biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Energetyka > Najdroższy prąd w Europie? Dane ze stycznia stawiają Polskę w czołówce
Magdalena  Fordymacka
Magdalena Fordymacka 06.02.2026 14:39

Najdroższy prąd w Europie? Dane ze stycznia stawiają Polskę w czołówce

Najdroższy prąd w Europie? Dane ze stycznia stawiają Polskę w czołówce
Ceny za prąd, fot. Karol Porwich/East News

Styczeń przyniósł nie tylko silne mrozy, ale też bezprecedensowe napięcie na rynku energii. Dane systemowe pokazują rekordowe zapotrzebowanie na prąd, skokowy wzrost obrotów na giełdzie oraz jedne z najwyższych cen energii elektrycznej w Europie. Choć dla odbiorców indywidualnych część skutków była dotąd amortyzowana mechanizmami osłonowymi, presja kosztowa narasta. Sprawdzamy, co dokładnie wydarzyło się na rynku energii w styczniu, dlaczego ceny wystrzeliły i co te liczby oznaczają dla przyszłych rachunków.

  • Dlaczego w styczniu padły historyczne rekordy zapotrzebowania na prąd i mocy w systemie?
  • Jak rekordowe ceny giełdowe przekładają się na przyszłe rachunki odbiorców?
  • Czy Polska faktycznie znalazła się w europejskiej czołówce najdroższej energii?

System pracował na granicy

W drugiej połowie stycznia, według danych Polskich Sieci Elektroenergetycznych, Krajowy System Elektroenergetyczny pracował pod rekordowym obciążeniem. W jednym z dni odnotowano najwyższe w historii zapotrzebowanie na moc, sięgające 27,7 GW netto, a jednocześnie rekordową generację energii elektrycznej na poziomie blisko 30 GW netto, przy eksporcie około 2 GW.

Aktualne dane systemowe PSE pokazują, że wysoki poziom zapotrzebowania utrzymywał się także w kolejnych dniach okresu zimowego, co potwierdza, że styczniowe rekordy nie były jednorazowym zjawiskiem. Niskie temperatury, ograniczona produkcja z części odnawialnych źródeł energii oraz wysoki udział kosztownej generacji konwencjonalnej sprawiły, że system funkcjonował pod silną presją, a rynek reagował wzrostem cen.

Najdroższy prąd w Europie? Dane ze stycznia stawiają Polskę w czołówce
Licznik, fot. Canva

Efekt decyzji rynkowych i politycznych

Wysokie ceny energii w styczniu nie są wyłącznie konsekwencją pogody czy chwilowych zaburzeń rynkowych. To również efekt modelu funkcjonowania rynku energii, który w Polsce w ostatnich latach opiera się na kosztownej generacji konwencjonalnej oraz silnym uzależnieniu cen od rynku hurtowego. Decyzje dotyczące kształtu miksu energetycznego, tempa inwestycji w nowe moce oraz mechanizmów osłonowych podejmowane są na poziomie rządowym – niezależnie od tego, kto sprawuje władzę.

Obecny rząd przejął system energetyczny w momencie wysokich kosztów paliw, rosnących opłat emisyjnych i ograniczonej elastyczności źródeł wytwórczych. Jednocześnie zapowiedziano stopniowe odchodzenie od szerokich tarcz osłonowych i powrót do bardziej rynkowych zasad kształtowania cen. To sprawia, że wysokie ceny giełdowe coraz szybciej przekładają się na realne koszty ponoszone przez odbiorców, a rynek energii staje się bardziej wrażliwy na każde ekstremalne zdarzenie – pogodowe, paliwowe czy systemowe.

Temat rachunków za prąd jest szeroko komentowany w mediach społecznościowych.

Polska w europejskiej czołówce drożyzny

Na tle Unii Europejskiej Polska coraz częściej wypada niekorzystnie w dwóch kluczowych zestawieniach. Po pierwsze, w ujęciu siły nabywczej (PPS), czyli relacji cen energii do dochodów, Polska znajduje się w ścisłej czołówce najdroższego prądu w UE. Oznacza to, że choć nominalnie kilowatogodzina może kosztować mniej niż w Niemczech czy Danii, to dla przeciętnego gospodarstwa domowego stanowi znacznie większe obciążenie budżetu.

Po drugie, w okresach szczytowego zapotrzebowania Polska bywa numerem jeden w Europie pod względem cen hurtowych energii elektrycznej. Dane z rynku dnia następnego pokazują, że przy wysokim obciążeniu systemu i ograniczonej dostępności tańszych źródeł, ceny w Polsce potrafią przewyższać notowania w krajach Europy Zachodniej. To właśnie ten mechanizm sprawia, że presja kosztowa narasta niezależnie od bieżących osłon dla odbiorców indywidualnych.

W praktyce oznacza to, że problem wysokich rachunków nie wynika wyłącznie z chwilowych decyzji taryfowych, lecz z systemowego połączenia drogiego rynku hurtowego i relatywnie niskich dochodów.

Rachunki grozy to nie hasło. To zapowiedź tego, co może nadejść

Styczniowe dane pokazują, że problem nie ma charakteru incydentalnego. Rekordowe zapotrzebowanie, wysoka generacja konwencjonalna i drogi prąd na giełdzie to sygnały strukturalne, a nie jednorazowy epizod. Jeśli takie warunki będą się powtarzać – a wszystko wskazuje na to, że okresy ekstremalne stają się normą – presja na ceny energii będzie utrzymywać się długofalowo.

Dla odbiorców końcowych oznacza to jedno: nawet jeśli rachunki nie wzrosną natychmiast, koszt energii w systemie już jest wysoki. Mechanizmy osłonowe mogą go jedynie czasowo ukryć, ale nie zlikwidować. Styczniowe rekordy pokazują, że temat „rachunków grozy” nie jest medialnym hasłem, lecz konsekwencją twardych danych systemowych i rynkowych.

Źródło: Biznes Info

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Jagody słoik
Tak oszukują na jagodach. Przed zakupem koniecznie sprawdź jeden szczegół
Montaż klimatyzacji
Monter klimatyzacji zdradził, ile zarabia podczas upałów. "Ludzie chcą na jutro"
Pieniądze
Nawet 1978,49 zł co miesiąc za urodzenie dziecka. Tym kobietom należy się dodatek z ZUS
Kiedy skończą się upały
Wiadomo, kiedy w Polsce ustaną upały. Padła data ochłodzenia
Pożeracze prądu, rachunki, pieniądze
To największe pożeracze prądu w domach. Eksperci ostrzegają przed kolejnymi podwyżkami prądu w 2026 roku
telefon z PRL
Arcytrudny quiz o PRL. To nie tylko długie kolejki i kartki na mięso. Sprawdź się
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: