Polacy boją się wysokich cen na Wielkanoc. Jeden produkt wyłamuje się z trendu, oto lider obniżek
Przygotowania do nadchodzących świąt wielkanocnych dla wielu gospodarstw domowych staną się sprawdzianem z domowej ekonomii. Choć rynek przyzwyczaił nas do sezonowych wahań, tegoroczna dynamika zmian cenowych na sklepowych półkach budzi szczególne emocje wśród konsumentów. Tradycyjne menu, oparte na jajach, wędlinach i ciastach, będzie wymagało znacznie większych nakładów finansowych niż przed rokiem, mimo że w gąszczu drożyzny udało się odnaleźć zaskakujący wyjątek w postaci uwielbianego produktu.
- Jak podwyżki cen paliwa wpływają na ceny żywności?
- Drożeją produkty, które są podstawą wielkanocnego stołu
- W sklepach pojawia się nowy król obniżek - Polacy na to czekali
Jak podwyżki cen paliwa wpływają na ceny żywności?
Głównym motorem napędowym drożejącej żywności w tym sezonie nie są wyłącznie czynniki pogodowe czy braki surowców, lecz sytuacja na rynku energetycznym. Jak wynika z bieżących obserwacji rynkowych, żywność transportowana jest do punktów sprzedaży niemal wyłącznie przez samochody ciężarowe, do których tankuje się olej napędowy, a więc podstawowe paliwo w transporcie kołowym.
Problem polega na tym, że w niektórych miejscach cena diesla przekroczyła już 8 złotych za litr, co bezpośrednio przekłada się na marże producentów i ceny końcowe. Każdy kilometr pokonany przez dostawcę z warzywami czy mięsem staje się droższy, a detaliści nie są w stanie wziąć tych kosztów wyłącznie na siebie. Ekonomia jest tu bezlitosna – skoro tankowanie floty transportowej kosztuje fortunę, to rzodkiewka, schab czy majonez muszą kosztować więcej.

Wzrosty te widać gołym okiem w statystykach. Przeciętna polska rodzina musi przygotować się na wydatek rzędu 300 złotych na osobę, by godnie zasiąść do wielkanocnego śniadania. To kwota, która jeszcze kilka lat temu pozwalała na sfinansowanie znacznie bogatszego koszyka zakupowego. Presja kosztowa jest tak silna, że tradycyjne świąteczne promocje często służą jedynie maskowaniu realnego wzrostu cen podstawowego asortymentu.
Warto zauważyć, że dynamika wzrostu cen niektórych kategorii produktów osiąga już poziom kilkunastu procent w skali roku, co stawia polskie rodziny przed koniecznością dokonywania trudnych wyborów przy sklepowych kasach.
Drożeją produkty, które są podstawą wielkanocnego stołu
Największe uderzenie po portfelach poczujemy, wybierając produkty świeże oraz te, które są absolutną podstawą wielkanocnego stołu. Na czele listy drożejących produktów znalazły się warzywa i owoce, które obecnie w dużej mierze pochodzą z eksportu. Ich cena jest wypadkową nie tylko drogiego paliwa, ale również kosztów energii w zagranicznych szklarniach oraz kursów walut.
Nowalijki, bez których trudno wyobrazić sobie wiosenną sałatkę, stają się towarem niemal luksusowym. Nie lepiej sytuacja wygląda w przypadku mięsa, w tym popularnego drobiu, którego produkcja jest silnie uzależniona od cen pasz i kosztów ogrzewania kurników.

Trudno też o optymizm przy zakupie jajek. Ich ceny systematycznie rosną, co jest efektem nałożenia się kilku negatywnych czynników strukturalnych w sektorze rolnym. Inflacja kosztowa w produkcji rolnej sprawia, że rolnicy nie mogą pozwolić sobie na obniżki, a popyt w okresie przedświątecznym naturalnie wypycha ceny w górę.
W efekcie, za tradycyjną pisankę przyjdzie nam zapłacić odczuwalnie więcej niż zeszłej wiosny. Taki układ sił na rynku sprawia, że konsumenci coraz częściej szukają alternatyw lub rezygnują z marek premium na rzecz produktów własnych sieci handlowych, próbując domknąć świąteczny budżet bez zaciągania dodatkowych zobowiązań. W tym morzu niepokojących wieści pojawia się jednak niezwykle jasny punkt.
W sklepach pojawia się nowy król obniżek - Polacy na to czekali
Miano tegorocznego "króla obniżek” zyskało masło, które stanowi bazę dla świątecznych wypieków i mazurków. Sieci handlowe, prowadząc agresywną walkę o klienta, wykorzystują ten produkt jako tzw. „loss leader” - towar sprzedawany z minimalną marżą lub stratą w celu przyciągnięcia kupujących do sklepu. Dzięki temu na promocjach można upolować kostkę masła nawet w okolicach 2 złotych. Taka sytuacja jest swoistym fenomenem, biorąc pod uwagę ogólny trend drożyzny w sektorze nabiałowym.
Zjawisko to ma głębsze skutki, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Ekonomista Bartosz Urbaniak z BNP Paribas Polska, cytowany przez Radio ZET zwraca uwagę, że dzięki niskim cenom masło stało się znacznie bardziej dostępne nie tylko dla zwykłych zjadaczy chleba, ale również dla przemysłu spożywczego. Producentom ciast i pieczywa bardziej opłaca się teraz stosować zdrowszy tłuszcz zamiast roślinnych zamienników.