biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Biznes > InPost znika z giełdy. Globalna rozgrywka Brzoski i FedExu dopiero się zaczyna
Maciej Wapiński
Maciej Wapiński 11.02.2026 14:39

InPost znika z giełdy. Globalna rozgrywka Brzoski i FedExu dopiero się zaczyna

InPost znika z giełdy. Globalna rozgrywka Brzoski i FedExu dopiero się zaczyna
Fot. Paweł Wodzyński / East News

„Jutro w Nowym Jorku” – taki tytuł mogłaby nosić przyszła biografia Rafała Brzoski. Być może będzie to również zapowiedź kolejnego etapu w historii InPostu. Jedno jest pewne: to, co dzieje się dziś wokół spółki, to jedna z najciekawszych operacji biznesowych ostatnich lat w Europie.

InPost znika z giełdy w Amsterdamie. I nie jest to zwykłe wycofanie z obrotu, lecz precyzyjnie zaplanowana operacja kapitałowa, która może na nowo ustawić układ sił w europejskiej logistyce – a w dalszej perspektywie także globalnie.

Oto, co wiadomo na ten temat.

7,8 mld euro i 50-procentowa premia – czy to nie sukces?

9 lutego inwestorzy otrzymali informację o wezwaniu do sprzedaży akcji InPostu po 15,6 euro za sztukę. To około 50 proc. więcej niż styczniowa cena rynkowa z 2026 roku. Wycena całej firmy sięga 7,8 mld euro.

Na pierwszy rzut oka – sukces. W praktyce sytuacja jest bardziej złożona.

Podczas IPO w Amsterdamie w 2021 roku akcje kosztowały 16 euro. Oznacza to, że inwestorzy, którzy weszli w spółkę na debiucie, wychodzą dziś praktycznie na zero – a po uwzględnieniu inflacji realnie tracą.

To budzi naturalne rozczarowanie, zwłaszcza że operacyjnie InPost znajduje się dziś w zupełnie innym miejscu niż pięć lat temu.

  • W 2021 r. spółka obsłużyła 310 mln paczek.
  • W 2026 r. mówimy już o 1,4 mld przesyłek.

To ponad czterokrotny wzrost skali działalności.

W ostatnich latach firma inwestowała agresywnie w rozwój – przejęła m.in. Mondial Relay i spółki w Wielkiej Brytanii. Te transakcje chwilowo obciążały wyniki finansowe, ale zbudowały potężną infrastrukturę operacyjną. Dziś, gdy inwestycje zaczynają przynosić efekty, spółka jest zdejmowana z parkietu.

Zyski z przyszłego wzrostu trafią do inwestorów prywatnych i kapitału instytucjonalnego. Rynek publiczny zostaje z historią wzrostu, który nie zdążył przełożyć się na adekwatną wycenę.

Dlaczego FedEx? Klucz leży w „ostatniej mili”

Najważniejszym elementem tej układanki jest FedEx – globalny gigant logistyczny, wielokrotnie większy od InPostu.

FedEx ma potężną infrastrukturę międzykontynentalną: flotę lotniczą, centra przeładunkowe, zdolność obsługi ogromnych wolumenów cross-border. Potrafi w ciągu doby przetransportować przesyłkę z Azji czy USA do Europy.

Problem zaczyna się na końcu łańcucha – przy tzw. „ostatniej mili”. Dostawa pod drzwi klienta generuje wysokie koszty i ryzyko nieudanych doręczeń.

I tu pojawia się przewaga InPostu.

Model automatów paczkowych:

  • redukuje koszty dostawy,
  • zwiększa skuteczność doręczeń,
  • obniża emisję CO₂,
  • zapewnia wygodę klientom.

Z aplikacji InPostu korzysta już 14,6 mln użytkowników, a około 80 proc. paczek odbieranych jest zdalnie – bez konieczności wpisywania kodów.

Połączenie globalnej „rury logistycznej” FedExu z efektywną końcówką systemu w postaci Paczkomatów tworzy układ komplementarny. FedEx dostarcza skalę i międzynarodowy zasięg, InPost – technologię i model operacyjny, który sprawdził się w Europie.

W perspektywie lat 2030–2035 może to oznaczać standard, w którym przesyłka z Chin trafia bezpośrednio do Paczkomatu w Europie w rekordowym czasie, w ramach jednego zintegrowanego systemu.

Polska jako poligon. Globalny model wypracowany nad Wisłą

Dzisiejsza pozycja InPostu to efekt trudnych decyzji sprzed lat.

Momentem przełomowym były lata 2017–2018, kiedy spółka znalazła się pod presją regulacyjną i finansową. Wtedy do gry weszli zagraniczni inwestorzy – PPF i Advent International – stabilizując sytuację kapitałową.

Paradoksalnie to właśnie trudny okres stał się impulsem do transformacji. Polska stała się poligonem doświadczalnym modelu „out of home”. Wypracowana na krajowym rynku wysoka marża (sięgająca ok. 49 proc.) pozwoliła finansować ekspansję zagraniczną.

Dziś InPost:

  • posiada ok. 66 tys. punktów odbioru poza Polską,
  • jest trzecim największym operatorem logistycznym w Wielkiej Brytanii,
  • stał się jednym z liderów europejskiego rynku dostaw poza domem.

Model, który w Polsce jest standardem, na wielu rynkach zachodnich wciąż uchodzi za innowację.

Co dalej z Rafałem Brzoską?

W nowej strukturze właścicielskiej Rafał Brzoska zachowuje około 16–18 proc. udziałów. To zapewnia mu istotny wpływ na kierunek rozwoju spółki i ciągłość zarządczą.

Jednak jego rola może z czasem ewoluować.

Sprzedaż InPostu i wejście w globalny układ z FedExem może oznaczać dla założyciela zakończenie etapu budowy infrastruktury i początek etapu budowy wpływu.

Brzoska uruchomił think tank, zatrudnił ekspertów i zapowiada tworzenie raportów mających stanowić podstawę projektów ustaw. Coraz wyraźniej widać ambicję oddziaływania na system gospodarczy w Polsce.

Możliwy scenariusz? Operacyjne stery w dłuższej perspektywie przejmą menedżerowie związani z globalną strukturą FedExu, a Brzoska skoncentruje się na strategii, inwestycjach i działalności systemowej.

Koniec ery giełdowej, początek ery globalnej

Wycofanie InPostu z giełdy to koniec pewnego symbolicznego etapu – polskiego „jednorożca” notowanego na zagranicznym parkiecie.

Ale to również początek nowej fazy: budowy globalnego standardu logistycznego opartego na modelu, który powstał w Polsce.

Niezależnie od struktury właścicielskiej, InPost pozostaje firmą z polskimi korzeniami i znaczącą obecnością podatkową w kraju. A to oznacza, że choć giełdowy finał może pozostawiać niedosyt, biznesowa historia tej spółki wcale się nie kończy – ona dopiero wchodzi na kolejny poziom.

Źródło: BiznesInfo

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: