Temu i Shein tracą w Polsce rozpęd. Kto przejmuje ich klientów?
Po kilku latach gwałtownej ekspansji zakupy Polaków na Temu, Shein i AliExpress wyraźnie hamują. Klienci nie znikają jednak z internetu, ale częściej porównują oferty i przenoszą zamówienia do innych sprzedawców. Dostępne dane wskazują, że najmocniej korzysta na tym Allegro, ale rośnie również sprzedaż w niezależnych sklepach internetowych.
Boom na zakupy transgraniczne wyraźnie wyhamował. Według firmy badawczej PMR Market Experts wartość tego segmentu rosła w Polsce w latach 2022–2025 w tempie zbliżonym do 20 proc. rocznie, a w samym 2025 roku wzrost przekroczył 30 proc. W 2026 roku dynamika ma być już tylko jednocyfrowa. Nie oznacza to końca handlu internetowego: cały polski rynek e-commerce ma do 2031 roku rosnąć średnio o około 8 proc. rocznie. Zmienia się jednak to, gdzie Polacy zostawiają pieniądze.
Temu straciło niemal 8 mln użytkowników
Skalę zwrotu najlepiej pokazują wyniki badania Mediapanel. W styczniu 2026 roku Temu odwiedziło w Polsce 20,34 mln internautów. W czerwcu było ich 16,68 mln, w lipcu 13,11 mln, w sierpniu 12,82 mln, a we wrześniu już tylko 12,44 mln. W ciągu ośmiu miesięcy platforma straciła zatem niemal 8 mln użytkowników.
W tym samym czasie Allegro pozostawało znacznie stabilniejsze. We wrześniu z samej platformy skorzystało około 18,5 mln osób, a cała Grupa Allegro zgromadziła 21,81 mln użytkowników. Temu nie zniknęło więc z polskiego rynku i nadal dociera do ogromnej grupy konsumentów, ale przestało być niekwestionowanym symbolem najszybszej ekspansji.
Liczba odwiedzających nie mówi oczywiście, ile osób rzeczywiście coś kupiło. Pokazuje jednak kierunek: efekt nowości osłabł, a część użytkowników przestała zaglądać na platformę równie często jak wcześniej.
PMR wskazuje, że konsumenci coraz mocniej odczuwają również wzrost cen. Aż 86 proc. badanych zauważyło zmiany cen na zagranicznych platformach, a 82 proc. zadeklarowało, że wpłynęło to na ich zachowanie. Klienci częściej porównują oferty, ograniczają liczbę zakupów albo szukają alternatywy.
Deklaracje to jednak jedno. Ważniejsze jest to, co konsumenci rzeczywiście robią przy kasie.

Przy kasie najwięcej wygrywa Allegro
Odpowiedzi dostarcza raport „Kupione 2026”, przygotowany przez whenUbuy i iKsync na podstawie niemal 200 tys. faktycznych zamówień obejmujących ponad 408 tys. produktów. Wśród użytkowników aplikacji, którzy kupowali zarówno na chińskich platformach, jak i na Allegro, wyraźnie wzrósł odsetek zamówień składanych w polskim serwisie.
W maju Allegro odpowiadało za 48 proc. analizowanych zamówień. W czerwcu jego udział wzrósł do 68 proc., w lipcu do 89 proc., a w sierpniu utrzymał się na poziomie 88 proc. Udział Temu spadł natomiast z 36 proc. w maju do 13 proc. w czerwcu i 6 proc. w sierpniu. W ostatnim z tych miesięcy AliExpress odpowiadał za 5 proc. zamówień, a Shein za 1 proc.
Nie jest to mapa całego polskiego rynku. Badanie dotyczy użytkowników konkretnej aplikacji, a jego wyników nie można automatycznie przenieść na wszystkich kupujących. Jego przewaga polega jednak na tym, że nie mierzy deklaracji, ale rzeczywiste transakcje. Kierunek jest czytelny: w analizowanej grupie głównym beneficjentem osłabienia chińskich platform było Allegro, nie Amazon ani kolejny azjatycki gracz.
Potwierdzają to wyniki samej spółki. W drugim kwartale 2026 roku wartość sprzedaży na Allegro w Polsce zwiększyła się o 12 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem. Firma podniosła również prognozę wzrostu krajowego GMV do 11–13 proc.
Dlaczego na osłabieniu Temu nie korzysta przede wszystkim Amazon? Amerykańska platforma ma w Polsce rozbudowaną logistykę i program Prime, ale nadal pozostaje znacznie słabsza od Allegro.
Z szacunków OECD wynika, że w 2025 roku Amazon.pl odpowiadał za około 6 proc. aktywnego ruchu wśród najważniejszych ogólnych platform zakupowych, podczas gdy Allegro za 81 proc.
OECD wskazuje, że przewagą polskiego serwisu są rozpoznawalność, przywiązanie klientów, lokalne płatności oraz zintegrowane usługi, w tym program Smart. To sprawia, że dla użytkownika rezygnującego z Temu naturalniejszym wyborem jest dziś Allegro niż Amazon.
Zyskują również polskie niezależne sklepy internetowe. Dane Shoper pokazują, że we wrześniu ich sprzedaż zwiększyła się rok do roku o 13,1 proc. Liczba zamówień wzrosła o 9,2 proc., a kupujących o 8,9 proc. Statystyki obejmują sklepy działające poza platformami handlowymi, więc pokazują, że rośnie również ten fragment rynku.
Nie da się jednak udowodnić, że każdy dodatkowy klient polskiego sklepu wcześniej kupował na Temu. Na sprzedaż wpływają dochody gospodarstw domowych, sezonowość, promocje i ogólna kondycja e-commerce. Można natomiast powiedzieć, że wraz z hamowaniem chińskich platform krajowi sprzedawcy zaczęli rosnąć szybciej.
Nowe opłaty uderzają w przewagę cenową Temu
Od lipca towary kupowane online i importowane spoza Unii Europejskiej w przesyłkach o wartości do 150 euro są objęte tymczasowym cłem w wysokości 3 euro za każdą odrębną kategorię wykazaną w zgłoszeniu celnym. Od 1 listopada do każdej z nich zostanie doliczona opłata manipulacyjna w wysokości 2 euro.
Ma to znaczenie szczególnie przy niewielkich zamówieniach. Tymczasem z opublikowanego w 2025 roku raportu e-Izby wynika, że przeciętny koszyk na chińskiej platformie zawierał cztery produkty i miał wartość około 120 zł. Jeżeli towary zostaną przypisane do kilku różnych pozycji taryfowych, dodatkowe opłaty mogą zniwelować znaczną część przewagi cenowej Temu lub Shein.
Polski sklep nie wygra samą flagą
Oczywiście słabszy wynik Temu nie oznacza automatycznego powrotu klientów do każdego krajowego sklepu. Konsument nie wybiera sprzedawcy wyłącznie dlatego, że jest polski. Oczekuje ceny, która nie odbiega znacząco od konkurencji, ale także szybkiej dostawy, prostego zwrotu, wiarygodnego opisu i łatwego kontaktu.
Badanie „E-commerce w Polsce 2026” pokazuje, że 47 proc. kupujących może zmienić sklep lub porzucić zakup z powodu wysokiego kosztu dostawy albo braku darmowej przesyłki. Dla 44 proc. problemem jest zbyt wysoka cena produktu. Po 30 proc. wskazuje długi czas dostawy oraz niejasne informacje o zamówieniu, a 27 proc. brak możliwości bezpłatnego zwrotu.
To właśnie tutaj krajowe sklepy mają szansę. Nie zawsze mogą wygrać ceną, ale mogą dostarczyć produkt następnego dnia, umożliwić odbiór w automacie paczkowym, zaoferować polską obsługę i rozpatrzyć zwrot bez wielotygodniowej korespondencji. Mogą również lepiej kontrolować jakość i pochodzenie towaru.
Temu i Shein nie znikną z Polski. Nadal mają miliony użytkowników, ogromne budżety marketingowe i możliwość zmiany strategii. Skończył się jednak okres, w którym sama niska cena i agresywna reklama wystarczały do zdobywania rynku w błyskawicznym tempie. Obecne dane nie pokazują masowego odwrotu od zakupów internetowych. Pokazują przesunięcie: od impulsywnych zamówień na zagranicznych platformach w stronę serwisów, które łączą atrakcyjną cenę z wygodą i poczuciem bezpieczeństwa.