Służby zatrzymały transport z Chin. Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności, to było w środku
Inspektorzy znów wzięli pod lupę zagraniczną żywność i zablokowali potężną partię popularnych słodyczy. Zatrzymany transport z Chin to tysiące kilogramów produktów, które mogły narazić konsumentów na ryzyko, dlatego podjęto działania w trybie natychmiastowym.
W artykule przeczytasz:
- Robaki, pleśń i fatalne etykiety na polskim rynku
- Tony słodyczy z zakazem sprzedaży
- Nie tylko zatrzymany transport z Chin. Skąd płynie najwięcej zagrożeń?
Robaki, pleśń i fatalne etykiety na polskim rynku
Błędy na etykietach to często najłagodniejszy wymiar kary dla zagranicznych eksporterów. Inspektorzy IJHARS regularnie natrafiają na znacznie bardziej drastyczne nieprawidłowości, które dyskwalifikują produkty już w momencie otwarcia transportu.
Wśród najpoważniejszych i najczęstszych zarzutów pojawia się niespełnianie rygorystycznych wymagań dla rolnictwa ekologicznego. Co gorsza, w importowanych produktach regularnie wykrywana jest obecność żywych i martwych szkodników, a także wyraźne objawy zepsucia i widoczna pleśń.
Najczęściej kwestionowano przetwory warzywne, przetwory rybne, przyprawy i zioła, napoje bezalkoholowe, soki i nektary, owoce morza, wyroby ciastkarskie, przetwory owocowe, ryby, owoce mrożone
- wylicza dokładnie dr Tomasz Białas, dyrektor Biura Strategii i Kontroli Wewnętrznej w IJHARS w rozmowie z WP Finanse.
Każda taka interwencja udowadnia, że rynek wymaga twardego nadzoru. Dowodem na to jest najnowsza, gigantyczna interwencja służb na Pomorzu, gdzie w kontenerach wykryto tysiące kilogramów podejrzanych łakoci, które lada moment miały trafić do sklepów w całej Polsce.

Tony słodyczy z zakazem sprzedaży
Decyzja gdańskiego oddziału Głównego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) była bezwzględna i szybka. Zatrzymany transport z Chin to dokładnie 6125,76 kg żelków nadziewanych o smaku truskawkowym, które w najbliższym czasie miały kusić najmłodszych konsumentów w polskich sklepach.
Towar nie przekroczy jednak naszej granicy. Inspektorzy wykryli liczne wady w oznakowaniu, które całkowicie dyskwalifikują produkt z legalnego obrotu. Oficjalny komunikat opublikowany w mediach społecznościowych inspektoratu nie zostawia złudzeń - sprawa była na tyle poważna, że decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności.
Nie tylko zatrzymany transport z Chin. Skąd płynie najwięcej zagrożeń?
Walka o bezpieczną żywność na polskich stołach trwa nieprzerwanie, a rynkowe dane pokazują wyraźnie skalę tego zjawiska. Chociaż ogólny trend wydaje się spadkowy, zagrożenie wciąż napływa z konkretnych, powtarzających się regionów.
Jak wynika z informacji przekazanych portalowi WP Finanse przez dr. Tomasza Białasa, w 2025 roku wydano łącznie 95 decyzji zakazujących wprowadzenia do obrotu aż 119 partii artykułów rolno-spożywczych pochodzących z krajów trzecich. To wyraźna poprawa w stosunku do 2024 roku, kiedy to służby zablokowały aż 332 partie towaru na mocy 234 negatywnych decyzji.
Liderem tego zestawienia pozostaje Ukraina, z której w 2025 roku zakwestionowano 21 partii żywności. Zatrzymany transport z Chin to dowód na to, że ten kierunek wciąż wymaga szczególnej uwagi – Państwo Środka uplasowało się na drugim miejscu z 17 zablokowanymi partiami. Kolejne pozycje w zestawieniu zajmują Turcja (10 partii), Egipt (10 partii) oraz Wielka Brytania (9 partii).
