biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Handel > Służby zatrzymały transport ogórków do Polski. Wykryto w nich zakazane substancje
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 30.10.2026 17:51

Służby zatrzymały transport ogórków do Polski. Wykryto w nich zakazane substancje

Służby zatrzymały transport ogórków do Polski. Wykryto w nich zakazane substancje
Fot. Lev Karavanov, Getty Images/Canva

Sklepy i hurtownie każdego dnia zapełniają się tysiącami ton świeżych warzyw z importu, które mają zaspokoić popyt na tańszą żywność. Ostatnia interwencja polskich służb sanitarnych dowodzi jednak, że niska cena na półce bywa okupiona ogromnym ryzykiem. W jednej z partii laboratoryjna aparatura wykryła stężenia, które zszokowały inspektorów.

Współczesny rynek rolno-spożywczy w Europie Środkowej funkcjonuje w realiach całkowitej integracji handlowej, gdzie bariery celne dawno przestały istnieć, a towar pokonuje setki kilometrów w kilkadziesiąt godzin. W ostatnich sezonach na polskim rynku warzyw świeżych zarysowała się bardzo wyraźna zmiana wektorów zaopatrzeniowych.

Rumuńskie ogórki na polskich straganach i w marketach

Przez całe lata kluczową rolę w segmencie wczesnych oraz gruntowych warzyw odgrywały dostawy z południa kontynentu, głównie z Hiszpanii czy Grecji, a także import z sąsiednich rynków wschodnich. Ostatnie lata przyniosły jednak gwałtowny wzrost znaczenia producentów z Bałkanów. Polskie sieci handlowe oraz wielkie podmioty dystrybucyjne coraz chętniej sięgają po towar z Rumunii, która błyskawicznie stała się jednym z czołowych eksporterów do naszego kraju.

Skalę tego gospodarczego fenomenu najlepiej obrazują twarde liczby. Według oficjalnych danych statystycznych, tylko w okresie od stycznia do sierpnia 2026 roku Polska sprowadziła z Rumunii aż 16,17 tys. ton ogórków o łącznej wartości transakcyjnej 40,93 mln zł. Dynamika tego procesu budzi podziw analityków branżowych.

Służby zatrzymały transport ogórków do Polski. Wykryto w nich zakazane substancje
Fot. Alexey_Hulsov, pixabay/Canva

Wystarczy przypomnieć, że przez cały 2025 rok wolumen ten wyniósł 15,49 tys. ton o wartości 48,55 mln zł, natomiast w 2024 roku było to zaledwie 10,25 tys. ton za kwotę 32,75 mln zł. Oznacza to, że zaledwie w osiem miesięcy 2026 roku rumuńscy plantatorzy sprzedali nad Wisłę więcej warzyw niż w całym minionym roku.

Motorem napędowym tego handlu pozostaje presja kosztowa. Krajowe szklarnie i gospodarstwa gruntowe ponoszą coraz wyższe koszty energii, ogrzewania, nawozów oraz pracy, co naturalnie winduje ceny polskich plonów.

Zagraniczni dostawcy oferują atrakcyjne stawki hurtowe, które trafiają w zapotrzebowanie rodzimych dyskontów. Otwarty rynek wymaga jednak bezwzględnego zaufania do procedur agrochemicznych stosowanych na zagranicznych polach.

Kontrole żywności w Unii Europejskiej

Każdy produkt spożywczy trafiający na unijny rynek musi spełniać rygorystyczne normy fitosanitarne. Zgodnie z rozporządzeniami Komisji Europejskiej, wszyscy producenci podlegają tym samym, bezwzględnym regułom dotyczącym maksymalnych limitów pozostałości pestycydów.

Ma to na celu nie tylko ochronę zdrowia konsumentów, lecz także zagwarantowanie zasad uczciwej konkurencji. Polscy rolnicy od lat zwracają uwagę, że restrykcyjne przepisy Zielonego Ładu wymusiły na nich wycofanie setek skutecznych, tanich preparatów owadobójczych czy grzybobójczych.

Wdrożenie droższych, biologicznych metod ochrony podnosi koszty uprawy. W teorii takie same wymagania dotyczą każdego gospodarstwa w Unii Europejskiej, bez względu na to, czy uprawa prowadzona jest w Wielkopolsce, Andaluzji czy na Nizinie Wołoskiej.

Służby zatrzymały transport ogórków do Polski. Wykryto w nich zakazane substancje
Fot. sefa ozel, Getty Images Signature/Canva

Aby system był szczelny, państwa członkowskie zostały połączone mechanizmem RASFF. Jest to zintegrowana platforma cyfrowa, za pośrednictwem której laboratoria i inspekcje sanitarne natychmiast wymieniają się informacjami o wykrytych zagrożeniach biologicznych, chemicznych i fizycznych.

W Polsce zadania te realizują wyspecjalizowane formacje kontrolne, które pobierają losowe próby na granicach, w magazynach hurtowych i sieciach sprzedaży. Rutynowa kontrola laboratoryjna bywa jednak początkiem wielkiej afery, gdy aparatura pomiarowa wykryje substancje od dawna wpisane na czarną listę.

Kiedy pojawia się czerwony alert, mechanizm wymaga natychmiastowego wycofania produktu z obrotu i ostrzeżenia wszystkich krajów, do których mogły trafić skażone partie.

Zobacz też: Sieć sklepów wycofuje ze sprzedaży mięso. Wykryto groźną bakterię

Chemiczny koktajl w dostawie ogórków z Rumunii

Prawdziwa skala problemu wyszła na jaw pod koniec października, kiedy polskie służby sanitarne skierowały oficjalny meldunek o skażeniu do unijnej centrali. Wyniki badań laboratoryjnych partii ogórków gruntowych sprowadzonych z Rumunii okazały się druzgocące.

W próbkach pobranych z transportu wykryto obecność dwóch silnie toksycznych substancji czynnych: dimetoatu oraz ometoatu. Żaden z tych związków fosforoorganicznych nie posiada obecnie autoryzacji do stosowania w rolnictwie na terytorium Unii Europejskiej ze względu na ich udowodniony, szkodliwy wpływ na układ nerwowy oraz potencjalne działanie mutagenne.

Europejski limit bezpieczeństwa dla obu tych pestycydów został ustalony na poziomie zaledwie 0,01 mg/kg, co w praktyce oznacza granicę wykrywalności laboratoryjnej i całkowity zakaz ich obecności w warzywach.

Tymczasem badanie laboratoryjne wykazało dimetoat na poziomie aż 0,62 mg/kg, co stanowi przekroczenie unijnej normy o sześćdziesiąt dwa razy. Z kolei stężenie ometoatu określono na 0,39 mg/kg, co oznacza aż 39-krotne przebicie dozwolonego limitu.

Skala zanieczyszczenia nie pozostawia wątpliwości nawet przy uwzględnieniu marginesu błędu pomiarowego, który wynosi odpowiednio ±0,31 mg/kg oraz ±0,20 mg/kg. Zakwestionowany towar był sprzedawany luzem, co utrudniało konsumentom jakąkolwiek weryfikację jego pochodzenia. Zanim wpis zaktualizowano w unijnym rejestrze, zanieczyszczone warzywa w dużej mierze zniknęły już z półek.

Oficjalne komunikaty nie ujawniają nazwy zagranicznego plantatora ani odbiorcy handlowego. Sprawa ta rzuca jednak cień na mechanizmy weryfikacji tańszego importu. Bez zaostrzenia kontroli na wczesnym etapie dostaw, unijne bezpieczeństwo żywnościowe pozostanie jedynie deklaracją na papierze.

Nie przegap nowości, obserwuj nas w Google Discover
Obserwuj
Julia Czwórnóg
O autorze
Julia Czwórnóg
Redaktor BiznesINFO

Redaktorka portalu Biznes Info. Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej oraz Produkcji Medialnej na Uniwersytecie Marii-Curie Skłodowskiej w Lublinie. Specjalizuje się w tematyce gospodarczej, ekonomicznej oraz informacyjnej, od 2 lat zdobywa doświadczenie redakcyjne w portalach BiznesInfo, RolnikInfo oraz Goniec.

Obszary specjalizacji: Finanse, biznes, rynek pracy, gospodarka, polityka, ekologia, zagadnienia społeczne. Prywatnie miłośniczka tenisa ziemnego i pieczenia.
Do osiągnięć redaktorki należy praca w telewizji akademickiej, gdzie tworzyła autorskie newsy i reportaże związane z bieżącymi wydarzeniami na uczelni.

Zobacz wszystkie artykuły autora >
Wybór Redakcji
GIS
Sieć sklepów wycofuje ze sprzedaży mięso. Wykryto groźną bakterię
Żelki, toksyna, ostrzeżenie, komunikat
Ważny komunikat GIS. Groźna toksyna w popularnych żelkach, wydano ostrzeżenie
Transport
Zaskakujące odkrycie w ciężarówce z Białorusi. To znaleźli podczas kontroli
Nabiał w sklepie
Popularny produkt wycofany ze sprzedaży. Może zawierać fragmenty szkła
Transport Ukraina
Ponad 23 tony żywności z Ukrainy zatrzymane. Kontrolerzy odkryli coś niepokojącego
telefon z PRL
Arcytrudny quiz o PRL. To nie tylko długie kolejki i kartki na mięso. Sprawdź się
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: