Sypią się pisma ze spółdzielni. Uważaj, możesz dopłacić kosmiczną cenę do ogrzewania
Mroźna zima i rekordowe spadki temperatur do -20°C sprawiły, że lokatorzy bloków masowo otrzymują teraz pisma ze spółdzielni żądające dopłat sięgających ponad 1000 złotych. Jak donoszą Gazeta Wyborcza oraz WP Finanse, poważny kryzys dotyka również właścicieli domów borykających się z brakiem drogiego pelletu.
- Rekordowe mrozy
- Wysokie dopłaty za ogrzewanie
- Braki paliwa
- Nowe nawyki
Rekordowe mrozy
Tegoroczna zima zapisała się w historii jako jedna z najcięższych od wielu lat. Przez długi czas temperatury w wielu regionach kraju utrzymywały się na poziomie -20°C. Tak ekstremalne warunki atmosferyczne wymusiły na mieszkańcach intensywniejsze korzystanie z systemów grzewczych, co przełożyło się na gwałtowny wzrost zapotrzebowania na ciepło.
Jak podaje Gazeta Wyborcza, lokatorzy bloków muszą teraz przygotować się na bolesne korekty opłat. Wiosenne rozliczenia, które właśnie trafiają do skrzynek pocztowych, dla wielu osób okażą się ogromnym obciążeniem finansowym, zmuszając do szukania oszczędności w domowym budżecie.

Wysokie dopłaty za ogrzewanie
Miesięczne zaliczki na ogrzewanie, które zazwyczaj wynoszą od 200 do 400 złotych, okazały się niewystarczające w obliczu realnego zużycia energii. Spółdzielnie mieszkaniowe rozsyłają zawiadomienia o konieczności uregulowania niedopłat, które w niektórych przypadkach sięgają nawet 1200 złotych.
Takie kwoty są szczególnie dotkliwe dla emerytów, którzy przyznają, że na spłatę długu wobec spółdzielni muszą przeznaczyć swoje dodatkowe świadczenia roczne. Zarządcy nieruchomości podkreślają, że ostateczne ceny ciepła zależą od dostawców zewnętrznych. Lokatorzy mają jednak ograniczone pole manewru, ponieważ wysokość czynszu jest bezpośrednio uzależniona od kosztów utrzymania miejskiej sieci ciepłowniczej i aktualnych stawek rynkowych.
Braki paliwa
Problemy z ogrzewaniem nie dotyczą wyłącznie osób mieszkających w blokach podłączonych do sieci miejskiej. Portal WP Finanse alarmuje, że właściciele domów jednorodzinnych borykają się z drastycznymi brakami opału, zwłaszcza pelletu. W wielu składach i marketach budowlanych towar jest niemal niedostępny, a sprzedawcy wprowadzają limity sprzedaży do zaledwie kilku worków na osobę.
„Dzwoniliśmy tam, gdzie zawsze, ale pan powiedział, że dopiero za kilka dni będzie miał dostawę. Nie sprzeda jednak całej palety, a jedynie kilka worków, ponieważ jest dużo chętnych. W Bricomarche nie było pelletu, w żadnym innym markecie też nie ma” – Przekazał czytelniczka WP Finanase.
Obecnie tona surowca kosztuje nawet 2000 złotych. Brak stabilności sprawia, że osoby ogrzewające domy samodzielnie znajdują się w dramatycznym położeniu.
Nowe nawyki
Przedstawiciele Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie uspokajają, że walka z wysokimi rachunkami nie musi oznaczać rezygnacji z komfortu cieplnego. Kluczem do sukcesu jest zmiana codziennych nawyków, które pozwolą na bardziej efektywne wykorzystanie energii w naszych mieszkaniach.
Proste czynności, takie jak unikanie zasłaniania grzejników meblami czy krótkie, ale intensywne wietrzenie pomieszczeń, mogą znacząco wpłynąć na końcowy wynik rozliczenia. Choć obecne podwyżki wynikają głównie z czynników zewnętrznych i decyzji dostawców, świadome zarządzanie ciepłem w gospodarstwie domowym pozostaje jedyną metodą na realne obniżenie przyszłych kosztów. Edukacja w tym zakresie staje się niezbędna dla każdego lokatora dbającego o portfel.