Kasy samoobsługowe kuszą złodziei
Biedronka
Autor Wiktoria Pękalak - 8 Lutego 2021

Kasa samoobsługowa furtką dla złodziei. Wynoszą aż 4% zarobków sklepowych

Kasy samoobsługowe są, jak się okazuje, świetną okazją, by na zakupach nieco "oszczędzić". I wcale nie mowa tu o specjalnych promocjach. Te rabaty klienci dają sobie sami. W efekcie kasy samoobsługowe stają się prawdziwą mekką dla złodziei.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • W jaki sposób klienci kradną w kasach samoobsługowych
  • Ile sklepy tracą na kradzieżach w kasach samoobsługowych
  • Co kieruje klientami, którzy dokonują kradzieży

Kasy samoobsługowe kuszą złodziei

Coraz więcej sklepów spożywczych decyduje się na kasy samoobsługowe - to spora oszczędność zarówno czasu, jak i pieniędzy, ponieważ nie trzeba zatrudniać kolejnego kasjera. Okazuje się jednak, że wszystko ma swoją cenę - wizja możliwości oszukania na zakupach przyciąga złodziei.

Firma ECR przeprowadziła badania wśród sprzedawców ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i innych krajów europejskich. Do badań wybrano sklepy, w których od 55 do 60 proc. wszystkich transakcji wykonuje się na kasach samoobsługowych. Oszacowano, że straty w sklepach z większością kas samoobsługowych mogą być nawet o 31% większe niż w tych, gdzie znajdowały się kasy tradycyjne.

Profesorowie Adrian Beck i Matt Hopkins z University of Leicester ustalili, że wiele klientów poddaje się pokusie, by za jakiś produkt nie zapłacić, ponieważ czują się przy tym bezkarnie. Wszystko przez brak interakcji z obsługą sklepu.

W raporcie przeanalizowano 1 mln odwiedzin sklepów, podczas których aż 850 tys. produktów nie zostało zeskanowanych, a to aż 4 proc, wszystkich sprzedanych artykułów.

Skanujemy nie te produkty, które mamy w koszyku

Jak podaje Wirtualna Polska, wielu klientów może kraść nawet nieświadomie, nabijając na kasę inny produkt niż w koszyku. Jednak takie działania również są niezgodne z prawem. Sprzedawcy zwracają też uwagę, że często takie działania są celowe.

- Są również tacy, którzy idą o krok dalej i wynoszą ze sklepu produkty niezeskanowane, licząc na to, że nikt nie zauważy tego, że zapłacili tylko za część zakupów. W kontekście jednej sprzedaży nie zawsze są to duże straty, jednak jeśli takich "omyłek" w trakcie jednego dnia jest więcej, a sieć liczy wiele sklepów, zaczynają generować ogromne straty - skomentowała cytowana przez portal Ewa Pytkowska, dyrektor sprzedaży w Checkpoint Systems Polska.

Redaktorzy WP postanowili zasięgnąć informacji u źródła i zapytali sprzedawców o nieuczciwe praktyki klientów ich sklepów. Ci w jednej kwestii są całkowicie zgodni - do największej liczby nadużyć dochodzi przy produktach sprzedawanych na wagę.

- Obrywanie gałązek i szypułek od pomidorów to już klasyka. Zawsze kilka gramów na wadze da się zaoszczędzić - wyznał pan Arkadiusz, pracownik sklepu.

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj biznesinfo.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News