Polacy mają dwa lata, by się przygotować. Nowy podatek uderzy w miliony gospodarstw domowych
Warszawa, brukselskie korytarze i miliony gospodarstw domowych w całej Europie przygotowują się na jedną z najbardziej kontrowersyjnych zmian w polityce klimatycznej ostatnich dekad. Choć termin „podatek od ogrzewania” nie występuje w oficjalnych dokumentach unijnych, to właśnie pod taką nazwą system ETS2 przebija się do świadomości opinii publicznej.
- Wsparcie w kosztownej transformacji energetycznej
- System pod lupą polskiego rządu
- Nowa era opłat za ogrzewanie i transport
Wsparcie w kosztownej transformacji energetycznej
W obliczu nadchodzących zmian Europejski Bank Inwestycyjny, pełniący rolę ramienia finansowego Unii Europejskiej, ogłosił uruchomienie specjalnego pakietu kredytowego o wartości 3 mld euro. Te ogromne środki mają stanowić swoisty bufor bezpieczeństwa i wsparcie dla państw członkowskich w procesie przygotowań do wdrożenia systemu ETS2.
Jak podkreślił Wopke Hoekstra, komisarz UE ds. klimatu, jest to kluczowy element pakietu środków mających zapewnić płynne i, co najważniejsze, sprawiedliwe społecznie przejście na nowy model rozliczeń.
Celem jest przyspieszenie wdrażania rozwiązań obniżających rachunki za energię i transport, takich jak pompy ciepła i systemy pojazdów elektrycznych - powiedział Wopke Hoekstra, komisarz UE ds. klimatu.
Pieniądze z EBI nie będą jedynym źródłem finansowania, ponieważ mają one jedynie uzupełniać Społeczny Fundusz Klimatyczny, dedykowany ochronie najuboższych grup społecznych przed skutkami ubóstwa energetycznego.

Inwestycje wspierane przez te fundusze mają jasny cel: przyspieszenie wdrażania rozwiązań, które docelowo obniżą koszty utrzymania. Mowa tutaj przede wszystkim o masowej termomodernizacji budynków, instalacji pomp ciepła oraz rozwoju infrastruktury dla pojazdów elektrycznych. System ma premiować tych, którzy zrezygnują z tradycyjnych pieców na paliwa kopalne na rzecz odnawialnych źródeł energii.
Dodatkowo fundusze mają wspierać rozwój transportu publicznego i współdzielonego, poprawę tak zwanej multimodalności (łączenia różnych środków transportu) oraz upowszechnianie rowerów elektrycznych. Chodzi o to, by zanim mechanizm opłat zacznie w pełni funkcjonować, obywatele mieli realną alternatywę dla wysokoemisyjnych rozwiązań.
System pod lupą polskiego rządu
Polska od samego początku debaty nad nowymi przepisami pozostaje jednym z najgłośniejszych krytyków rozszerzenia systemu handlu emisjami o budownictwo i transport. Polski rząd argumentuje, że obciążenie gospodarstw domowych dodatkowymi kosztami w czasie wciąż odczuwalnych skutków kryzysu energetycznego może doprowadzić do poważnych napięć społecznych.
Opór wielu krajów, w tym Polski, przyniósł wymierny efekt podczas negocjacji nad nowym celem klimatycznym na 2040 rok, które odbyły się w listopadzie 2025 roku. Kraje członkowskie oraz Parlament Europejski zdecydowały wówczas o przesunięciu startu systemu ETS2 o dwanaście miesięcy. Oznacza to, że nowe zasady zaczną obowiązywać dopiero od 2028 roku, co daje rządom i obywatelom dodatkowy czas na dostosowanie się do nowych realiów.

Premier Donald Tusk z zadowoleniem przyjął tę decyzję o odroczeniu, jednak zaznaczył, że Warszawa wciąż czeka na głęboką rewizję całego systemu przez Komisję Europejską. Obawy dotyczą przede wszystkim mechanizmu generowania dochodów z ETS2. Choć teoretycznie mają one wracać do obywateli w formie dopłat i inwestycji, realna gęstość słów kluczowych w debacie publicznej skupia się na wzroście cen paliw do ogrzewania domów i tankowania samochodów.
Dla państwa o tak dużym udziale węgla i gazu w sektorze komunalnym jak Polska, każda złotówka doliczona do tony opału czy metra sześciennego błękitnego paliwa ma gigantyczne znaczenie dla budżetów domowych milionów rodzin.
Zobacz też: Najdroższy prąd w Europie? Dane ze stycznia stawiają Polskę w czołówce
Nowa era opłat za ogrzewanie i transport
Gdy system ETS2 ruszy w 2028 roku, zasada „zanieczyszczający płaci” wejdzie bezpośrednio do naszych piwnic i garaży. W przeciwieństwie do „dużego” ETS, który obejmuje elektrownie i przemysł ciężki, ETS2 skupi się na dostawcach paliw. To oni będą musieli kupować uprawnienia do emisji za każdy litr oleju opałowego czy benzyny sprzedany odbiorcom końcowym. W praktyce oznacza to, że koszty te zostaną niemal w całości przerzucone na konsumentów.
Wprowadzenie tego mechanizmu ma wymusić odejście od indywidualnych źródeł ciepła opartych na spalaniu paliw kopalnych. Eksperci przewidują, że bez odpowiedniego wsparcia, koszt utrzymania starszych, nieocieplonych domów może wzrosnąć o kilkanaście procent w skali roku.
Dochody uzyskane z licytacji uprawnień mają być jednak ściśle celowane. Kraje Unii Europejskiej będą zobligowane do wykorzystania tych wpływów na ochronę odbiorców wrażliwych oraz na projekty, które trwale obniżają zapotrzebowanie na energię. Bruksela liczy na to, że widmo wyższych rachunków w 2028 roku zmobilizuje właścicieli nieruchomości do szybszego skorzystania z programów dotacyjnych na wymianę pieców.
Sceptycyzm w Warszawie nie słabnie – polska administracja podkreśla, że transformacja musi odbywać się w tempie dostosowanym do zasobności portfeli, a nie tylko do ambicji klimatycznych zapisanych w unijnych traktatach.