biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Rzecznik Lewicy wyjaśnia: "Podatek tłuszczowy" to mit, celujemy w żywność hiperpalatalną
Anna  Badurska
Anna Badurska 22.04.2026 16:22

Rzecznik Lewicy wyjaśnia: "Podatek tłuszczowy" to mit, celujemy w żywność hiperpalatalną

Rzecznik Lewicy wyjaśnia: "Podatek tłuszczowy" to mit, celujemy w żywność hiperpalatalną
Łukasz Michnik, rzecznik Lewicy Fot. Pawel Wodzynski/East News

W grudniu 2025 roku Lewica złożyła projekt ustawy wprowadzającej nową daninę celową. To uderzenie w segment stanowiący blisko 30% polskiego rynku spożywczego. Eksperci i autorzy projektu zapowiadają: albo producenci zmienią skład produktów, albo konsumentów czeka drastyczny wzrost cen – w niektórych przypadkach nawet o blisko 50%.

Choć w debacie publicznej funkcjonuje uproszczone hasło „podatek tłuszczowy”, projekt celuje w znacznie szerszą i ściśle zdefiniowaną grupę produktów.

Podatek tłuszczowy rzeczywiście jest nazwą publicystyczną. Żeby być precyzyjnym, to jest tak naprawdę podatek od żywności hiperpalatalnej. Czyli wysoko przetworzonej w taki sposób, która wykorzystuje różne psychologiczne i fizjologiczne mechanizmy, które sterują przyjmowaniem pożywienia i takim bilansem energetycznym. (...) to jest żywność uzależniająca – tłumaczy w rozowie z Biznes Info Łukasz Michnik, rzecznik Lewicy.

Uderzenie w rynek wart miliardy złotych

Rynek, w który wymierzona jest nowa opłata, jest potężny. Jak wskazuje rzecznik Lewicy, opierając się na analizach przygotowanych do projektu, mówimy o gigantycznych kwotach, które do tej pory wymykały się dodatkowym regulacjom.

Wiemy, że jeśli chodzi o liczby, obecnie HPF to jest 25–30% polskiego rynku żywnościowego, którego wartość to jest około 90–110 miliardów złotych. I wiemy też, że ten rynek charakteryzuje się dominacją międzynarodowych koncernów niż małych polskich firm – podkreśla Michnik w rozmowie z Biznes Info.

Sukces podatku cukrowego jako drogowskaz

Mechanizm nowej daniny ma być lustrzanym odbiciem rozwiązań wprowadzonych kilka lat temu w walce ze słodzonymi napojami. Podatnikami będą podmioty wprowadzające produkt na rynek detaliczny: producenci, importerzy oraz nabywcy.

Mechanizm, który chcemy zastosować, jest właściwie czymś, co sprawdziło się przy podatku cukrowym. Chcemy, żeby ten mechanizm naliczania i poboru opłaty HPF opierał się na tym modelu opłaty od środków spożywczych, który funkcjonuje w Polsce od 2021 roku. Ten podatek cukrowy był w naszej mierze sukcesem zarówno fiskalnym, jak i zdrowotnym – uzasadnia rzecznik.

Stawki zostały podzielone na dwa główne „klastry” w zależności od składu:

Klaster Cukry Proste i Tłuszcz:

Opłata podstawowa: 0,50 zł za kilogram produktu.

Opłata zmienna: 0,20 zł za każdy gram cukrów prostych powyżej progu 5 g na 100 g produktu.

Klaster Tłuszcz i Sód:

Opłata podstawowa: 2,00 zł za kilogram produktu.

Opłata zmienna (tłuszcz): 0,50 zł za każdy gram tłuszczu powyżej 25 g na 100 g produktu.

Opłata zmienna (sód): 1,00 zł za każdy gram sodu powyżej 300 mg na 100 g produktu.

Symulacja wzrostu cen – chipsy droższe o niemal 40%?

Analizy wpływu na ceny detaliczne, przedstawione przez rzecznika, dobitnie pokazują potencjalne skutki dla konsumentów. Zmiany cen najpopularniejszych przekąsek mogą wyglądać następująco:

ProduktCena przed opłatą (szacunkowa)Cena po opłacie (szacunkowa)Prognozowany wzrost
Tabliczka czekolady (100 g)4,50 zł5,02 zł+12%
Chipsy ziemniaczane (150 g)3,20 zł4,40 zł+38%
Krakersy słone (100 g)2,53 zł3,49 zł+49%

Lewica stanowczo odpiera jednak argument, jakoby była to danina uderzająca najmocniej w uboższe warstwy społeczeństwa.

Nie zgadzam się, że podstawą diety osób biednych były właśnie te produkty z grupy HPF. To jest raczej nieuzasadnione. (...) Wiemy, że największą część tego rynku, jeśli chodzi o sprzedaż, ona jest wyczerpywana przez e-commerce, czyli przez aplikacje typu Lisek. Czyli tak naprawdę najwięcej takich produktów zamawianych jest po prostu przez takie aplikacje, które raczej nie są domeną ludzi żyjących w ubóstwie – ripostuje Michnik.

Reformulacja składów i zastrzyk gotówki dla NFZ

Aby złagodzić skutki dla rodzimego biznesu, projektowi towarzyszy tarcza podatkowa dla płatników CIT odprowadzających podatki w Polsce (opracowana przez Polską Sieć Ekonomii). Rządzącym zależy bowiem na tym, aby firmy zmieniły receptury, a nie tylko przerzuciły koszty na klientów.

Oczywiście nie będziemy ukrywać, że może być widoczny wzrost cen produktów, aczkolwiek może być też po prostu ich reformulacja, tak żeby były zdrowsze. To prawdopodobnie troszeczkę się podzieli, tak jak było w przypadku podatku cukrowego – przewiduje przedstawiciel Lewicy, dodając, że cel zdrowotny jest kluczowy: – Statystyki odnośnie naszego stanu zdrowia, otyłości, one są alarmujące.

Równie istotny jest cel fiskalny. Całość środków z opłaty HPF ma trafić bezpośrednio do systemu ochrony zdrowia.

To będzie miało związek tylko pozytywny dla Narodowego Funduszu Zdrowia. Cały HPF trafia do NFZ (...). W NFZ w ciągu 10 lat powinno być więcej według naszych wyliczeń o 2 biliony złotych, a w 2030 roku powinniśmy dorównać do 9% PKB na ochronę zdrowia (...), czyli standardu krajów OECD – podsumowuje Łukasz Michnik.

Kontrowersje i opór branży

Mimo argumentów strony politycznej, projekt od momentu pojawienia się w debacie budzi silny sprzeciw branży spożywczej. Przedstawiciele m.in. sektora mięsnego ostrzegają przed drastycznym wzrostem cen produktów, które dla wielu Polaków stanowią element codziennego jadłospisu. Krytycy wskazują również na ryzyko ponownego napędzenia inflacji w kategorii żywności.
Źródło: BiznesInfo

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: