biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Handel > Giełdowe zamieszanie wokół Dino. W jeden dzień zniknęły miliardy
Marcelina Gancarz
Marcelina Gancarz 28.03.2026 06:59

Giełdowe zamieszanie wokół Dino. W jeden dzień zniknęły miliardy

Giełdowe zamieszanie wokół Dino. W jeden dzień zniknęły miliardy
Fot. Adam Burakowski/East News

Piątkowa sesja przyniosła mocne tąpnięcie na akcjach Dino Polska i natychmiast zwróciła uwagę całego rynku. Inwestorzy zareagowali nerwowo na nowe informacje ze spółki, a skala przeceny była na tyle duża, że w kilka godzin z wyceny firmy ubyły miliardy złotych. Dla biznesu to ważny sygnał, bo pokazuje, jak szybko nawet silna i rozwijająca się sieć handlowa może znaleźć się pod presją, gdy wyniki okażą się słabsze od oczekiwań.

  • Silna przecena akcji Dino podczas piątkowej sesji na GPW
  • Rozczarowanie inwestorów po wynikach za czwarty kwartał i spadku marży
  • Szybka ekspansja sieci nadal trwa, ale spółka działa też pod presją wizerunkową

Mocne tąpnięcie na giełdzie. Rynek bardzo szybko wycenił rozczarowanie

W piątek 27 marca akcje Dino Polska od rana wyraźnie traciły na wartości. Bankier informował w ciągu dnia o zniżce rzędu około 14 proc., a money.pl podawał, że przecena sięgała nawet 16 proc. i oznaczała spadek giełdowej wyceny sieci o około 6,1 mld zł. Jeszcze dzień wcześniej kurs utrzymywał się w okolicach 39–40 zł, natomiast w piątek po południu jedna akcja kosztowała około 33,15 zł.

To skala ruchu, która w przypadku jednej z największych spółek handlowych na GPW nie zdarza się często. W praktyce rynek bardzo szybko przeszedł od spokojnej wyceny do ostrej korekty, sprowadzając kapitalizację Dino do poziomów wyraźnie niższych niż jeszcze kilka miesięcy temu. Z perspektywy inwestorów był to klasyczny przykład sytuacji, w której nie liczy się sam wzrost biznesu, ale to, czy wynik odpowiada wcześniejszym oczekiwaniom rynku. Co to w praktyce oznacza dla Dino? 

Giełdowe zamieszanie wokół Dino. W jeden dzień zniknęły miliardy
Giełdowe zamieszanie wokół Dino. W jeden dzień zniknęły miliardy. Fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Wyniki były dodatnie, ale nie spełniły oczekiwań

Na pierwszy rzut oka tegoroczny raport nie wygląda źle. Z prezentacji wynikowej i raportu spółki wynika, że w 2025 roku Dino zwiększyło sprzedaż o 14,9 proc. rok do roku, do 33,634 mld zł, a wzrost sprzedaży porównywalnej LfL wyniósł 4,4 proc. EBITDA wzrosła o 9,9 proc. rok do roku do 2,546 mld zł, a zysk netto grupy wyniósł 1,558 mld zł wobec 1,505 mld zł rok wcześniej.

Problem pojawił się jednak na poziomie oczekiwań analityków, szczególnie w czwartym kwartale. Money.pl, powołując się na wyliczenia PAP Biznes, podał, że zysk netto Dino w IV kwartale 2025 roku wyniósł 367,7 mln zł, podczas gdy konsensus zakładał 456,4 mln zł. EBIT sięgnął 477,3 mln zł przy oczekiwaniach na poziomie 588,9 mln zł, a EBITDA wyniosła 613,5 mln zł wobec prognozowanych 721,2 mln zł. To właśnie ten rozdźwięk między wynikiem a oczekiwaniami wywołał tak mocną reakcję inwestorów.

Giełdowe zamieszanie wokół Dino. W jeden dzień zniknęły miliardy
Czy opłaca się inwestować w Dino? Fot. Fot. Arkadiusz Ziolek/East News

Dodatkowo rynek negatywnie odebrał presję na rentowność. Oficjalna prezentacja spółki pokazuje, że marża EBITDA za cały 2025 rok spadła do 7,6 proc. z 7,9 proc. rok wcześniej. Sam członek zarządu Michał Krauze napisał do akcjonariuszy, że klienci kupowali ostrożniej, mocniej szukali promocji, a pod koniec roku na półkach Dino ponownie pojawiła się deflacja, co osłabiło dynamikę sprzedaży.

To ważny szczegół z punktu widzenia całej branży detalicznej. Rynek nie ukarał Dino za brak wzrostu, bo ten nadal był widoczny, lecz za sygnał, że tempo poprawy wyników i marż może być trudniejsze do utrzymania niż wcześniej zakładano. W przypadku spółek wzrostowych właśnie taka zmiana narracji często wywołuje najsilniejsze ruchy cenowe.

Dino dalej rośnie, ale działa dziś pod większą presją niż wcześniej

Mimo piątkowej przeceny Dino nie przestaje się rozwijać. Z oficjalnej prezentacji wynika, że w 2025 roku sieć otworzyła 345 nowych sklepów, a na koniec grudnia miała już 3033 placówki. Zarząd zakłada też, że w 2026 roku liczba otwarć wzrośnie o kilkanaście procent, a łączne nakłady inwestycyjne sięgną około 2,5 mld zł. To pokazuje, że od strony operacyjnej firma nadal realizuje bardzo ambitny plan ekspansji.

Jednocześnie wokół spółki narasta presja wizerunkowa. Według informacji cytowanych przez WP Finanse, Państwowa Inspekcja Pracy prowadzi intensywne kontrole w sklepach Dino w całym kraju. Główny inspektor pracy mówił o ponad 400 kontrolach i ponad 1000 wydanych decyzji, a źródłem działań miały być liczne skargi pracowników. Nawet jeśli giełdowa przecena była przede wszystkim reakcją na wyniki finansowe, to szersze tło wokół spółki z pewnością nie pomaga w odbudowie nastrojów inwestorów.

Z biznesowego punktu widzenia piątkowe zamieszanie wokół Dino jest więc czymś więcej niż jedną słabą sesją. Pokazuje, że spółka nadal ma mocne fundamenty wzrostu, ale rynek zaczął patrzeć na nią bardziej wymagająco niż wcześniej. Kiedy tempo ekspansji zderza się ze słabszym kwartałem, niższą marżą i rosnącą presją wokół firmy, inwestorzy potrafią reagować wyjątkowo ostro. I właśnie to wydarzyło się tym razem na akcjach jednej z najważniejszych polskich sieci handlowych.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: