Pogodowe tąpnięcie w Polsce, są ostrzeżenia IMGW. Nadchodzą wichury, deszcz i mokry śnieg
Słońce, które dotychczas rozpieszczało mieszkańców większości regionów Polski, to jedynie cisza przed nadchodzącą pogodową burzą. Choć termometry wciąż wskazują optymistyczne wartości, synoptycy ostrzegają, że słońce musimy pożegnać na rzecz drastycznego ochłodzenia. Czeka nas tąpnięcie w pogodzie, które sprawi, że w wielu miastach przypomnimy sobie o zimowej aurze. Nadchodzący weekend upłynie pod znakiem deszczu ze śniegiem, który dotknie niemal każdy zakątek kraju.
IMGW wydał ostrzeżenia przed silnym wiatrem
Ostatnie godziny spokoju przypadają na piątek, który w przeważającej części kraju jest jeszcze słoneczny i wyjątkowo łagodny. Niestety, taka aura nie utrzyma się długo, gdyż do naszych granic zbliżają się wyraźne zmiany. Pierwszym sygnałem ostrzegawczym będą narastające wichury i gwałtowne wzrosty prędkości wiatru wywołane różnicą ciśnień, które zaczną dominować w krajobrazie już w nocy.
Najnowsze prognozy Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej nie pozostawiają złudzeń: spokojne spacery trzeba będzie odłożyć na inny termin, ponieważ w połowie kraju cały weekend będzie po prostu nieprzyjemny.
Początkowo uderzenie wiatru odczują mieszkańcy północy oraz terenów górskich. Na północnym zachodzie porywy mogą osiągać 70 kilometrów na godzinę, jednak nad samym morzem prędkość ta wzrośnie do 80 kilometrów na godzinę. Prawdziwe niebezpieczeństwo czeka jednak na turystów przebywających wysoko w górach.
W Sudetach wiatr może wiać z niszczycielską siłą, przekraczając w porywach barierę 110 kilometrów na godzinę. Tak silna cyrkulacja powietrza zwiastuje nadejście masywnych frontów atmosferycznych, które całkowicie przeformatują mapę temperatury w Polsce w ciągu zaledwie kilkunastu godzin.

25 kwietnia temperatura sięga nawet 20 stopni. Oprócz tego występuje ryzyko burz
Zanim jednak nadejdzie mróz i biel, pierwsza połowa weekendu zaserwuje nam pogodowe rozdwojenie jaźni. Sobota zapowiada się jako dzień stosunkowo ciepły, z dwucyfrowymi wartościami na termometrach w całym kraju. Najbardziej uprzywilejowani poczują się mieszkańcy południowej Polski, gdzie temperatura może wzrosnąć nawet do 20 stopni Celsjusza.
W centrum kraju spodziewamy się około 16 stopni, natomiast najchłodniejsza północ odnotuje w granicach 12 stopni Celsjusza. To jednak tylko jedna strona medalu, ponieważ wysoka temperatura zostanie przyćmiona przez bardzo trudne warunki biometeorologiczne.

Podczas gdy południe będzie mogło cieszyć się resztkami wiosennego ciepła, północna część kraju znajdzie się pod wpływem gęstych chmur i opadów deszczu. Lokalnie mogą pojawić się nawet burze, co przy silnym wietrze stworzy wyjątkowo nieprzyjemną mieszankę. Wraz z upływem dnia opady zaczną się intensyfikować, a odczuwalna temperatura, ze względu na wilgoć i wiatr, będzie znacznie niższa niż ta wskazywana przez słupki rtęci.
W nocy z soboty na niedzielę sytuacja ulegnie dalszemu pogorszeniu – deszcz zacznie powoli przechodzić w deszcz ze śniegiem, najpierw w górach, a później na wyżej położonych terenach nizinnych, co stanie się bezpośrednim wstępem do niedzielnego załamania.

Powrót zimy na wschodzie i przymrozki w połowie kwietnia
Niedziela przyniesie ostateczne tąpnięcie, a sceneria za oknami w wielu regionach zmieni się nie do poznania. Największe pogorszenie aury odczują mieszkańcy wschodniej połowy kraju, gdzie dominować będą opady deszczu ze śniegiem oraz krupy śnieżnej.
Pod koniec tygodnia na nizinach faktycznie może zrobić się biało, co o tej porze roku zawsze budzi spore zaskoczenie. Choć mokry śnieg prawdopodobnie nie utrzyma się długo ze względu na wciąż dodatnią temperaturę gruntu, chwilowy efekt zimy będzie bardzo wyraźny.

Wartości na termometrach w niedzielę będą już znacznie skromniejsze. Na północy zobaczymy zaledwie 7 stopni Celsjusza, a na wschodzie około 10 stopni. Najcieplejszym punktem na mapie pozostanie południowy zachód z wynikiem 13 stopni, jednak tam również odczuwalny chłód będzie dotkliwy.
Nad samym morzem temperatura spadnie do około 5 stopni Celsjusza. Choć wiatr nieco osłabnie w porównaniu do sobotnich szczytów, na północnym wschodzie wciąż może osiągać w porywach 80 kilometrów na godzinę.