Cena ropy wystrzeliła. Orlen znowu zmienia cennik, kierowcy łapią się za kieszenie
Trwająca wojna na Bliskim Wschodzie znacząco wpływa na rynek ropy, głównie przez ataki i blokadę cieśniny Ormuz. Trudności w przeprawie przez tę kluczową arterię sprawiły, że ropa błyskawicznie drożeje, uderzając w globalne rynki. Znów doszło do podwyżki. Na to natychmiast zareagował Orlen, ceny uległy zmianie. Kierowcy muszą o tym wiedzieć.
- Konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie trwa
- Ceny paliw w Polsce szokują
- Orlen reaguje na kolejne podwyżki cen ropy
Konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie trwa
Trwająca wojna na Bliskim Wschodzie weszła w fazę, która stwarza ryzyko dla globalnego bezpieczeństwa energetycznego. Punktem krytycznym okazała się fizyczna blokada cieśniny Ormuz. To właśnie przez to strategiczne zwężenie każdego dnia przepływa niemal 21 milionów baryłek czarnego złota, co stanowi jedną piątą światowego zużycia. To wąskie gardło stało się potężnym narzędziem nacisku, a jego blokada wywołała dynamiczne wzrosty cen na giełdach towarowych. Ataki na infrastrukturę wydobywczą oraz przesyłową w regionie Zatoki Perskiej sprawiły, że warunki podażowe uległy wyraźnemu pogorszeniu.

Zator w eksporcie z najbogatszych w surowiec krajów arabskich sprawił, że cena ropy naftowej z impetem przebiła psychologiczne bariery. Baryłka surowca Brent (europejski wskaźnik cenowy) znacząco podrożała w połowie marca. Oznacza to gigantyczny skok względem początku roku, kiedy wyceniano ją na poziomie 64-69 dolarów. Zbliżone wzrosty zanotowała amerykańska ropa WTI. Inwestorzy wpadli w popłoch i masowo uciekają od ryzykownych aktywów, szukając bezpiecznej przystani w silnym amerykańskim dolarze.
Zaburzony transport morski w regionie oznacza poważne komplikacje logistyczne dla tankowców. To z kolei wydłuża czas dostaw i drastycznie winduje koszty frachtu, uderzając bezpośrednio w państwa uzależnione od importu energii. Sytuację pogarsza fakt, że alternatywni dostawcy, tacy jak Stany Zjednoczone czy Norwegia, nie są w stanie z dnia na dzień drastycznie zwiększyć wydobycia i zrekompensować rynkowych ubytków.
Ceny paliw w Polsce szokują
Zawirowania wokół Zatoki Perskiej błyskawicznie przełożyły się na sytuację polskich kierowców, wywołując bezprecedensowy szok na stacjach. Jeszcze w lutym sytuacja wydawała się wyjątkowo stabilna. Za litr popularnej benzyny bezołowiowej Pb95 płaciliśmy średnio 6,40 zł, podczas gdy olej napędowy oscylował wokół akceptowalnego poziomu 6,60 zł. Wraz z eskalacją działań zbrojnych i zablokowaniem kluczowych tras transportowych hurtowe cenniki europejskich rafinerii zaczęły dynamicznie rosnąć. W zaledwie kilka tygodni benzyna w hurcie podrożała o ponad 1200 zł za metr sześcienny. Diesel zanotował z kolei gigantyczny skok o niemal 2500 zł.

Efekt tych geopolitycznych napięć stał się natychmiast widoczny na piktogramach przy drogach w całym kraju. W drugiej połowie marca paliwo na wielu stacjach z łatwością przebiło kolejne psychologiczne granice. Cena oleju napędowego zbliżyła się do rekordowego poziomu 9 zł za litr, a benzyna swobodnie przekroczyła 7,50 zł. Dla przeciętnego obywatela oznacza to wyraźny wzrost kosztów dojazdów do pracy, ale konsekwencje makroekonomiczne są jeszcze poważniejsze.
Taki skok stawek transportu momentalnie przekłada się na wyższe ceny żywności oraz usług w sklepach. Zagraża to ponownym wybuchem presji inflacyjnej (ogólnego wzrostu poziomu cen w gospodarce), która dopiero co zaczęła opadać do celu wyznaczonego przez bank centralny. Przedsiębiorstwa logistyczne biją na alarm. Utrzymanie tak wysokich stawek przez dłuższy czas może doprowadzić do fali bankructw w sektorze odpowiadającym za istotną część polskiego PKB.
Orlen reaguje na kolejne podwyżki cen ropy
W obliczu rosnącego paraliżu gospodarczego władze w Warszawie zdecydowały się na wdrożenie nadzwyczajnych środków interwencyjnych. Sejm w trybie pilnym uchwalił specjalną ustawę mającą na celu szybkie złagodzenie skutków naftowego kryzysu. Dokument, który pod koniec marca podpisał prezydent, wprowadza administracyjną cenę maksymalną na stacjach benzynowych. Daje on również Radzie Ministrów elastyczne narzędzie w postaci możliwości czasowego obniżenia akcyzy oraz podatku VAT na produkty naftowe. Zgodnie z wyliczeniami rynkowych ekspertów wejście w życie pełnego pakietu osłonowego może oznaczać natychmiastową ulgę dla kierowców rzędu nawet 1,20 zł na każdym zatankowanym litrze.
Według prognoz benzyna ma szansę potanieć do około 5,98 zł, a olej napędowy powinien kosztować w granicach 7,45 zł. Warto podkreślić, że przyjęte przez parlament rozwiązania mają charakter czasowy i według wstępnych założeń będą obowiązywać przez najbliższe pół roku. Analitycy zwracają uwagę, że choć takie kroki obciążają budżet państwa, to koszty bierności byłyby dla gospodarki nieporównywalnie wyższe.
Na rynkach światowych wyraźnie widoczny jest z kolei ponowny wzrost cen ropy naftowej, który znajduje odzwierciedlenie w aktualnych notowaniach surowców energetycznych. Ropa WTI zdrożała o 5,78 proc., osiągając poziom 99,94 dolara za baryłkę. Równocześnie notowania ropy Brent wzrosły o 4,97 proc., dochodząc do 113,38 dolara za baryłkę. Skala tych podwyżek pokazuje, że rynek paliw reaguje dynamicznie na zmieniające się uwarunkowania, a ceny surowców pozostają wrażliwe na czynniki zewnętrzne. W ślad za sytuacją na rynkach globalnych Orlen wprowadził podwyżki cen hurtowych paliw. Olej napędowy Ekodiesel zdrożał o 171 zł za metr sześcienny, osiągając poziom 7 041 zł za m3. Z kolei benzyna bezołowiowa Eurosuper 95 podrożała o 103 zł za metr sześcienny i obecnie kosztuje 5 714 zł za m3. Zmiany te odzwierciedlają kierunek obserwowany na rynkach międzynarodowych i pokazują, że krajowe ceny paliw pozostają silnie powiązane z globalnymi trendami.