8 lat temu zainstalował fotowoltaikę. Teraz pokazał rachunki, sumy mogą mocno zdziwić
Dyskusja o opłacalności odnawialnych źródeł energii w Polsce trwa. Część osób kwestionuje zasadność inwestycji w panele fotowoltaiczne po okresie intensywnego wsparcia dotacyjnego. Jeden z użytkowników internetu opublikował własne wyliczenia po 8 latach korzystania z instalacji, przedstawiając dane dotyczące jej rzeczywistej opłacalności.
- Fotowoltaika była wtedy nowinką
- Ceny prądu w Polsce zaskakują
- Pokazał rachunki, tyle zaoszczędził na fotowoltaice
Fotowoltaika była wtedy nowinką
Jeszcze dekadę temu widok paneli fotowoltaicznych na dachu domu jednorodzinnego w Polsce należał do rzadkości i często budził sąsiedzkie zdziwienie. Rynek OZE dopiero raczkował, a technologia była znacznie droższa w przeliczeniu na kilowatopik mocy niż ma to miejsce obecnie. Inwestorzy, którzy decydowali się na ten krok w okolicach 2015 czy 2016 roku, byli pionierami przecierającymi szlaki dla masowego programu "Mój Prąd”.
To właśnie oni zaryzykowali własne pieniądze, często bez wsparcia tak rozbudowanych systemów dotacji, jakie znamy dzisiaj, licząc na długoterminowy zwrot. Kluczowym czynnikiem zachęcającym do inwestycji w tamtym okresie był niezwykle korzystny system rozliczeń, znany jako net-metering lub system opustów. Pozwalał on na "magazynowanie” nadwyżek wyprodukowanej energii w sieci energetycznej i odbieranie ich w okresach niedoboru, na przykład zimą, w stosunku 1 do 0,8.

Mechanizm ten sprawił, że sieć elektroenergetyczna stawała się dla prosumenta wirtualnym magazynem energii, co przy odpowiednim zwymiarowaniu instalacji pozwalało zredukować koszty zakupu energii czynnej niemal do zera. Osoby, które zdążyły wejść w ten system przed zmianami wprowadzonymi w 2022 roku, czyli przed przejściem na net-billing, wciąż korzystają z praw nabytych, co stawia ich w uprzywilejowanej pozycji wobec nowych inwestorów. To właśnie ta grupa prosumentów najczęściej dzieli się w mediach społecznościowych spektakularnymi wynikami finansowymi. Należy jednak pamiętać, że ówczesne instalacje wymagały znacznie większego nakładu kapitałowego na starcie, a technologia była mniej wydajna. Mimo to, z perspektywy czasu, decyzja o montażu paneli okazuje się jednym z najlepszych ruchów finansowych minionej dekady dla gospodarstw domowych.
Ceny prądu w Polsce zaskakują
Analizując opłacalność fotowoltaiki, nie sposób oderwać się od szerszego kontekstu rynkowego, jakim są ceny prądu w Polsce. Ostatnie lata przyniosły bezprecedensowe wzrosty stawek za energię elektryczną, napędzane zarówno czynnikami geopolitycznymi, jak i kosztami transformacji energetycznej oraz uprawnień do emisji CO2. Według danych Urzędu Regulacji Energetyki, taryfy dla gospodarstw domowych systematycznie pną się w górę. W takim otoczeniu makroekonomicznym każda kilowatogodzina wyprodukowana we własnym zakresie zyskuje na wartości podwójnie. Dla osób nieposiadających własnych źródeł wytwórczych, comiesięczne rachunki stają się coraz większym obciążeniem, co dotyczy również rosnących opłat dystrybucyjnych.

To właśnie w tym momencie ujawnia się największa przewaga posiadaczy instalacji PV. Uniezależnienie się od wahań giełdowych cen energii to komfort, który łatwo zobaczyć na wyciągu z konta. Nawet jeśli obecny system net-bilingu jest mniej korzystny niż stary system opustów, to przy obecnych stawkach rynkowych za energię, okres zwrotu z inwestycji wcale nie uległ drastycznemu wydłużeniu. Drogi prąd z sieci sprawia, że oszczędności generowane przez autokonsumpcję są nominalnie wyższe niż kiedykolwiek wcześniej. Widmo dalszych podwyżek powoduje, że fotowoltaika przestaje być postrzegana jako ekologiczna nowinka, a staje się koniecznym elementem strategii finansowej każdego właściciela domu, który chce zabezpieczyć swój budżet przed inflacją energetyczną.
Pokazał rachunki, tyle zaoszczędził na fotowoltaice
Osiem lat temu twórca kanału "Panele Fotowoltaiczne” na YouTube podjął decyzję, która diametralnie zmieniła wysokość jego rachunków za prąd. W październiku 2015 roku zamontował na dachu swojego domu pierwszą instalację fotowoltaiczną, w czasie, gdy tego typu rozwiązania nie były jeszcze w Polsce powszechne. System składał się z 38 paneli polikrystalicznych o mocy 250 Wp każdy, co dało łącznie 9,5 kWp mocy zainstalowanej. Całość współpracowała z inwerterem o mocy 8,2 kW. Koszt inwestycji wyniósł 46 170 zł brutto.
Już rok później, w sierpniu 2016 roku, youtuber zdecydował się na kolejną instalację, tym razem na gruncie, w pobliżu miejsca pracy. Drugi system obejmował 24 panele o tej samej mocy jednostkowej (250 Wp), a jego montaż kosztował 32 841 zł. W tym przypadku charakter zużycia energii był inny niż w domu, ze względu na duże bieżące zapotrzebowanie większość wyprodukowanego prądu była konsumowana na miejscu, co ograniczało konieczność oddawania energii do sieci. Z kolei instalacja domowa generowała znaczne nadwyżki, które trafiały do systemu energetycznego.
Przez cały okres użytkowania właściciel instalacji konsekwentnie monitorował swoje roczne uzyski oraz realne oszczędności, chcąc zweryfikować wcześniejsze szacunki dotyczące opłacalności inwestycji. Po ośmiu latach podsumował efekty: instalacja na dachu domu przyniosła 49 361 zł oszczędności, natomiast system zamontowany na gruncie 39 374 zł. Oznacza to, że obie inwestycje w praktyce się zwróciły. Pierwsza osiągnęła próg rentowności po około 7,5 roku, druga, po niespełna siedmiu latach.
W całym analizowanym okresie dodatkowym, nieplanowanym wydatkiem była jedynie naprawa elementu falownika w 2023 roku, która kosztowała 2000 zł. Poza tym instalacje pracowały bez większych problemów, generując realne oszczędności i znacząco ograniczając wysokość rachunków za energię elektryczną. Z perspektywy ośmiu lat inwestycja w fotowoltaikę pozwoliła youtuberowi w dużym stopniu uniezależnić się od rosnących cen prądu. Dziś jego rachunki zostały sprowadzone głównie do opłat stałych oraz ewentualnych różnic wynikających z bilansowania energii, a wyprodukowany prąd przekłada się na dziesiątki tysięcy złotych, które pozostały w jego budżecie zamiast trafić do dostawcy energii.