Donald Trump nałoży Ukrainę i Rosję 200 procentowe cła? Twierdzi, że tak zakończył kilka konfliktów
Donald Trump zasugerował, że Stany Zjednoczone mogłyby zastosować wysokie cła wobec Rosji i Ukrainy, gdyby oba kraje nie zakończyły wojny. Prezydent USA poruszył ten temat podczas piątkowego wiecu na Florydzie. Występując przed zwolennikami ruchu MAGA, przekonywał, że dzięki taryfom celnym udało mu się doprowadzić do zakończenia kilku konfliktów. Trump przyznał, że podobne rozwiązanie można było rozważyć również w przypadku wojny za naszą wschodnią granicą.
Jednocześnie prezydent Stanów Zjednoczonych wskazał na przeszkodę, która jego zdaniem sprawiłaby, że taki pomysł nie przyniósłby oczekiwanego rezultatu. Wyraził też nadzieję, że porozumienie kończące walki między Moskwą a Kijowem jest blisko.
Trump o cłach dla Rosji i Ukrainy
Podczas spotkania na Florydzie amerykański prezydent mówił o skuteczności ceł jako narzędzia wywierania presji. Twierdził, że w przypadku niektórych konfliktów groźba nałożenia taryf w wysokości 200 proc. miała skłonić walczące strony do zaprzestania działań.
Powiedziałem: "Jeśli będziecie dalej walczyć, nałożymy na was cło w wysokości 200 procent" i przestali.
Trump odniósł tę strategię również do wojny w Ukrainie. Zasugerował, że podobny krok można było podjąć już na początku konfliktu. Szybko jednak zaznaczył, że w tym przypadku pojawia się istotna różnica.
Jak wyjaśnił, Stany Zjednoczone nie kupują od Rosji i Ukrainy wystarczająco dużo, aby nałożenie tak wysokich ceł mogło zadziałać w zakładany sposób.
Być może powinniśmy byli od razu zrobić to samo z Ukrainą i Rosją. Nigdy mi to nie przyszło do głowy. Ale nie kupujemy od nich wystarczająco dużo, żeby to zrobić, więc to nie zadziała - powiedział.
Mimo tej uwagi prezydent USA podkreślił, że liczy na rychłe zakończenie wojny.
Zobacz też: Jeden z największych banków w Polsce może zmienić nazwę. Prezes ujawnił powód
Melania Trump doprowadziła do rozejmu w Ołeszkach
W piątek Biały Dom przekazał również informacje o działaniach Melanii Trump dotyczących sytuacji w ukraińskich Ołeszkach. Według komunikatu pierwsza dama USA doprowadziła do uzgodnienia tymczasowego rozejmu między Rosją a Ukrainą. Przerwa w walkach ma umożliwić dostarczenie pomocy humanitarnej oraz przygotowanie ewakuacji cywilów.
Wcześniej ukraińskie władze alarmowały o dramatycznych warunkach panujących w mieście. Przebywa tam około dwóch tysięcy osób, w tym 50 dzieci, a mieszkańcy mają być pozbawieni dostępu do żywności i wody. Sytuację pogorszyło zalanie miasta po zniszczeniu tamy w Nowej Kachowce.
Ołeszki znajdują się na lewym brzegu Dniepru, na obszarze okupowanym przez Rosję, niedaleko Chersonia. Ewakuację dodatkowo utrudniają zaminowane drogi i obecność rosyjskich dronów.
Kiedy ma rozpocząć się tymczasowe zawieszenie broni?
Według informacji przekazanych przez Biały Dom rozejm w Ołeszkach ma rozpocząć się 29 października. Nie określono jednak, jak długo będzie obowiązywać.
Melania Trump zapowiedziała, że cywilni przedstawiciele obu krajów mają odwiedzać mieszkańców w ich domach i ustalać, jakiego wsparcia potrzebują. Osoby chcące opuścić miasto mają otrzymać pomoc w organizacji transportu do wybranego miejsca - zarówno na Ukrainie, jak i w Rosji.
Proces ma być dokumentowany przez zespół dziennikarzy z amerykańskiego medium, które pierwsza dama określiła jako bezstronne. Jak przekazała, o trudnej sytuacji mieszkańców Ołeszek dowiedziała się we wrześniu podczas wizyty na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ. Wcześniej uczestniczyła także w działaniach na rzecz powrotu 34 dzieci wywiezionych z Ukrainy do Rosji.
Zobacz też: Koniec przestawiania zegarków? Komisja Europejska przedstawiła swoje stanowisko
