Polacy masowo wykupują te produkty. Hurtownie mają problem, czas oczekiwania się wydłuża
W ostatnich tygodniach na polskim rynku detalicznym znacząco wzrósł popyt na konkretne produkty. Zainteresowanie tym sprzętem spowodowało szybkie problemy z jego dostępnością w krajowych hurtowniach. Eksperci informują o dłuższym czasie oczekiwania, warto o tym wiedzieć.
- To nie pierwszy raz, kiedy Polacy zaczęli masowo kupować towar
- Te produkty teraz kupują Polacy
- Hurtownie mają problem, tych produktów brakuje
To nie pierwszy raz, kiedy Polacy zaczęli masowo kupować towar
Mechanizmy rządzące masowym wykupywaniem towarów są doskonale znane ekonomistom i psychologom społecznym, choć za każdym razem zapalnikiem staje się inny czynnik zewnętrzny. Wszyscy pamiętamy pierwsze tygodnie pandemii w 2020 roku, kiedy z półek sklepowych w mgnieniu oka znikał papier toaletowy, makaron czy drożdże. Z kolei wybuch wojny za naszą wschodnią granicą w lutym 2022 roku sprowokował szturm na stacje paliw i kantory, a także doprowadził do chwilowych braków cukru w dyskontach.

W każdym z tych przypadków motorem napędowym była niepewność jutra i atawistyczna chęć zabezpieczenia bytu rodziny w obliczu nadciągającego, nieznanego zagrożenia. Obecna sytuacja różni się jednak od poprzednich fal zakupowych ciężarem gatunkowym. O ile zapas żywności czy paliwa można uznać za działanie doraźne, o tyle inwestycja w niezależne źródło zasilania świadczy o głębszej zmianie w mentalności społeczeństwa. Polacy przestają polegać wyłącznie na systemowych rozwiązaniach i infrastrukturze krytycznej państwa, biorąc sprawy we własne ręce.
Decyzja o zakupie drogiego urządzenia nie jest impulsem chwili, lecz wynikiem kalkulacji ryzyka. W dobie postępującej cyfryzacji i elektryfikacji domów, gdzie pompy ciepła, piece gazowe, a nawet zamki w drzwiach wymagają stałego dopływu energii, brak prądu oznacza paraliż funkcjonowania gospodarstwa domowego. Towar ten staje się w oczach obywateli polisą ubezpieczeniową, która ma zagwarantować ciągłość działania w warunkach kryzysowych.
Te produkty teraz kupują Polacy
Zainteresowanie alternatywnymi źródłami zasilania nie bierze się znikąd i jest wypadkową kilku nakładających się na siebie zjawisk. Pierwszym i najbardziej namacalnym czynnikiem są anomalie pogodowe, z którymi Polska zmaga się coraz częściej. Gwałtowne wichury, nawałnice czy niespodziewane opady mokrego śniegu regularnie zrywają linie energetyczne, pozbawiając prądu tysiące odbiorców, czasami na wiele dni. W takich momentach posiadanie własnego agregatu to kwestia nie tyle komfortu, co po prostu przetrwania, zwłaszcza zimą, gdy systemy grzewcze są uzależnione od elektryczności.

Drugim, znacznie bardziej złożonym aspektem, jest sytuacja geopolityczna. Świadomość, że infrastruktura energetyczna może być celem cyberataków lub działań sabotażowych, przestała być domeną wyłącznie wojskowych analityków. Polacy, obserwując wydarzenia na Ukrainie, gdzie niszczenie sieci energetycznej stało się elementem strategii wojennej, zaczęli dostrzegać kruchość systemów, które przez lata uważali za niezawodne. Agregaty prądotwórcze, do tej pory domena preppersów i służb ratunkowych, trafiają pod strzechy zwykłych domów jednorodzinnych na przedmieściach.
Warto również zauważyć, że zmienia się profil klienta. Jeszcze kilka lat temu o generatory pytali głównie przedsiębiorcy budowlani lub właściciele firm, dla których przestój w dostawie prądu oznaczał wymierne straty finansowe. Dziś, jak wynika z obserwacji rynku, o urządzenia te pytają "zwykli Kowalscy", którzy chcą po prostu czuć się bezpiecznie. Co istotne, rośnie świadomość techniczna kupujących. Klienci nie szukają już najtańszych, marketowych rozwiązań, ale celują w urządzenia z systemami stabilizacji napięcia (AVR), które są bezpieczne dla delikatnej elektroniki domowej, komputerów, sterowników pieców czy nowoczesnych lodówek.
Zobacz też: Wzięli pod lupę popularne słodycze. Wyniki są niepokojące, eksperci ostrzegają
Hurtownie mają problem, tych produktów brakuje
Gwałtowny wzrost zainteresowania, jaki odnotowują sprzedawcy w ostatnich tygodniach, doprowadził do klasycznego efektu wąskiego gardła w łańcuchach dostaw. Hurtownie i sklepy specjalistyczne, które zazwyczaj dysponowały sporym zapasem towaru, teraz świecą pustkami. Sytuacja ta przypomina nieco rynek elektroniki użytkowej z okresu pandemii, kiedy zerwane łańcuchy dostaw nie nadążały za popytem na laptopy. W przypadku agregatów prądotwórczych logistyka jest jednak trudniejsza ze względu na gabaryty i wagę urządzeń, co dodatkowo komplikuje szybkie uzupełnianie stanów magazynowych.
Mam coraz więcej zapytań o agregaty prądotwórcze od prywatnych klientów. Ludzie decydują się na ich kupno i dzwonią się poradzić. Pytają, co polecam i na co zwrócić uwagę. Natomiast w hurtowaniach elektrycznych wzrósł czas oczekiwania na te urządzenia - przyznaje w rozmowie z Interią Marcin, który prowadzi firmę oferującą usługi elektryczne w Małopolsce.
Przedstawiciele branży przyznają wprost, że czas oczekiwania na realizację zamówień znacząco się wydłużył. Modele, które jeszcze niedawno były dostępne "od ręki”, teraz wymagają zapisów, a terminy dostaw przesuwają się o kolejne tygodnie. Wynika to nie tylko z opróżnienia magazynów w Polsce, ale także z ograniczonej podaży u producentów, którzy nie byli przygotowani na tak skokowy wzrost zamówień z regionu Europy Środkowo-Wschodniej. W efekcie klienci muszą uzbroić się w cierpliwość, a często także liczyć się z wyższymi cenami, gdyż prawo popytu i podaży działa tu bezwzględnie.
Wzrost czasu oczekiwania na te urządzenia jest również papierkiem lakmusowym nastrojów społecznych. Masowe wykupywanie agregatów to sygnał, że poziom lęku o bezpieczeństwo energetyczne osiągnął w Polsce poziom krytyczny. Niezależnie od tego, czy obawy te są w pełni uzasadnione, czy też napędzane medialnym przekazem, skutki gospodarcze są namacalne. Rynek urządzeń awaryjnego zasilania przeżywa bezprecedensowy boom, a Polska staje się jednym z większych odbiorców tego typu sprzętu w regionie. Pozostaje pytanie, czy ten trend utrzyma się na dłużej i stanie się nowym standardem wyposażenia domu, czy też wygaśnie wraz z nadejściem wiosny i uspokojeniem sytuacji pogodowej oraz politycznej.