Ceny węgla znowu w górę. Jest coraz drożej
Rachunki za prąd i ogrzewanie spędzają sen z powiek milionom Polaków, a sytuacja na rynku surowców staje się coraz bardziej zagadkowa. Krajowy surowiec znowu drożeje w ujęciu miesięcznym, jednak pełne zestawienie statystyk przynosi wniosek, którego mało kto się spodziewał.
Jesień to tradycyjnie czas, kiedy spółki energetyczne oraz zakłady komunalne sprawdzają stan swoich zapasów przed zimą. W polskich realiach gospodarczych węgiel kamienny nadal odgrywa kluczową rolę w bilansie wytwórczym, zasilając elektrownie systemowe oraz miejskie sieci ciepłownicze. Gdy za oknem robi się chłodniej, rośnie zapotrzebowanie na stałe dostawy paliwa, co z kolei daje kopalniom mocniejszą pozycję podczas bieżących rozmów handlowych.
Dynamiczna sytuacja na krajowym rynku węgla
Warto pamiętać, że rodzimy sektor wydobywczy funkcjonuje w oparciu o specyficzne umowy wieloletnie. Ceny surowca w takich kontraktach nie zmieniają się z z dnia na dzień, lecz zależą od stałych formuł kosztowych, wydatków na płace dla górników oraz nakładów na utrzymanie wyrobisk pod ziemią.
Wielu obserwatorów zadaje sobie pytanie, czy ostatnie ruchy cenowe w kraju to wyłącznie efekt kalendarza, czy może początek trwalszego trendu wzrostowego. Odpowiedź nie jest prosta, ponieważ krajowy rynek węgla działa w swoistym mikroklimacie.
Z jednej strony mamy unijną politykę klimatyczną i rosnące koszty uprawnień do emisji dwutlenku węgla, które zniechęcają do inwestycji w tradycyjne bloki energetyczne. Z drugiej strony polski system elektroenergetyczny wciąż potrzebuje stabilnej podstawy w bezwietrzne i pochmurne dni.
Kiedy elektrownie wiatrowe oraz farmy fotowoltaiczne pracują z mniejszą mocą, do gry wchodzą turbiny węglowe, które muszą posiadać odpowiednio zabezpieczony opał. Ta stała konieczność utrzymywania rezerw sprawia, że kopalnie mogą elastycznie reagować na popyt i podnosić ceny, zwłaszcza po miesiącach letniego zastoju, kiedy zamówień było wyraźnie mniej.
Wyższe ceny węgla w Polsce
Aby zrozumieć sytuację w kraju, warto rzucić okiem na to, co dzieje się za granicą. Głównym punktem odniesienia dla europejskiego rynku węgla są notowania w portach ARA, czyli w Amsterdamie, Rotterdamie oraz Antwerpii.
To właśnie tam handluje się surowcem sprowadzanym z całego globu na statkach transportowych. Na rynku międzynarodowym panuje obecnie duży spokój, a notowania zachowują wyraźną stabilność bez nagłych skoków cenowych.
Co ciekawe, stawki w portach ARA utrzymały się we wrześniu na poziomie z sierpnia, a w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku okazały się niższe o 6,5 procent. Globalna podaż paliwa pozostaje na bezpiecznym poziomie, co chroni rynki zachodnie przed gwałtownymi zawirowaniami.
Tymczasem polskie podwórko zdaje się podążać zupełnie inną ścieżką. Krajowe kopalnie nie są bezpośrednio powiązane ze stawkami z morskich terminali, ponieważ duże spółki energetyczne zaopatrują się przede wszystkim u lokalnych producentów ze Śląska i Lubelszczyzny.
Importowany węgiel bywa tańszy w portach, jednak koszty jego rozładunku oraz transportu kolejowego w głąb lądu skutecznie wyrównują bilans. Rodzime cenniki żyją więc własnym życiem, odzwierciedlając koszty operacyjne kopalń oraz bieżące zapotrzebowanie dużych aglomeracji miejskich. Właśnie dlatego zachodnioeuropejskie spadki nie przekładają się automatycznie na ulgę w polskich cennikach.
Zobacz też: Można odzyskać nawet 600 zł za prąd. Termin składania wniosków wkrótce minie
Węgiel drożeje z miesiąca na miesiąc
Najnowsze zestawienia katowickiego oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu, monitorującego transakcje na polskim rynku, przynoszą dowody na rosnącą presję cenową. We wrześniu 2026 roku krajowy węgiel dla energetyki podrożał w ujęciu miesięcznym o 3,8 procent, a jego średnia cena wyniosła dokładnie 330,44 zł za tonę.
To kontynuacja wyraźnej tendencji wzrostowej, ponieważ jeszcze w sierpniu tona kosztowała 318,26 zł, a w lipcu zaledwie 297,70 zł.
Jeszcze mocniej podrożał surowiec dedykowany ciepłownictwu, którego cena wzrosła o 2,9 procent, podskakując z poziomu 414,97 zł w sierpniu do kwoty 426,92 zł za tonę we wrześniu. Odbiorcy ciepła systemowego widzą zatem powrót podwyżek, które mogą odbić się na zimowych rachunkach za ogrzewanie mieszkań.
Prawdziwe zaskoczenie pojawia się jednak w momencie, gdy porównamy te dane z ubiegłym rokiem. Mimo wyraźnych podwyżek notowanych od połowy lata, węgiel dla elektrowni w ujęciu rocznym potaniał o 0,2 procent, a surowiec dla ciepłowni staniał aż o 5 procent.
Podobną zależność widać w indeksach kwartalnych. Wskaźnik cen węgla dla energetyki w trzecim kwartale wyniósł 318,01 zł za tonę, co oznacza spadek o 3,9 procent rok do roku, mimo wzrostu o 5,2 procent względem drugiego kwartału.
Z kolei indeks dla ciepłownictwa zamknął kwartał wynikiem 422,84 zł za tonę, czyli o 4,3 procent mniej niż rok wcześniej, przy wzroście o 4 procent kwartał do kwartału.
Należy przy tym pamiętać, że statystyki te prezentują ceny netto na wagonie w punkcie załadunku, bez podatku akcyzowego, kosztów ubezpieczenia oraz drogiego transportu kolejowego. Ostateczne koszty po stronie ciepłowni i elektrowni są więc wyraźnie wyższe. Choć roczne porównanie daje chwilowe poczucie ulgi, powrót systematycznych podwyżek miesiąc do miesiąca zwiastuje trudniejszą zimę dla domowych budżetów.