Co dalej z sankcjami na Rosję? Ekspert PISM o "częściowym zezwoleniu USA"
Geopolityczny chaos, wahania na światowych rynkach i rządy nowej administracji w Waszyngtonie rodzą uzasadnione pytania o rzeczywistą szczelność zachodnich embarg. Czy powrót Donalda Trumpa do Białego Domu oznacza diametralną zmianę kursu i wygaszenie restrykcji nakładanych na Moskwę? Skomentował to dla nas Tymon Pastucha, analityk do spraw polityki energetycznej z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
- Fundamenty embarga i polityka wobec reeksportu
- Rygor pułapu cenowego i rozwój floty cieni
- Nowa taktyka USA a rosyjskie przychody
Fundamenty embarga i polityka wobec reeksportu
Zmiana władzy w Stanach Zjednoczonych i objęcie stanowiska prezydenta przez Donalda Trumpa zrodziły liczne spekulacje dotyczące trwałości ekonomicznego nacisku na Rosję. Zestawienie twardych danych rynkowych oraz analiz prawnych dowodzi jednak, że fundamenty dotychczasowej strategii izolacji pozostają aktywne. Aktualny krajobraz prawno-ekonomiczny diagnozuje Tymon Pastucha:
– Generalnie w ostatnich miesiącach, wbrew temu, co szeroko się mówi, nie uległ on drastycznej zmianie. Jeśli spojrzymy na sankcje energetyczne nakładane na Rosję przez państwa zachodnie, to są one podzielone na dwa główne obszary.
Główny wektor strategii Zachodu wciąż opiera się na kategorycznym odcięciu własnych rynków od importu ze Wschodu. Obserwowane na rynkach próby omijania embarga za pomocą państw trzecich spotykają się z systematycznymi odpowiedziami legislacyjnymi, uszczelniającymi system na poziomie całej Wspólnoty.
– Pierwszy z nich dotyczy tego, że państwa G7, w tym Unia Europejska i Stany Zjednoczone, nałożyły embargo na import produktów ropopochodnych, ropy i gazu z Rosji. Można powiedzieć, że ani Unia Europejska (z drobnymi i czasowymi wyjątkami, jak dla Słowacji i Węgier), ani USA nie importują żadnych surowców z tego kraju i to w żadnym stopniu nie uległo zmianie w ostatnich tygodniach. Co więcej, te restrykcje są wręcz zaostrzane. Unia regularnie przyjmuje kolejne pakiety sankcyjne (ostatni w grudniu ubiegłego roku), wchodzą w życie kolejne restrykcje - jak od stycznia zakaz reeksportu produktów ropopochodnych (takich jak diesel, paliwo lotnicze czy benzyna) - wytworzonych z rosyjskiej ropy i przetworzonej w państwach trzecich, na przykład w rafineriach w Turcji czy w Indiach. Kolejne pakiety wchodzą w życie i narastają, więc nie możemy tu mówić o żadnym wycofaniu. To jest ten pierwszy obszar. Dotyczyło to też administracji Trumpa, która w październiku ubiegłego roku przyjęła bardzo silne restrykcje na Łukoil i Rosnieft – najważniejsze rosyjskie spółki nafotwe.

Rygor pułapu cenowego i rozwój floty cieni
Równolegle z bezpośrednimi zakazami importowymi, koalicja państw zachodnich stara się ściśle monitorować globalne łańcuchy dostaw. Środek ciężkości został tu przeniesiony na uszczuplenie zysków transferowanych bezpośrednio do budżetu federalnego Rosji, co z założenia miało nie wywoływać drastycznych wstrząsów na rynkach krajów rozwijających się.
– Do drugiego obszaru sankcji należy mechanizm pułapu cenowego, wprowadzony przez państwa G7 w styczniu 2023 roku. Jego celem było zmuszenie Rosji do sprzedawania ropy i produktów ropopochodnych innym odbiorcom niż UE i Stany Zjednoczone po określonej, maksymalnej cenie, która wówczas wynosiła 60 dolarów, a obecnie wynosi 44 dolary. Ponadto mamy też silne sankcje technologiczne na rosyjskie sektor wydobywczy i energetyczny.
