Sędziowie TK od miesięcy bez pensji. Dostaną odszkodowania? "Rozpatrujemy różne ścieżki"
Pięcioro sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którzy nie są dopuszczani do orzekania i od miesięcy nie dostają wynagrodzenia, rozważa wniosek o odszkodowanie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Równolegle do działania przystąpił rząd, który chce wynegocjować z nimi rekompensaty finansowe, zanim w Strasburgu zapadnie wyrok.
Chodzi o sędziów, którzy choć zostali wybrani przez Sejm, nie zostali dopuszczeni do orzekania przez prezesa TK Bogdana Święczkowskiego, przez co część z nich pozostaje bez pensji od ponad siedmiu miesięcy. Pozostają w zawodowym zawieszeniu nie z własnej winy, dlatego szukają ochrony prawnej i finansowej na kilku frontach naraz: w Strasburgu, w rządzie i w środowisku sędziowskim.
Sędziowie TK idą do Strasburga po odszkodowanie
Sędziowie przygotowują kroki prawne przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, a jednym z nich ma być żądanie rekompensaty finansowej.
Podejmujemy różne działania w tym celu, jednym z nich będzie prawdopodobnie złożenie również wniosku o wypłatę odszkodowania na poziomie trybunału strasburskiego, więc tutaj rozpatrujemy różne ścieżki − zapowiedział na antenie TVN24 sędzia TK Maciej Taborowski.
Podstawą roszczeń jest wcześniejsze rozstrzygnięcie ze Strasburga, którego polskie władze nie wykonały.
Sędziowie, którzy nie zostali dopuszczeni do orzekania, uzyskali już postanowienie zabezpieczające Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Zgodnie z tym postanowieniem, powinni móc rozpocząć działalność orzeczniczą − przypomniał w rozmowie z „Faktem“ Adam Bodnar.
Bodnar: za pensje sędziów odpowiada całe państwo
Zdaniem byłego ministra sprawiedliwości wypłata nie jest sprawą samego prezesa TK Bogdana Święczkowskiego, lecz całego państwa.
Odpowiedzialność za zapewnienie tego spoczywa na całym państwie polskim. Skoro się tak nie dzieje, to państwo ponosi odpowiedzialność odszkodowawczą wobec tych sędziów − ocenił senator w rozmowie z „Faktem“.
Podkreślił przy tym, że chodzi o zapłatę za gotowość do pracy, z której sędziowie nie mogą korzystać nie z własnej winy.
To tak jakby ktoś wezwał wysoko wykwalifikowanych inżynierów, ale jednocześnie nie dał im komputerów i maszyn do pracy, tylko kazał czekać − obrazował.
Jego zdaniem to rząd, a nie władze samego Trybunału, powinien wykonać pierwszy ruch i nie czekać w tej sprawie na prezesa TK.

Rząd chce wypłacić sędziom TK „środki na utrzymanie“
Jak ustaliła Wirtualna Polska, rząd rzeczywiście postanowił działać. 8 października Rada Ministrów przyjęła dokument, w którym specjalny zespół ma wynegocjować z sędziami doraźne wsparcie finansowe, zanim zapadnie wyrok w Strasburgu.
Co istotne, rząd celowo nie klasyfikuje tych środków jako rekompensaty czy wynagrodzenia, ponieważ włączenie sędziów Trybunału Konstytucyjnego do państwowego systemu płac naruszyłoby niezależność Trybunału. W rezultacie środki te określane są jedynie jako środki utrzymania – niższe niż sędziowskie uposażenie – przyznawane wyłącznie na czas obowiązywania środka tymczasowego zarządzonego przez ETPCz.
Rekomendacje dotyczą czworga sędziów − Marcina Dziurdy, Anny Korwin-Piotrowskiej, Krystiana Markiewicza i Macieja Taborowskiego − którzy zaskarżyli działania Święczkowskiego do Strasburga.
Pensja sędziego TK, zapomogi i spór o Święczkowskiego
Stawka jest wysoka. Zgodnie z prawem, wynagrodzenie sędziego Trybunału Konstytucyjnego ustalone jest na poziomie pięciokrotności przeciętnego wynagrodzenia – obecnie wynosi ono blisko 44 000 zł miesięcznie. Jak ustaliła Wirtualna Polska, mimo że rząd podjął decyzję w tej sprawie na początku października, sędziowie wciąż czekają na dalsze kroki; wcześniejsze próby poruszenia tego tematu w Sejmie nie przyniosły żadnego rezultatu.
W tej sytuacji z pomocą ruszyło samo środowisko sędziowskie. Stowarzyszenie „Iustitia“ poprosiło o jednorazową zapomogę dla Markiewicza i Taborowskiego, po 75 000 zł dla każdego, wypłacaną ze specjalnego funduszu pomocowego.
Sytuację dodatkowo komplikuje spór kompetencyjny. Powołując się na stanowisko Prezydenta, Święczkowski nie uznaje pięciu sędziów wybranych w obecnej kadencji – grupa ta powiększyła się z czterech do pięciu osób po dołączeniu Macieja Berka. Rozstrzygnięcie tego sporu wymagałoby udziału pełnego składu orzekającego, liczącego co najmniej 11 sędziów – kworum, którego przy przyjęciu takiej logiki nie da się obecnie osiągnąć.
