Nowa opłata celna od 1 lipca. Polakom odechce się robić zakupy na chińskich platformach
Rewolucja w handlu transgranicznym staje się faktem, a miliony Polaków muszą przygotować się na dodatkowe koszty przy zamawianiu towarów spoza Unii Europejskiej. Bruksela wypowiada wojnę zalewowi tanich produktów z Azji, wprowadzając sztywne opłaty, które mają wyrównać szanse rodzimych przedsiębiorców. Choć dotychczas drobne zakupy na popularnych platformach e-commerce korzystały z celnego immunitetu, od 1 lipca 2026 roku każda paczka, nawet ta o symbolicznej wartości, zostanie obciążona cłem.
Do Polski trafiają ogromne ilości paczek z Chin
Dominacja chińskich platform sprzedażowych w polskiej przestrzeni cyfrowej osiągnęła progi, których unijni decydenci nie mogli dłużej ignorować. Dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) za ubiegły rok nie pozostawiają złudzeń – import z Chin do Polski wzrósł o 13,3 proc. rok do roku, osiągając gigantyczną wartość 57,9 mld euro.
To najszybsze tempo wzrostu spośród wszystkich kluczowych partnerów handlowych naszego kraju. Skala zjawiska jest jeszcze lepiej widoczna w badaniach nastrojów konsumenckich. Z analiz Izby Gospodarki Elektronicznej wynika, że w 2025 roku ponad 80 proc. polskich internautów zadeklarowało skorzystanie z co najmniej jednej chińskiej platformy zakupowej.

Dotychczas obowiązujące przepisy pozwalały na zwolnienie z należności celnych małych przesyłek, których wartość nie przekraczała 150 euro. System ten miał w założeniu chronić organy celne przed nieproporcjonalnym obciążeniem administracyjnym przy obsłudze drobnych paczek.
Jednak w dobie pełnej cyfryzacji i powszechnego dostępu do elektronicznych danych o towarach, argument ten stracił na znaczeniu. Co więcej, Krajowa Administracja Skarbowa wskazuje, że ulga ta była nagminnie nadużywana poprzez masowe zaniżanie wartości towarów na deklaracjach oraz sztuczne dzielenie większych zamówień na wiele mniejszych paczek.
Bruksela chce w ten sposób ograniczyć napływ towarów, które dzięki omijaniu ceł zyskały nieuczciwą przewagę cenową nad produktami wytwarzanymi we wspólnocie. Statystyki e-commerce dla całej Unii Europejskiej budzą respekt – w 2024 roku liczba przesyłek wyniosła 4,6 mld, by w 2025 roku skoczyć do poziomu 5,8 mld sztuk. Tak potężny strumień towarów płynący niemal bez żadnych opłat celnych stał się dla europejskich producentów barierą nie do przebicia, co zmusiło Komisję Europejską do radykalnego przemodelowania polityki celnej.
Już od 1 lipca zapłacimy więcej za paczki z Chin
Kluczową zmianą, która wejdzie w życie 1 lipca, jest nałożenie zryczałtowanego cła w wysokości 3 euro na przesyłki o wartości do 150 euro. Jak potwierdziła w rozmowie z Interią Biznes Krajowa Administracja Skarbowa, kwota ta nie będzie naliczana od każdego pojedynczego produktu, lecz od tzw. pozycji w zgłoszeniu celnym.
W projektowanych przepisach (...) "pozycja" oznacza jeden lub więcej towarów w przesyłce o tej samej klasyfikacji taryfowej, opisie i pochodzeniu, jeśli są dostarczone zgodnie z wymogami dotyczącymi odpowiedniej deklaracji celnej lub danych dostarczanych lub udostępnianych organom celnym - wyjaśniono w komentarzu dla Interii Biznes.
W praktyce oznacza to, że jeśli zamówimy kilka przedmiotów o tym samym kodzie taryfowym, opisie i pochodzeniu, zapłacimy 3 euro za całą grupę. Opłata ta ma obowiązywać przez najbliższe dwa lata jako okres przejściowy przed jeszcze głębszą reformą systemu.
Dla przeciętnego klienta najważniejszą informacją jest fakt, że cło będzie wymagalne w momencie przyjęcia zgłoszenia celnego. Jego uregulowanie lub odpowiednie zabezpieczenie stanie się warunkiem koniecznym do zwolnienia towaru do wolnego obrotu.

Bez tego kurier nie będzie mógł dostarczyć paczki pod drzwi konsumenta. Zobowiązanym do zapłaty będzie podmiot dokonujący zgłoszenia, zazwyczaj operator logistyczny lub platforma sprzedażowa, która następnie doliczy tę kwotę do finalnego rachunku wystawionego kupującemu.
Warto przy tym pamiętać o podatku VAT. Nowe cło nie zwalnia z obowiązku podatkowego. Jeśli platforma, na której robimy zakupy, korzysta z procedury IOSS (Import One Stop Shop), podatek zapłacimy już przy finalizacji koszyka. W przeciwnym razie konieczne będzie uregulowanie VAT-u podczas odbioru przesyłki.
KAS przewiduje, że wprowadzenie stałej opłaty może znacząco wpłynąć na budżet państwa. Choć większość pobranych ceł trafia bezpośrednio do kasy Unii Europejskiej, aż 25 proc. tej kwoty pozostaje w Polsce jako tzw. koszty poboru, co przy miliardach paczek rocznie może stanowić istotny zastrzyk finansowy dla budżetu.
Kolejne zmiany odczujemy już w 2028 roku. Będzie jeszcze drożej
Obecnie wprowadzane zmiany to zaledwie wstęp do całkowitej przebudowy unijnej architektury celnej, która ma nastąpić w lipcu 2028 roku. Wówczas planowane jest uruchomienie centralnego, unijnego centrum danych celnych. Model ten całkowicie wyeliminuje tradycyjne zgłoszenia celne składane w momencie dotarcia towaru do granicy wspólnoty. Zamiast tego dane o zakupach będą przekazywane do systemu w czasie rzeczywistym, od momentu transakcji w sklepie internetowym aż po dostarczenie produktu do klienta.
Po zakończeniu dwuletniego okresu obowiązywania ryczałtu 3 euro, Bruksela planuje powrót do stosowania standardowych stawek wynikających z taryfy celnej oraz rozporządzeń antydumpingowych.
Nie będą już składane zgłoszenia celne gdy towar dotrze do UE, a jedynie będą przekazywane kolejne dane, aż do zapłaty należności i zwolnienia towaru. Wówczas będą stosowane obowiązujące stawki zarówno z taryfy celnej jak i rozporządzeń wprowadzających cła antydumpingowe i wyrównawcze, mające zastosowanie do danego towaru - wskazano w komentarzu dla Interii Biznes.
Oznacza to, że niektóre towary mogą stać się jeszcze droższe, jeśli unijni analitycy uznają, że ich cena jest sztucznie zaniżana przez zagraniczne rządy lub korporacje. KAS podkreśla, że te działania mogą wymusić na wielkich platformach zakupowych całkowitą rewizję ich obecnych modeli biznesowych, które dotychczas opierały się na masowości i minimalizacji kosztów okołotransakcyjnych.
Przedstawiciele resortu finansów sugerują, że zniesienie zwolnień może doprowadzić do zmiany zachowań samych konsumentów. Gdy cena taniego gadżetu wzrośnie o 3 euro cła oraz dodatkową obsługę celną, jego atrakcyjność spadnie na tyle, że klienci mogą zacząć częściej spoglądać w stronę europejskich zamienników.