Nadciągają rewolucyjne zmiany w systemie kaucyjnym. Minister podała konkretny termin
System kaucyjny czeka rozbudowa o nowe frakcje odpadów. Resort klimatu podjął ostateczną decyzję o włączeniu do zbiórki produktów, które obecnie najczęściej zanieczyszczają przestrzeń publiczną. To istotny krok w kierunku wyśrubowanych unijnych norm. Zmiany obejmą opakowania uciążliwe i dotychczas pomijane przez przepisy.
Europejski standard w drodze po obieg zamknięty
Zanim przeanalizujemy nasze krajowe podwórko, warto spojrzeć na kontynentalny obraz sytuacji. Gospodarka obiegu zamkniętego, czyli model polegający na wielokrotnym używaniu materiałów, to obecnie bezwzględny priorytet Unii Europejskiej. Motorem napędowym tych przemian jest dyrektywa SUP, a więc unijne przepisy mające drastycznie ograniczyć wpływ produktów z tworzyw sztucznych na środowisko. Bruksela nałożyła na państwa członkowskie wyśrubowane wymagania. Poziomy zbiórki opakowań po napojach muszą osiągnąć 77 procent do 2025 roku, a od 2029 roku wskaźnik ten wzrośnie do 90 procent.

W jaki sposób kraje wspólnoty zamierzają sprostać tym restrykcjom? Odpowiedzią jest system kaucyjny, który w wielu europejskich państwach na stałe wpisał się w krajobraz handlu. Świetnym przykładem jest rynek naszych zachodnich sąsiadów. W Niemczech ten mechanizm funkcjonuje z sukcesami od 2003 roku, a poziom rynkowych zwrotów utrzymuje się na poziomie przekraczającym 95 procent. Tamtejsi klienci są przyzwyczajeni, że za plastik i puszki doliczana jest opłata w wysokości kilkudziesięciu eurocentów, która następnie wraca do ich portfeli po oddaniu pustego opakowania.
Niezwykle wysokie wskaźniki odzysku notują również państwa bałtyckie. Przykładowo Litwa osiągnęła zadowalający pułap ponad 90 procent recyklingu butelek zaledwie po dwóch latach od startu programu. W Europie zorganizowana sieć zbiórki sukcesywnie pochłania kolejne kategorie produktów. Z każdym rokiem rośnie nacisk na odzyskiwanie zasobów. Czy polski rynek jest dziś na to gotowy i jak na tym tle wypadają nasze rodzime przepisy?
Kłopotliwe luki w krajowych przepisach o zwrotach
W naszym kraju ten innowacyjny mechanizm odzysku surowców to wciąż nowość. Przypomnijmy, że krajowy system kaucyjny działa od października 2025 roku i początkowo spotkał się z mieszanymi reakcjami branży handlowej. Zgodnie z pierwotnymi założeniami obowiązkową kaucją w wysokości pięćdziesięciu groszy objęte zostały jednorazowe butelki z tworzyw sztucznych o pojemności do trzech litrów oraz metalowe puszki do jednego litra objętości. Od początku 2026 roku do tego grona dołączyły szklane butelki wielokrotnego użytku do półtora litra, za które obecnie trzeba uiścić opłatę depozytową w wysokości jednej złotówki.
Pieniądze można odzyskać bez paragonu, wrzucając niezgniecione opakowanie do specjalnego butelkomatu, czyli zautomatyzowanej maszyny przyjmującej surowce, lub oddając pracownikowi kasy. Bardzo szybko okazało się jednak, że przyjęty w pośpiechu model ma systemowe luki. Dlaczego ustawodawca nie włączył do mechanizmu innych, bardzo popularnych opakowań szklanych? Powodem były obawy o skomplikowaną logistykę oraz przepustowość niewielkich placówek handlowych.
Szklane butelki jednorazowe są obiektywnie ciężkie i zajmują więcej cennego miejsca na ciasnych zapleczach magazynowych. Dodatkowo stwarzają ryzyko stłuczenia podczas obsługi, co utrudnia transport do recyklingu. Branża handlowa oraz potężne koncerny spożywcze skutecznie lobbowały za całkowitym wyłączeniem tej problematycznej grupy z pierwotnego projektu ustawy celowej. Poza systemem pozostała więc ogromna liczba opakowań, co błyskawicznie wzbudziło ogromny opór samorządowców. Jaki ma to realny wpływ na przestrzeń i czy ten ubiegłoroczny kompromis z biznesem nie był po prostu błędem?
Zobacz też: Od października nowy obowiązek w sklepach. Oddaj butelki z hoteli i odbierz 2400 zł
Jednorazowe szkło na celowniku. Znamy plan rządu
To właśnie tanie jednorazowe szklane opakowania o bardzo niewielkich pojemnościach są dziś wskazywane jako istotne wyzwanie dla czystości polskich miast i wsi. Chodzi tu przede wszystkim o niezwykle popularne małpki, czyli małe buteleczki po mocnych alkoholach, dostępne najczęściej w pojemnościach stu lub dwustu mililitrów. Szacuje się, że każdego dnia nad Wisłą sprzedaje się nawet trzy miliony takich produktów. Miliony takich szklanych opakowań bez przerwy lądują beztrosko porzucone na trawnikach, w parkach miejskich czy na przystankach.
Całkowity brak jakiejkolwiek zachęty finansowej do ich zwrotu utrudnia znaczącą poprawę wskaźników recyklingu tej konkretnej frakcji odpadów. Koszty sprzątania terenów zielonych ponoszą ostatecznie wszyscy obywatele w postaci stale rosnących lokalnych opłat za wywóz śmieci. Sytuacja ta stała się silnym społeczno-gospodarczym impulsem do pilnej rewizji dotychczasowego prawa odpadowego. Pod koniec maja ostateczny głos w tej sprawie zabrała ministra klimatu i środowiska. Paulina Hennig-Kloska wprost przyznała na antenie RMF FM, że najwięksi producenci napojów wyskokowych oraz certyfikowani operatorzy zbiórki muszą pilnie przygotować się na nieuchronnie zbliżające się duże zmiany regulacyjne.
Osobiście jestem zwolenniczką rozszerzenia systemu o jednorazowe szkło, zwłaszcza te małe opakowania, które zaśmiecają nam przestrzeń publiczną - powiedziała Paulina Hennig-Kloska na antenie radia RMF FM.

Z jednoznacznej i stanowczej wypowiedzi minister wynika wprost, że uciążliwe jednorazowe szkło zostanie wkrótce objęte regulacjami. Decyzja w zespole rządowym już zapadła, a obecne dyskusje sprowadzają się jedynie do tego, jaki będzie optymalny termin wprowadzenia tych surowych restrykcji dla handlu. Najprawdopodobniej wiążące deklaracje ustawowe usłyszymy tuż po zakończeniu tegorocznego okresu wakacyjnego.
Będziemy chcieli do tych rozwiązań wracać. Myślę, że po okresie wakacyjnym będzie przestrzeń, by podjąć decyzję o ewentualnym rozszerzeniu - powiedziała.
Rozszerzenie całego mechanizmu odzysku o butelki po popularnych trunkach wymusi na sektorze potężne wielomilionowe inwestycje w logistykę zwrotną. To jednak jedyna racjonalna droga do czystszych miast i optymalizacji zbiórki surowców. Wszystko wskazuje na to, że zmiana na rynku jest wysoce prawdopodobna.