Zatrzęsienie w Dino. Tego dnia klienci nie zrobią zakupów, szykuje się potężny strajk
Sieć marketów Dino, która od lat uchodzi za fenomen polskiego handlu i ulubieńca inwestorów z warszawskiego parkietu, staje w obliczu bezprecedensowego kryzysu wizerunkowego i operacyjnego. Choć firma dynamicznie otwiera kolejne placówki w mniejszych miejscowościach, wewnątrz organizacji wrze, a konflikt na linii zarząd–pracownicy właśnie wszedł w fazę strajku.
- Problemy w Dino trwają od tygodni
- Zarząd Dino nie odpowiadał na postulaty pracowników
- Strajk w Dino: tego dnia nie zrobisz zakupów
Problemy w Dino trwają od tygodni
Problemy wewnątrz Dino Polska nie są zjawiskiem nowym, jednak skala obecnej eskalacji zaskoczyła nawet rynkowych obserwatorów. Głównym punktem zapalnym stał się brak porozumienia w kwestiach fundamentalnych dla stabilności zatrudnienia i dobrostanu załogi. Państwowa Inspekcja Pracy, która poddała placówki sieci szczegółowej weryfikacji, nie pozostawia złudzeń co do skali zaniedbań.
Kontrole wykazały liczne nieprawidłowości, a efektem tych działań jest wydanie ponad 1 tys. decyzji pokontrolnych dotyczących sklepów Dino Polska. Tak duża liczba zastrzeżeń ze strony organów nadzorczych rzuca nowe światło na model zarządzania gigantem z Krotoszyna.

W tle sporów o warunki pracy pojawia się również głośny wątek personalny, który stał się dla związkowców symbolem braku dialogu. Chodzi o zwolnienie Katarzyny Kiwierskiej, kierowniczki sklepu w Sochaczewie, która straciła pracę po tym, jak umożliwiła przeprowadzenie interwencji poselskiej Adrianowi Zandbergowi z partii Razem.
Według OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu, decyzja ta została podjęta z naruszeniem przepisów prawa pracy oraz bez wymaganych prawem konsultacji ze stroną społeczną. To zdarzenie dodatkowo zradykalizowało nastroje wśród załogi, która zaczęła postrzegać działania zarządu jako próbę zastraszenia pracowników dążących do poprawy swojej sytuacji.
Zarząd Dino nie odpowiadał na postulaty pracowników
Kulisy rozmów między związkiem zawodowym a przedstawicielami spółki przypominają raczej batalię prawną niż próbę znalezienia kompromisu. Związkowcy z OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu wprost zarzucają zarządowi celowe sabotowanie dialogu społecznego. Według ich relacji, na spotkania mediacyjne wysyłane są osoby nieposiadające żadnych uprawnień decyzyjnych, co sprowadza negocjacje do poziomu wymiany uprzejmości bez konkretnych rezultatów.
Obecne zachowanie spółki Dino wprost determinuje nas do zaostrzenia działań. Tak nie prowadzi się dialogu z pracownikami! — napisał w komunikacie związek zawodowy OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu.
Kluczową rolę w tym procesie odgrywa zewnętrzna kancelaria prawna, która zdaniem pracowników eskaluje konflikt, zamiast budować płaszczyznę porozumienia.

Lista postulatów, które legły u podstaw konfliktu, jest konkretna i od miesięcy pozostaje niezmienna. Pracownicy domagają się podwyżki wynagrodzeń o 900 zł brutto, co ma być odpowiedzią na rosnące koszty życia i obciążenie obowiązkami. Kolejnym punktem jest utworzenie Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych.
Związkowcy wskazują, że przy obecnej skali zatrudnienia w Dino Polska, brak takiego funduszu jest ewidentnym naruszeniem obowiązujących w Polsce przepisów prawa. Ostatnim, ale równie istotnym żądaniem, jest zwiększenie obsady w sklepach poprzez zatrudnienie dodatkowych kasjerów-sprzedawców, co miałoby odciążyć obecną kadrę, pracującą często ponad siły.
Zobacz też: Giełdowe zamieszanie wokół Dino. W jeden dzień zniknęły miliardy
Strajk w Dino: tego dnia nie zrobisz zakupów
Wobec braku przełomu w rozmowach, strona społeczna ogłosiła termin strajku ostrzegawczego, który ma być ostatnim sygnałem alarmowym przed planowanym na 27 kwietnia kolejnym spotkaniem mediacyjnym. Akcja protestacyjna została zaplanowana na 25 kwietnia w godzinach 12.00–14.00. W tym czasie klienci Dino mogą spodziewać się całkowitego paraliżu operacyjnego.
Pracownicy zapowiadają powstrzymanie się od wszelkich czynności służbowych – kasy zostaną zamknięte, towar nie będzie wykładany na półki, a obsługa stoisk z produktami świeżymi zostanie ograniczona do minimum. To drastyczny krok, który ma pokazać zarządowi, że bez rzetelnego zaangażowania decydentów w dialog, funkcjonowanie sieci będzie zagrożone.
Zacznijcie w końcu traktować pracowników jako fundament i dobro firmy, a nie zasób do maksymalnego wykorzystania. Unikanie dialogu i nastawienie na „wyciskanie” pracowników — taki jest dziś obraz tej firmy! Nie pozwolimy na dalsze łamanie prawa w Dino. Za ciężką pracę należy się godne wynagrodzenie i szacunek. - apeluje OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu w komunikacie na Facebook'u.

Głównym celem tego dwugodzinnego protestu jest wymuszenie na spółce obecności osób kompetentnych do podejmowania wiążących decyzji podczas nadchodzących negocjacji. Związkowcy liczą na to, że widmo realnych strat finansowych i niezadowolenia klientów skłoni właścicieli do rewizji dotychczasowej polityki kadrowej.