Uderzenie w zyskowność eksportu spotkało się z natychmiastową przebudową struktury rosyjskiej logistyki morskiej. Masowe ukrywanie właścicieli statków oraz pozyskiwanie starych tankowców pozwoliło częściowo zniwelować wpływ zachodnich obostrzeń, ale drastycznie obniżyło bezpieczeństwo na szlakach żeglugowych.
– W reakcji na politykę sankcyjną, w szczególności pułap cenowy, Rosja utworzyła flotę cieni (czyli stare tankowce, pływające bez ubezpieczenia morskiego, naruszające podstawy prawa morskiego). Jej celem był eksport ropy i produktów ropopochodnych powyżej ustalonego pułapu cenowego, aby zarabiać więcej. W efekcie w ubiegłym roku praktycznie 80% rosyjskiego eksportu odbywało się już z wykorzystaniem tego schematu floty cieni.
Nowa taktyka USA a rosyjskie przychody
Stany Zjednoczone, wykorzystując potężny mechanizm sankcji wtórnych, regularnie paraliżują rosyjskie węzły transportowe. Takie działania wywołały widoczne utrudnienia w handlu ubiegłej zimy, choć wymuszają też ciągłą weryfikację strategii przez władze w Waszyngtonie ze względu na napiętą sytuację w innych rejonach globu.
– Państwa zachodnie, mając tego świadomość, nakładały kolejne sankcje – z jednej strony na samą flotę cieni, a z drugiej strony wprowadzały też pewne ograniczenia i restrykcje dla odbiorców tej nielegalnie eksportowanej rosyjskiej ropy. Była ona bowiem transportowana bez stosownych pozwoleń, bez ubezpieczeń, z przypadkową załogą, w różny sposób łamiąc międzynarodowe prawo morskie. Równocześnie zaostrzano egzekucję obowiązujących sankcji.
W świetle raportów CREA, silne zawirowania zbrojne na Bliskim Wschodzie i groźba skoku cen wymusiły na administracji Donalda Trumpa udzielenie tymczasowych licencji zwalniających z kar na zakup ropy m.in. dla nabywców z Indii. Pomimo mniejszych wolumenów wyeksportowanej ropy, same podwyżki na rynkach sprawiły, że w marcu 2026 roku zanotowano dynamiczny wzrost rosyjskich przychodów surowcowych.
– To, o czym dzisiaj mówimy w kontekście pewnego poluzowania sankcji, dotyczy decyzji administracji amerykańskiej. Już po raz trzeci w ciągu ostatnich dwóch miesięcy osłabiły one egzekwowanie pułapu cenowego, tolerując zakup rosyjskiej ropy powyżej ceny maksymalnej przez one odbiorców z państw azjatyckich.
Skuteczność sankcji wtórnych w dobie geopolitycznego chaosu
Narzędzia uderzające w podmioty trzecie okazały się niezwykle silnym czynnikiem odstraszającym. Groźba całkowitego odcięcia od systemu finansowego bazującego na dolarze powodowała, że kontrahenci nagminnie porzucali transporty, potęgując logistyczny paraliż rosyjskich portów.
– W praktyce wyłączono chwilowo stosowanie amerykańskich sankcji wtórnych, które działały na takiej zasadzie, że wpisywano na listy sankcyjne rafinerie, terminale czy porty łamiące pułap cenowy. Wszyscy po prostu bali się tę rosyjską ropę odbierać. To był dla Rosji bardzo duży problem, ponieważ miała mnóstwo surowca na morzu, którego nie była w stanie nikomu sprzedać ze względu na obawy importerów.
Obecne środowisko międzynarodowe zmusza jednak zachodnich decydentów do nieustannego balansowania. Priorytetem pozostaje dławienie możliwości finansowania zbrojeń przez Moskwę, jednak przy jednoczesnym unikaniu zapaści podażowej, która mogłaby zaszkodzić strategicznym rynkom w Azji.
– To, co się obecnie stało, to częściowe zezwolenie przez Amerykanów na sprzedaż tej ropy i produktów ropopochodnych do odbiorców w Azji. W takim punkcie się obecnie znajdujemy.
Źródło: BiznesINFO