Wynagrodzenie w górę, za to zatrudnienia ubywa. Takich danych GUS jeszcze nie pokazywał
Najnowsze odczyty z polskiej gospodarki przynoszą obraz pełen kontrastów, w którym dynamicznie rosnące wynagrodzenia zderzają się z systematycznym spadkiem liczby etatów. Choć portfele pracowników puchną w tempie przekraczającym oczekiwania rynku, to fundamenty rynku pracy zaczynają zdradzać oznaki osłabienia. Dane Głównego Urzędu Statystycznego dają pełniejszy ogląd sytuacji, pokazując, w których branżach przybywa miejsc pracy, a w których ich ubywa.
Czy rynek pracownika odchodzi do przeszłości?
Sytuacja na krajowym rynku pracy przestaje przypominać tę z ostatnich lat, gdy to kandydaci do pracy rozdawali karty przy stole negocjacyjnym, negocjowali wyższe wynagrodzenie i korzystniejsze benefity. Choć bezrobocie pozostaje na relatywnie niskich poziomach, dane o zatrudnieniu prezentowane przez Główny Urząd Statystyczny (GUS) za marzec 2026 wpisują się w trend, który ekonomiści obserwują już od dłuższego czasu.
Największym wyzwaniem przestaje być brak ofert, a staje się nim nieubłagana demografia. Starzenie się społeczeństwa i masowe przechodzenie roczników wyżu demograficznego na emeryturę sprawia, że naturalny ubytek zasobów kadrowych jest trudny do zasypania nowymi rekrutacjami. Jak podkreślają eksperci z sektora bankowego, rynek pracy systematycznie przesuwa się w stronę rynku pracodawcy, co oznacza, że firmy stają się bardziej selektywne w procesach naboru. Nie jest to jednak zmiana gwałtowna, a raczej pełzający proces dostosowawczy, w którym przedsiębiorstwa zamiast tworzyć nowe wakaty, skupiają się na agresywnej optymalizacji obecnych kosztów operacyjnych.

Widać to wyraźnie w podejściu do czasu pracy - coraz częściej zamiast dodatkowych rąk do pracy szuka się efektywności, co w skrajnych przypadkach prowadzi do eksperymentów z czterodniowym tygodniem roboczym czy uporządkowaniem powtarzalnych zadań, które możesz zautomatyzować dzięki sztucznej inteligencji. Ostatecznym celem jest “uwalnianie potencjału” obecnej kadry bez konieczności nieustannego powiększania składu osobowego.
Polska gospodarka wchodzi w nową fazę. Pensje rosną na przekór statystykom zatrudnienia
Mimo spadkowej tendencji w obszarze zatrudnienia, dynamika płac wciąż potrafi zaskoczyć najbardziej doświadczonych analityków. Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w marcu 2026 roku osiągnęło poziom 9652,19 złotego - to wzrost o 6,6 proc. w skali roku, co przebiło rynkowy konsensus agencji PAP, zakładający odczyt na poziomie 6,3 proc. Tak silna presja płacowa przy jednoczesnym spadku zatrudnienia o 0,9 proc. rok do roku tworzy trudną do zignorowania anomalię. Przedsiębiorcy, mimo że redukują liczbę etatów, decydują się na podwyżki dla kluczowych specjalistów, by zatrzymać ich w strukturach organizacji. Zjawisko to jest szczególnie widoczne w sektorach wysokospecjalistycznych, takich jak IT czy zaawansowana produkcja, gdzie koszty rekrutacji i wdrożenia nowego pracownika są tak wysokie, że taniej jest zrewidować siatkę płac dla obecnej kadry.
Marcowe dane z rynku pracy okazały się bliskie oczekiwaniom. Zatrudnienie wpisało się mniej więcej w trend obserwowany już od dobrych kilku lat. Kwestie natury demograficznej ciążą i będą ciążyć na dynamikach zatrudnienia w przyszłości - napisali eksperci z mBanku na platformie X.
