warunki od faktycznego wchodzenia do wody. Odpoczynek na ławce, spacer w cieniu czy korzystanie z miejskich kurtyn wodnych nie są problemem. Ryzykowne staje się dopiero przekraczanie granicy wyznaczonej przez regulamin i traktowanie ozdobnych elementów miasta jak miejsca do kąpieli.

Zamknięty obieg, ułuda czystości i niewidzialne zagrożenia

Wchodzenie do miejskich instalacji wodnych to zjawisko, które powraca niemal każdego lata. Najczęściej dotyczy dzieci, które traktują wodę jak atrakcję podczas spaceru. Zdarza się jednak, że również dorośli zdejmują buty i moczą stopy, uznając to za nieszkodliwy sposób na ochłodę. Tymczasem wygląd wody nie zawsze mówi cokolwiek o jej jakości.

Wiele takich instalacji działa w obiegu zamkniętym. Oznacza to, że ta sama woda krąży w systemie, przepływa przez dysze, zbiorniki i przewody, a następnie wraca do obiegu. Nie jest to woda przeznaczona do kąpieli ani do picia. Nie podlega też takiemu samemu nadzorowi jak baseny, kąpieliska czy miejsca oficjalnie dopuszczone do rekreacji wodnej. Nawet jeśli woda wydaje się przejrzysta, może zawierać zanieczyszczenia niewidoczne gołym okiem. Do miejskich instalacji trafiają kurz, pył, liście, odchody ptaków, sierść zwierząt, resztki jedzenia i różnego rodzaju drobnoustroje.

Sanepid co roku ostrzega, że w wodzie krążącej w zamkniętym obiegu mogą znajdować się różne drobnoustroje. Wśród wymienianych zagrożeń pojawiają się m.in. gronkowce, salmonella, pałeczki legionelli, bakterie kałowe, E. coli i enterokoki. Kontakt z taką wodą może prowadzić do infekcji pęcherza, chorób skóry, zapalenia uszu, schorzeń dróg oddechowych, a w poważniejszych przypadkach także do groźniejszych zakażeń. Ryzyko wzrasta szczególnie wtedy, gdy ktoś wchodzi do wody boso, siada w niej albo pozwala dzieciom chlapać się i przypadkowo ją połykać. Szczególnie narażone są małe dzieci, osoby starsze i osoby z obniżoną odpornością.

Surowe kary za takie zachowanie podczas upałów. 500 zł mandatu to tylko początek problemów
Fot. MAILAI/pixabay/CanvaPro

Mowa przede wszystkim o miejskich fontannach, które w czasie upałów bywają traktowane jak prowizoryczne baseny. To błąd. Fontanna nie jest kąpieliskiem, nawet jeśli woda wygląda czysto, a niecka jest płytka. Nie została zaprojektowana do kontaktu z ciałem, a jej woda nie jest kontrolowana w taki sposób jak w miejscach przeznaczonych do kąpieli. Fontanny nie są również miejscem bezpiecznym pod względem technicznym. W nieckach mogą znajdować się śliskie powierzchnie, ostre krawędzie, dysze, kratki odpływowe albo elementy instalacji. Nietrudno o poślizgnięcie, skaleczenie lub upadek. W przypadku dzieci ryzyko rośnie, bo podczas zabawy często nie zwracają uwagi na podłoże i otoczenie.

Zobacz też: Wstrząs ws. abonamentu RTV w 2026 roku. Jedna nowelizacja zmieniła wszystko

Czym grozi kąpiel w miejskiej fontannie? Nie tylko mandatem

Kwestie zdrowotne to niejedyny powód, dla którego nie warto wchodzić do miejskich fontann. Interia przypomina, że kąpiel w fontannie jest prawnie zabroniona. Podstawą jest art. 55 Kodeksu wykroczeń, dotyczący kąpieli w miejscu, w którym jest to zabronione. Zgodnie z tym przepisem za takie zachowanie grozi grzywna do 250 zł albo kara nagany.

Na tym jednak konsekwencje mogą się nie skończyć. Jeżeli zachowanie zostanie uznane za zakłócanie porządku, sprawca może zostać ukarany mandatem w wysokości od 100 do 500 zł. W praktyce może chodzić np. o głośne zachowanie, ignorowanie poleceń służb, przeszkadzanie innym osobom albo korzystanie z fontanny w sposób, który wywołuje interwencję straży miejskiej lub policji. Jeszcze poważniejsze konsekwencje mogą pojawić się wtedy, gdy incydent zostanie zakwalifikowany jako nieobyczajny wybryk. Interia podaje przykład sytuacji, w której ktoś rozbiera się przy fontannie albo zachowuje w sposób wywołujący zgorszenie. Za taki czyn grozi grzywna do 1500 zł, kara nagany, aresztu lub ograniczenia wolności.

Zakaz nie jest wyłącznie teoretyczny. Interia przywołuje przykłady interwencji z 2024 roku. W Przemyślu 56-letni mężczyzna został ukarany mandatem w wysokości 200 zł po tym, jak wszedł do miejskiej fontanny, aby pomoczyć nogi. W Gorzowie Wielkopolskim policjanci interweniowali wobec mężczyzny, który w samych bokserkach skakał do fontanny i próbował w niej pływać. Również został ukarany mandatem. Mandat w wysokości 100 zł otrzymał także mieszkaniec Tarnowa, który wszedł do fontanny, aby się wykąpać

W wielu miejscach dodatkowo obowiązują regulaminy porządkowe, które wprost zakazują kąpieli, moczenia nóg, wchodzenia do niecek albo wspinania się na elementy instalacji. Takie zasady są zwykle umieszczane na tabliczkach w pobliżu fontanny lub wynikają z lokalnych przepisów. Służby mogą więc reagować zarówno na podstawie przepisów Kodeksu wykroczeń, jak i zasad obowiązujących na danym terenie.

Najrozsądniej traktować fontanny zgodnie z ich przeznaczeniem. Można odpocząć w pobliżu, skorzystać z cienia i nacieszyć się chłodniejszym powietrzem, ale nie warto wchodzić do wody. Chwila ochłody może skończyć się infekcją, urazem, interwencją straży miejskiej i niepotrzebnym wydatkiem. Podczas fali upałów bezpieczniej wybrać miejsca oficjalnie przeznaczone do kąpieli albo miejskie instalacje stworzone specjalnie do schładzania mieszkańców.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: