Amerykanie przewidują pogodę w Polsce. Wiadomo, kiedy znów sypnie śniegiem, padł termin
Choć luty przyzwyczaił nas do coraz śmielszych powiewów przedwiośnia, najnowsze dane meteorologiczne każą schować optymizm głęboko do szafy. Nadchodzące dni mogą przynieść gwałtowne załamanie aury, które przypomni o najmroźniejszych obliczach zimy, stawiając pod znakiem zapytania plany wielu Polaków na końcówkę miesiąca.
- Eksperci wskazują, jakie zmiany w pogodzie czekają Polaków
- Kolejne silne śnieżyce w kraju
- Kiedy nastąpi kumulacja opadów? Ostrzeżenia przed zamieciami śnieżnymi
Eksperci wskazują, jakie zmiany w pogodzie czekają Polaków
Zrozumienie mechanizmów rządzących współczesnym prognozowaniem pogody wymaga spojrzenia na narzędzia, które wyznaczają standardy w światowej meteorologii. Jednym z najbardziej prestiżowych i powszechnie szanowanych systemów jest Global Forecast System (globalny system prognozowania pogody krótko i średnioterminowej), znany powszechnie pod akronimem GFS.
Ten potężny silnik obliczeniowy jest obsługiwany przez National Oceanic and Atmospheric Administration, czyli służbę meteorologiczną USA. Co wyróżnia go na tle innych rozwiązań, to niezwykła częstotliwość aktualizacji danych oraz zasięg działania. Global Forecast System jest uruchamiany cztery razy w ciągu doby, co pozwala na generowanie maksymalnie 16-dniowych prognoz pogody z niezwykłą precyzją.

Model ten bazuje na setkach tysięcy zmiennych, analizując ruchy mas powietrza, ciśnienie oraz wilgotność na różnych poziomach atmosfery nad całą planetą. W środowisku ekspertów model GFS należy do najchętniej wykorzystywanych modeli numerycznych na świecie i jest uznawany za wysoce dokładny oraz wiarygodny w swoich wyliczeniach, co sprawia, że jego sygnały o nadchodzących anomaliach rzadko okazują się jedynie błędem w oprogramowaniu.
Cyfrowe wyliczenia stały się fundamentem dla najnowszego ostrzeżenia przed śnieżnym paraliżem, który może zdominować polski krajobraz w drugiej połowie lutego.
Kolejne silne śnieżyce w kraju
Zgodnie z najnowszymi wyliczeniami amerykańskich meteorologów, luty przygotował dla nas aż trzy uderzenia zimy, z których każde dotknie inne regiony kraju, tworząc mozaikę trudnych warunków atmosferycznych. Pierwsza poważna zmiana aury nadejdzie już 18 lutego, kiedy to silna śnieżyca wkroczy nad terytorium Polski od południa.
Pod grubym, białym puchem znajdzie się wówczas znaczna część kraju, w tym Śląsk, Ziemia Świętokrzyska, Małopolska oraz Lubelszczyzna. Eksperci zwracają szczególną uwagę na południowe krańce Podkarpacia, gdzie opady mogą być najbardziej intensywne i długotrwałe. Jednak to dopiero początek pogodowego rollera-coastera. Zaledwie dwa dni później, 20 lutego, amerykański model GFS zapowiada powrót śnieżnej zimy w zupełnie innym sektorze.

Tym razem śnieżny front pojawi się na północy kraju, koncentrując swoją siłę przede wszystkim w rejonie Pomorza i jego zachodniej części. Poza pasem nadmorskim, intensywny śnieg spadnie na północy trzech innych regionów: Ziemi Lubuskiej, Wielkopolski oraz Kujaw.
Co ciekawe, tego samego dnia prognozowane jest ponowne uderzenie na terenie Dolnego Śląska i Małopolski, co sugeruje obecność dwóch niezależnych układów barycznych współpracujących ze sobą w sprowadzaniu arktycznego chłodu i wilgoci nad Polskę. Tak gęsta częstotliwość frontów sprawia, że służby drogowe i mieszkańcy mogą mieć trudności z bieżącym usuwaniem skutków opadów.
Zobacz też: Niedziele handlowe w 2026 r. Wiadomo, czy 8 lutego będzie można zrobić zakupy
Kiedy nastąpi kumulacja opadów? Ostrzeżenia przed zamieciami śnieżnymi
Kulminacja zimowej ofensywy nastąpi jednak tuż po północnym ataku, kiedy to fronty zaczną się łączyć i przemieszczać w głąb lądu. Już następnego dnia, 21 lutego, śnieżny front rozproszy się w taki sposób, że pokryje niemal połowę kraju, choć nie wszędzie warunki będą tak samo trudne. Najnowsze wyliczenia pokazują, że uderzenie nastąpi jeszcze w tym miesiącu z taką siłą, że śniegu unikną jedynie mieszkańcy nielicznych regionów, do których należą Ziemia Łódzka, Mazowsze, Podlasie, Lubelszczyzna czy Podkarpacie.
Dla pozostałej części Polski zapowiedź ta brzmi jak scenariusz komunikacyjnego chaosu. Amerykański model GFS wskazuje, że te trzy terminy uderzenia zimy mogą przynieść intensywne opady śniegu w niemal całym kraju. Wiadomo już, kiedy dokładnie sypnie śniegiem, a fakt, że prognoza pochodzi z tak prestiżowego źródła, skłania synoptyków do traktowania tych doniesień z najwyższą powagą.
Silna śnieżyca, która według Amerykanów zdominuje polską aurę pod koniec miesiąca, może być jednym z najbardziej wymagających epizodów pogodowych tej zimy, testującym naszą odporność na nagłe powroty mroźnych realiów tuż przed metą sezonu grzewczego.