Co ciekawe, ekonomiści Banku Pekao wskazują, że rynek pracy przestaje być obecnie głównym paliwem dla procesów inflacyjnych, co sugeruje, że tempo wzrostu wynagrodzeń, choć wysokie, zaczyna być równoważone przez wzrost wydajności lub po prostu mniejszą skalę nowo tworzonych miejsc pracy.
Gdzie wciąż zatrudniają, a gdzie ubywa etatów
Polska gospodarka przechodzi przez proces głębokiej przebudowy, gdzie tradycyjne sektory ustępują pola nowoczesnym usługom. W jakich zawodach wciąż chętnie zatrudniają, a gdzie widać wyraźne cięcia? Dane eksperymentalne z Głównego Urzędu Statystycznego sugerują, że największy popyt na pracowników utrzymuje się w obszarach związanych z transformacją cyfrową, bezpieczeństwem danych oraz szeroko pojętym sektorem opiekuńczym, co wpisuje się we wspomniany wcześniej stabilny trend starzenia się polskiego społeczeństwa. Z drugiej strony, przemysł ciężki i handel tradycyjny muszą mierzyć się z redukcją etatów, co jest wynikiem automatyzacji procesów i zmiany nawyków konsumenckich.
Czytaj więcej: W tych branżach kobiety przebiły "męski mur". Jeszcze do niedawna wydawało się to nierealne
Największą dynamikę wzrostu zatrudnienia w pierwszym kwartale 2025 roku odnotowano w sektorach opartych na wiedzy, opiece oraz usługach publicznych. Szczególnie wyróżniła się edukacja, gdzie na 100 rozwiązanych umów przypadały aż 133 nowe. Tak wysoki wynik sugeruje silne zapotrzebowanie na nauczycieli i personel pomocniczy. Bardzo dobre wyniki osiągnęła również branża działalności profesjonalnej, naukowej i technicznej. W tym segmencie, obejmującym m.in. inżynierów, badaczy i specjalistów usług zaawansowanych, na 100 odejść przypadało 120 nowych etatów.

Najsłabszy wynik, jeśli chodzi o napływ nowych pracowników, zanotowano w górnictwie - jedynie 49 nowych umów na 100 zakończonych. Najbardziej wyraźne ograniczenia rekrutacji względem odejść widać w administrowaniu i działalności wspierającej, gdzie na 100 osób opuszczających sektor przypadało tylko 85 nowych pracowników. Podobnie wygląda sytuacja w transporcie i gospodarce magazynowej – tam zatrudniano 89 osób na każde 100 zwolnionych, co sygnalizuje wyhamowanie po wcześniejszym okresie silnego wzrostu napędzanego m.in. e-commerce.
Czytaj więcej: Nowa opłata celna od 1 lipca. Polakom odechce się robić zakupy na chińskich platformach
Z kolei przetwórstwo przemysłowe oraz handel i naprawa pojazdów notowały najwyższą rotację pracowników – zarówno pod względem rekrutacji, jak i odejść. Przetwórstwo odpowiadało za blisko jedną piątą wszystkich nowych umów w kraju, przy jednoczesnym udziale podobnej skali zwolnień. W handlu obserwowano podobną zależność, co potwierdza, że są to sektory o dużej płynności zatrudnienia, gdzie pracownicy często zmieniają pracę w obrębie tej samej branży.
Przedsiębiorstwa zatrudniające powyżej dziewięciu osób, które stanowią trzon raportowanego sektora przedsiębiorstw, coraz częściej stosują model elastycznego zarządzania kadrą. Kluczowe dane pokazują, że na każde 100 zakończonych stosunków pracy przypadało przeciętnie 98 nowych zatrudnień. Choć różnica jest niewielka, wskazuje na większą ostrożność pracodawców w rozbudowie zespołów niż w poprzednich latach. Spadek zatrudnienia o 0,1 proc. w ujęciu miesiąc do miesiąca, choć zgodny z oczekiwaniami, potwierdza, że firmy nie mają już apetytu na agresywne powiększanie struktur. Zamiast tego inwestują w kapitał ludzki poprzez szkolenia, co ma zrekompensować mniejszą liczbę pracowników wyższą jakością ich pracy.