Wiek emerytalny w Polsce do zmiany? Minister mówi wprost
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz opowiedziała się za zrównaniem wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, i to raczej w górę niż w dół. Minister funduszy i polityki regionalnej przekonywała w „Gościu Wydarzeń”, że bez takiej reformy koszty systemu przygniotą młode pokolenie, które zacznie wyjeżdżać z Polski. Zastrzegła jednak, że zmiana wymagałaby wcześniejszej zgody społecznej, a rząd nad taką ustawą obecnie nie pracuje.
Rozmowa w Polsat News szybko zeszła na temat, który koalicja rok przed wyborami woli omijać. Marek Tejchman ostrzegł minister, że podnoszenie wieku emerytalnego w takim momencie to polityczne samobójstwo. Minister podtrzymała swoje stanowisko.
Uważam, że też odpowiedzialni politycy powinni zaadresować to i mówić o tym, a nie uśmiechać się i mówić: wszystko jest okej, nic się nie dzieje – odpowiedziała.
Minister tłumaczyła, że problem narasta z kilku stron jednocześnie. Polaków ubywa i społeczeństwo się starzeje, państwo wydaje coraz więcej na obronność, a ciężar finansowania emerytur spoczywa na coraz mniejszej grupie pracujących.
„Zrównać, raczej w kierunku mężczyzn”
Na powtarzane pytania o podniesienie wieku emerytalnego minister konsekwentnie odpowiadała, że chodzi o jego zrównanie.
Uważam, że ten wiek emerytalny należy zrównać, przy czym raczej idąc w kierunku mężczyzn niż kobiet, ale że to wszystko powinno być poprzedzone rozmową z ludźmi i jakąś zgodą, paktem narodowym – powiedziała.
Minister wskazała, że warunkiem przeprowadzenia reformy jest wcześniejsza debata publiczna.
Bo ludzie dzisiaj nie rozumieją, jak ważna to jest sprawa. Nie można tego tak nagle zrobić bez rozmowy, bez uzgodnień.
W jej ocenie stawką jest przyszłość młodego pokolenia. Minister ostrzegła, że przy rosnących podatkach i składkach część młodych Polaków zdecyduje się na wyjazd za granicę, jeśli nie od razu, to w perspektywie pięciu czy dziesięciu lat.
Trzynastka tylko dla najniższych świadczeń?
Z tego powodu minister postuluje przegląd zasad wypłacania trzynastej i czternastej emerytury, przede wszystkim tej pierwszej.
Ja bym się zastanowiła, czy nie połączyć według klucza, że tę dodatkową emeryturę przede wszystkim dostają ci, którzy mają emeryturę najmniejszą – mówiła.
Jak zauważyła, obecny system nie różnicuje odbiorców.
Bo dzisiaj ludzie, którzy dostają bardzo dużą emeryturę, czasem dostają jeszcze dodatkową 13. emeryturę – dodała.
Prowadzący przywołał sondaż „Rzeczpospolitej”, z którego wynika, że Polacy akceptują ograniczenie wydatków socjalnych. Minister zastrzegła jednak, że takie cięcia muszą spełniać jeden warunek.
Na pewno nie możemy tak zmieniać tych wydatków, żeby bogatsi stali się jeszcze bogatsi, a biedniejsi jeszcze biedniejsi – zastrzegła.

Podwyżka 800 plus tylko dla potrzebujących
Podobnie minister podchodzi do świadczenia na dzieci. Jej zdaniem kwotę 800 plus warto rozważyć podnieść, ale tylko dla tych rodzin, które rzeczywiście tego potrzebują.
Być może warto podwyższyć po to, żeby wielodzietne rodziny, gdzie dzieci wpadają w próg poniżej biedy, ale równocześnie, ponieważ mamy taką trudną sytuację finansową i demograficzną, wprowadzić limit majątkowy – powiedziała.
Jak zaznaczyła, najzamożniejsi beneficjenci programu sami często deklarują, że tych pieniędzy nie potrzebują.
Banki, dywidendy i ryczałt
Minister opowiedziała się także za dodatkowym opodatkowaniem banków.
Banki mają się świetnie i po tych podatkach dodatkowych, które zostały wprowadzone, nie tylko nie przerzuciły niczego na klientów, a jeszcze staniały kredyty – argumentowała.
Pytana o projekt podatku bankowego zapowiadany przez Mateusza Morawieckiego, poparcia nie zadeklarowała bezwarunkowo.
Jak wiadomo, diabeł tkwi w szczegółach, ale kierunkowo: tak, należy odciążać ludzi, a dociążać banki – odpowiedziała.
W przeciwną stronę idzie według niej pomysł obniżenia podatku od dywidend.
Nie zgadzam się z tym, co PiS mówi, że trzeba teraz obniżać podatki od dywidend, czyli zmniejszać jeszcze i tak małe podatki majątkowe – stwierdziła.
Minister przypomniała też o projekcie Polski 2050, który czeka już w Sejmie. Zakłada on podniesienie drugiego progu podatkowego oraz likwidację czternastoprocentowej stawki ryczałtu, z której korzystają najlepiej zarabiający. Obecne przepisy określiła mianem raju podatkowego.
