Niepokojące informacje ws. cen kawy. Klienci nie będą zachwyceni
Dobre wieści z plantacji rozbudziły apetyty konsumentów na powrót dawnych stawek na sklepowych półkach. Notowania ziaren na giełdach po wielomiesięcznym rajdzie wreszcie wyhamowały. Zamiast upragnionej ulgi w portfelach rodzimych konsumentów, analitycy kreślą jednak scenariusz, który może mocno zaskoczyć miłośników małej czarnej.
Ostatnie kwartały przyniosły na rynkach surowcowych spore uspokojenie po okresie potężnych zawirowań. Notowania arabiki na giełdzie w Nowym Jorku przez długi czas utrzymywały się powyżej poziomu 400 centów za funt, a tańsza zazwyczaj robusta, czyli odmiana o ostrzejszym smaku i wyższej zawartości kofeiny, stosowana głównie w kawach rozpuszczalnych oraz espresso, biła historyczne rekordy.
Ceny kawy ustabilizowały się, ale nie na długo
Konsumenci w Polsce natychmiast odczuli ten wstrząs we własnych kieszeniach. O ile na początku roku roczna dynamika wzrostu cen sięgała w krajowych sklepach aż 14 proc., o tyle w sierpniu odczyt wyhamował do zaledwie 3,3 proc.
Ten statystyczny zjazd sprawił, że wielu kupujących zaczęło wypatrywać powrotu stawek sprzed kryzysu. Poprawa warunków pogodowych w Brazylii, która odpowiada za około 35 proc. globalnych zbiorów, oraz lepsze plony w Wietnamie i Indonezji chwilowo zatrzymały spiralę podwyżek.
Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z ciszą przed kolejną burzą, a giełdowa ulga ma charakter czysto fasadowy. Prawdziwym źródłem rynkowego napięcia nie są bowiem wyłącznie bieżące zbiory, lecz znacząco uszczuplone zapasy strategiczne.
Trudności na światowym rynku kawy
Od 2021 roku globalna konsumpcja systematycznie przewyższała to, co plantatorzy byli w stanie zebrać i dostarczyć do terminali przeładunkowych. Błyskawicznie rosnący popyt w państwach azjatyckich, gdzie kultura picia tego napoju rozwija się najszybciej, stale pogłębiał nierównowagę popytowo-podażową.
W sezonie 2024/2025 deficyt podaży sięgnął aż 6,3 mln worków o standardowej wadze 60 kilogramów. Choć obecny sezon przyniósł upragnioną nadwyżkę produkcyjną rzędu 3 mln worków, w zglobalizowanej gospodarce stanowi to zaledwie kroplę w morzu potrzeb.

Wystarczy uświadomić sobie, że taka ilość wystarcza zaledwie na pokrycie około tygodnia światowego zapotrzebowania. Globalne spichlerze świecą pustkami, więc jakikolwiek nieprzewidziany incydent w łańcuchu logistycznym może natychmiast wywołać panikę handlowców.
Czy w takich warunkach sieci handlowe mogłyby trwale ściąć marże? Eksperci nie pozostawiają złudzeń: przestrzeń do obniżek została definitywnie zablokowana.
Zobacz też: Niebezpieczne zabawki i ładowarki z Temu. Bruksela wymusza zmiany
Kawa będzie droższa
W rozmowie z dziennikarzami Fakt.pl Michał Bryda-Przybyszewski z Fundacji Fairtrade Polska otwarcie ostrzegł przed nadchodzącym zwrotem na rynku: obecnie możemy spodziewać się tendencji wzrostowej, ponieważ zapasy kawy są zbyt małe, by zabezpieczyć ewentualne braki dostaw.
Nad sektorem wisi widmo zjawiska pogodowego El Niño, czyli anomalii polegającej na utrzymywaniu się ponadprzeciętnej temperatury wód Pacyfiku, która potrafi sparaliżować okres kwitnienia krzewów kawowca na przełomie grudnia i stycznia. Do tego dochodzi groźba nagłych przymrozków w Ameryce Południowej.
Palarnie i detaliści nie zamierzają ryzykować i wliczają te zagrożenia w docelowy cennik. Sytuację pogarszają rosnące stawki frachtu morskiego, droższe ubezpieczenia transportowe oraz wysokie koszty energii niezbędnej do wypalania ziaren. Najmocniej cierpi import z Afryki, gdzie logistyka generuje rekordowe koszty.
Wszystko wskazuje więc na to, że konsumenci w Polsce muszą pogodzić się z nową rzeczywistością. Taniej już po prostu było, a codzienna filiżanka espresso pozostanie dobrem luksusowym na znacznie dłużej, niż ktokolwiek jeszcze niedawno przypuszczał.