Oszuści wykorzystują metodę "na rynnę" do wyłudzania pieniędzy
Pixabay
Autor Stanisław Węgrowski - 2 Października 2019

Fałszywi budowlańcy zbijają fortunę na oszustwie. Mogą przyjść także do ciebie

Oszuści, którzy wykorzystują do wyłudzania pieniędzy metodę “na rynnę”, działają w coraz bardziej zuchwały sposób - informuje portal finanse.wp.pl. Nie potrzebują już zgody lokatora na wymianę rynien, po prostu sami rozpoczynają swoje działania, a gdy ktoś się nie zgodzi, to zażądają zapłaty za usługi grożąc i używając siły.

Oszustwo “na rynnę”

Proceder zawsze ma podobny scenariusz. Ekipa budowlańców zajeżdża pod dom ofiary. W trakcie szybkiej konwersacji mówią, że właśnie wracają z budowy w Polsce do swojego kraju (Węgry to najczęstsza opcja) i tak się składa, że mają jeszcze trochę materiałów budowlanych. A ponieważ w trakcie przejazdu dostrzegli, że rynny w domu wymagają remontu, “bo nie wytrzymają najbliższej ulewy”, to oni chętnie naprawią usterkę i zrobią to za półdarmo - za symboliczne 100-150 zł. Tacy oszuści starannie dobierają osoby, które chcą oszukać. Najczęściej obierają sobie za cel osoby starsze lub samotne.

Dosyć prędko wychodzi na to, że “specjaliści” nie mają czystych zamiarów. Remont trwa bardzo krótko i nawet osoby nie mające doświadczenia w takich sprawach mogą się zorientować, że robota została po prostu źle wykonana. Po skończeniu pracy “Węgrzy” zmieniają się z sympatycznych pomocnych osób w bezwzględnych oszustów. Okazuje się, że wskazana przez nich kwota zapłaty dotyczyła tylko metra rynien, a nie całości. Co i tak nie ma znaczenia, bo ceny za ich usługi są z kosmosu. Budowlańcy żądają zapłaty rzędu kilku tysięcy złotych. Ze względu na agresywność oszustów ciężko jest im odmówić.

Rewolucja emerytalna. Przejdziesz na nią już nawet w wieku 53 latRewolucja emerytalna. Przejdziesz na nią już nawet w wieku 53 latCzytaj dalej

Oszustwo “na rynnę” coraz częstsze

Okazuje się, że coraz więcej osób pada ofiarą oszustwa “na rynnę”. O sprawie informowała strona finanse.wp.pl. Do portalu napływały wiadomości od osób, które dały się nabrać “węgierskim” oszustom. Dziennikarze portalu zapytali policję, co w takiej sytuacji należy zrobić. Jeśli ostrzeżenie o wezwaniu policji nie poskutkuje, to policjanci mogą mieć związane ręce. - Cena usługi i sposób jej wykonania to kwestie regulowane przez Kodeks cywilny i policja nie ma tu żadnych kompetencji. Co innego, gdy w grę wchodzą groźby karalne. To już przestępstwo – mówiła dziennikarzom wp.pl rzecznik prasowy łódzkiej policji Joanna Kącka.

Jednocześnie policja zachęca osoby, które mogły paść ofiarą oszustwa do składania oficjalnych zgłoszeń. - Zachęcamy wszystkich, którzy padli ofiarą przestępstw, by jak najszybciej zgłaszali sprawę policji. W zależności od tego, jak zaklasyfikowane zostanie działanie, policja podejmie odpowiednie kroki - powiedziała rzecznik prasowy łódzkiej policji.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Zapukają do drzwi i nałożą karę. Poczta zmusiła do zapłaty już 9,5 tys. osób
  2. Zadziwiający pomysł Lidla na nagradzanie swoich najlepszych klientów
  3. Złota jesień dla seniorów. Od dziś dostaną wyższe emerytury
  4. Polski aktor po latach dowiedział się, że wychowuje nie swoje dziecko. ”Dostałem niezłą lekcję od życia”

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj biznesinfo.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News