Polska sieć supermarketów nie może się przebić. Kolejny sklep do zamknięcia, zastąpi go inny szyld
Krajobraz handlu detalicznego nad Wisłą przechodzi bezprecedensowe transformacje. Codzienne zakupy wiążą się z coraz większymi wydatkami, a koszty utrzymania biznesu rosną w lawinowym tempie. W tym trudnym otoczeniu makroekonomicznym znana rodzima marka zmuszona jest do drastycznej optymalizacji. Kolejny sklep zostanie zamknięty. Wiadomo, co ma się pojawić w miejscu zamkniętego marketu.
- Nawyki konsumencie Polaków ewoluują
- Z tymi wyzwaniami mierzą się sieci supermarketów
- Kolejny sklep tej sieci zostanie zlikwidowany
Nawyki konsumencie Polaków ewoluują
Od kilkunastu lat polski handel detaliczny nieustannie ewoluuje, a tradycyjny supermarket musi odpierać coraz silniejsze ataki ze strony agresywnych cenowo formatów. Polacy masowo zmienili swoje przyzwyczajenia i to właśnie dyskonty stały się miejscem pierwszego wyboru, jeśli chodzi o zaopatrywanie domowych spiżarni. Według raportów branżowych to właśnie ten format zdominował rynek, a konsumenci deklarują, że zostawiają w nim coraz większą część swoich domowych budżetów.

Ceny żywności w Polsce odgrywają tu absolutnie kluczową rolę i determinują codzienne wybory milionów gospodarstw domowych. Długotrwała presja inflacyjna, która w minionych kwartałach mocno uderzyła w siłę nabywczą społeczeństwa, trwale zmieniła reguły gry na rynku FMCG. Podstawowy koszyk artykułów spożywczych znacząco podrożał względem ubiegłych lat, co w praktyce oznacza, że tradycyjna lojalność wobec konkretnego szyldu zeszła na dalszy plan.
Dzisiejszy klient to bezwzględny łowca okazji. Konsumenci skrupulatnie przeglądają papierowe i cyfrowe gazetki promocyjne, aktywnie korzystają z aplikacji mobilnych i bez wahania wybierają te placówki handlowe, które w danej chwili są w stanie zaoferować najtańszy produkt. Format ten, operujący z reguły na wyższych marżach i posiadający znacznie szerszy, ale często droższy asortyment, staje przed ogromnym wyzwaniem. To ten segment rynku odczuwa największy odpływ klientów na rzecz tanich sieci dyskontowych.
Z tymi wyzwaniami mierzą się sieci supermarketów
Zmieniające się preferencje zakupowe Polaków to jednak tylko wierzchołek góry lodowej, z którą na co dzień musi mierzyć się cała branża detaliczna. Prawdziwym problemem, który od wielu miesięcy spędza sen z powiek zarządom sieci handlowych, są drastycznie rosnące wydatki operacyjne. Operatorzy tradycyjnych placówek są zmuszeni do drastycznych cięć kosztów, weryfikacji dotychczasowych strategii rozwoju i nieustannego poszukiwania przewag konkurencyjnych, aby utrzymać się na powierzchni.
Ceny najmu lokali użytkowych w Polsce są wysokie i stale rosną, co w wielu kluczowych lokalizacjach stanowi ogromne wyzwanie dla utrzymania rentowności biznesu. Problem ten dotyczy w szczególności starszych obiektów komercyjnych, które często wymagają natychmiastowych i niezwykle kapitałochłonnych modernizacji.
Infrastruktura handlowa nad Wisłą nieuchronnie się starzeje, a jej dostosowanie do współczesnych rygorystycznych wymogów pochłania gigantyczne budżety inwestycyjne. Wymiana oświetlenia na systemy energooszczędne, montaż nowoczesnych i ekologicznych układów chłodniczych czy wreszcie masowa instalacja kas samoobsługowych to dziś rynkowy standard. Właściciele sieci muszą jednocześnie mierzyć się ze skokowo rosnącymi taryfami za energię elektryczną oraz kolejnymi, historycznie wysokimi podwyżkami płacy minimalnej. Kiedy połączymy te wszystkie czynniki, otrzymujemy gotowy i bardzo niebezpieczny przepis na nagły kryzys rentowności.
Dla wielu mniejszych i średnich podmiotów gospodarczych takie otoczenie biznesowe oznacza konieczność natychmiastowej reakcji operacyjnej. Konsekwencje są bezlitosne dla lokalnych rynków pracy. Jeśli sklep nie generuje odpowiedniego wolumenu obrotów i nie jest w stanie samodzielnie pokryć rosnących lawinowo kosztów stałych, zarząd musi podjąć racjonalną, choć bolesną decyzję o wypowiedzeniu umowy. Utrzymywanie trwale nierentownych punktów to bowiem najkrótsza droga do utraty płynności finansowej całej grupy kapitałowej.
Zobacz też: Ważny komunikat GIF. Ten popularny lek musi natychmiast zniknąć z aptek
Kolejny sklep tej sieci zostanie zlikwidowany
W tak bezwzględnym i zdominowanym przez zagraniczne koncerny środowisku z coraz poważniejszymi problemami musi radzić sobie POLOmarket. Ta w stu procentach polska sieć, która rozpoczęła swoją działalność w 1997 roku od zaledwie dwudziestu siedmiu punktów, przez całe lata stanowiła niezwykle ważny element lokalnego krajobrazu gospodarczego. Z główną siedzibą w podbydgoskiej Giebni, operator ten jeszcze nie tak dawno, bo zaledwie kilkanaście miesięcy temu, chwalił się posiadaniem ponad dwustu osiemdziesięciu nowoczesnych placówek oraz imponującym zatrudnieniem na poziomie pięciu i pół tysiąca osób.
Dziś, mimo że publicznie dostępne dane wciąż wskazują na podobną liczbę funkcjonujących obiektów (252) i wielkość zatrudnienia, z rynku docierają kolejne niepokojące sygnały. To bardzo wyraźny dowód na to, że zamknięcie sklepu w przypadku tej sieci przestało być drobnym incydentem operacyjnym, a stało się stałym elementem szerszej restrukturyzacji.

Jak donosi serwis dlahandlu.pl, kolejne oddziały znikają z mapy polskich miast, a mieszkańcy dowiedzieli się o ostatecznej likwidacji punktu w Pleszewie przy ulicy Bogusza. Z końcem kwietnia 2026 roku sklep zostanie zamknięty. Zamknięcie sklepu sieci POLOmarket w tej lokalizacji było wynikiem zmian warunków najmu. Właściciel nieruchomości zdecydował się na znaczące podniesienie czynszu, według informacji podawanych przez lokalne media stawka za wynajem miała wzrosnąć nawet dwukrotnie. W efekcie dalsze prowadzenie placówki stało się dla operatora nieopłacalne, co doprowadziło do decyzji o zakończeniu działalności w tym miejscu.
Jednocześnie pojawiły się już informacje dotyczące przyszłości lokalu. Zgodnie z zapowiedziami w budynku ma zostać otwarty supermarket należący do sieci Intermarché. Tego typu zmiany nie są odosobnionym przypadkiem, w ostatnich latach rynek handlu detalicznego w Polsce dynamicznie się przekształca. Sieci handlowe coraz częściej rywalizują o atrakcyjne lokalizacje, a operatorzy sklepów dokładnie analizują rentowność poszczególnych punktów sprzedaży i w razie potrzeby decydują się na ich zamknięcie lub relokację.