Dostał 3 tys. zł mandatu za jedno wykroczenie. Wielu kierowców nie ma o tym pojęcia, przepisy już obowiązują
Korzystanie z nawigacji może skończyć się wysokim mandatem, a w niektórych przypadkach kara może sięgnąć nawet kilku tysięcy złotych. Wielu kierowców wciąż nie zdaje sobie sprawy, że przepisy nie rozróżniają, czy na ekranie telefonu wyświetlona jest mapa, wiadomości czy media społecznościowe.
Jednym z najczęściej wskazywanych czynników zwiększających ryzyko kolizji jest korzystanie z urządzeń mobilnych w trakcie prowadzenia pojazdu. Z tego powodu policja regularnie prowadzi działania kontrolne.
Nawigacja nie zwalnia z przepisów. Telefon w dłoni może oznaczać mandat
Przepisy ruchu drogowego nie zabraniają co prawda używania aplikacji wyznaczających trasę, ale zakazują korzystania z telefonu wymagającego trzymania go w ręku podczas prowadzenia pojazdu. Oznacza to, że identycznie traktowane jest odpisywanie na wiadomości, przeglądanie internetu czy obsługiwanie mapy wyświetlanej na smartfonie trzymanym w dłoni.
Powód takich regulacji jest prosty. Każde odwrócenie wzroku od drogi oraz skupienie uwagi na ekranie telefonu znacząco zwiększa ryzyko niebezpiecznej sytuacji.
Jak podaje Dziennik Gazeta Prawna eksperci zajmujący się bezpieczeństwem ruchu drogowego od lat podkreślają, że rozproszenie uwagi jest jedną z najczęstszych przyczyn niebezpiecznych zdarzeń na drogach. W praktyce wystarczy zaledwie chwila nieuwagi, aby nie zauważyć gwałtownego hamowania poprzedzającego pojazdu, pieszego wchodzącego na przejście czy rowerzysty. Z tego względu przepisy nie przewidują wyjątków dla osób korzystających wyłącznie z nawigacji, jeśli telefon znajduje się w ich dłoni.

3 tys. zł mandatu za telefon podczas jazdy. Tak zakończyła się kontrola na obwodnicy
Jak opisuje Dziennik Gazeta Prawna, powołując się na informacje opublikowane przez serwis Lega Artis, na warszawskiej obwodnicy policjanci zatrzymali kierowcę z Mazowsza, który podczas jazdy wielokrotnie spoglądał na telefon trzymany w dłoni i korzystał z nawigacji. Funkcjonariusze uznali, że swoim zachowaniem stwarzał realne zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego.
W efekcie mężczyzna został ukarany mandatem w wysokości 3 tys. zł. To przykład wyjątkowo surowej sankcji, pokazujący, że w określonych okolicznościach konsekwencje finansowe mogą być znacznie wyższe niż podstawowa kara przewidziana za korzystanie z telefonu podczas jazdy.
Co do zasady obowiązujące przepisy przewidują mandat w wysokości 500 zł oraz 12 punktów karnych za używanie podczas prowadzenia pojazdu telefonu wymagającego trzymania go w ręku. Jednocześnie przepisy nie zakazują całkowicie korzystania z urządzeń mobilnych w samochodzie. Kierowca może używać telefonu za pośrednictwem zestawu głośnomówiącego, systemu multimedialnego pojazdu lub umieszczając urządzenie w specjalnym uchwycie, który nie wymaga trzymania go w dłoni, tu należy jednak pamiętać, że uchwyt nie może zasłaniać widoczności kierowcy. Jeśli funkcjonariusz stwierdzi, że uchwyt ogranicza widoczność prowadzący auto też może spodziewać się mandatu.
Zobacz także: Ważny komunikat z ZUS. Sierpniowe wypłaty trafią na konto w innym terminie
Policja ostrzega. Zakaz dotyczy również rowerzystów
Policja przypomina, że nawet bardzo krótka chwila nieuwagi może doprowadzić do tragedii. W rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną nadkomisarz Robert Opas z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji zwrócił uwagę na drogę hamowania pojazdu i czas, na jaki kierowcy odrywają wzrok od jezdni.
Mało kierowców zdaje sobie sprawę z tego, że droga zatrzymania przeciętnego auta osobowego z prędkości 50 kilometrów na godzinę to ponad 30 metrów, a odwrócenie wzroku od pola widzenia na ekran telefonu trwa przeważnie więcej niż sekundę – przekazał gazecie policjant.
Jak podkreślił finansowa kara nie jest najpoważniejszą konsekwencją takiego zachowania. Zaznaczył, że choć mandat i naliczone punkty karne są dotkliwe dla kierujących, to najgorsze jest spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, zwłaszcza przyczynienie się do wypadku, w którym ktoś ginie lub odnosi obrażenia tylko dlatego, że kierowca patrzył w wyświetlacz telefonu.
Należy pamiętać, że telefon zajmuje nie tylko ręce kierowcy, ale przede wszystkim ogranicza świadomość i w znaczący sposób wpływa na percepcję, a wtedy łatwo może dojść do tragedii – przestrzega Robert Opas w rozmowie z DGP.
Policja przypomina również, że podobny zakaz obowiązuje także rowerzystów. W ich przypadku korzystanie z telefonu trzymanego w ręku podczas jazdy również może zakończyć się mandatem w wysokości 300 złotych.
