W PRL to oni dyktowali trendy. Legendarna polska huta szkła odradza się po bankructwie
Legendarna polska huta szkła otwiera nowy rozdział w swojej historii. Po latach turbulencji, finansowego załamania i walki o odzyskanie dawnej pozycji marka znów próbuje wejść do pierwszej ligi polskiego biznesu. Tym razem nie chce opierać się wyłącznie na sentymencie, ale na wzornictwie, ekspansji zagranicznej i odbudowie siły własnego brandu.
- Nowa strategia po latach kryzysu i plan odbudowy sprzedaży
- Historia marki, która od dekad była symbolem polskiego szkła i designu
- E-commerce, USA, nowe kolekcje i przygotowania do powrotu na giełdę
Po bankructwie miało zostać wspomnienie. Dziś huta znów chce grać o najwyższą stawkę
Jeszcze nie tak dawno wydawało się, że historia tej marki będzie przede wszystkim opowieścią o upadku jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich zakładów. Tymczasem dziś mówi się o niej znów w zupełnie innym tonie: jako o firmie, która po kryzysie próbuje odzyskać skalę, prestiż i pozycję w handlu detalicznym. Nowe kierownictwo otwarcie mówi o wzroście sprzedaży, większej obecności marki własnej i mocniejszym wejściu w e-commerce.
To ważne także dlatego, że ambicje nie kończą się na samym rynku krajowym. W nowej strategii mocno wybrzmiewa kierunek amerykański, a zarząd przekonuje, że właśnie tam polska marka potrafi być postrzegana jako produkt premium. W praktyce oznacza to próbę odbudowy nie tylko produkcji, ale też całego opowiadania o marce — tak, by znów była kojarzona z jakością, stylem i wzornictwem, a nie wyłącznie z dawną świetnością.

Marka, która od 1923 roku była wizytówką polskiego szkła
Chodzi o Krosno. Oficjalna historia marki sięga 1923 roku, a sama firma podkreśla dziś 100 lat istnienia i obecność na około 70 rynkach sprzedażowych. Przez dekady Krosno budowało pozycję jednej z ikon polskiego szkła użytkowego i dekoracyjnego, a wyroby z Podkarpacia trafiały nie tylko do polskich domów, lecz także za granicę.
Znaczenie tej marki nie ograniczało się tylko do skali produkcji. Z wypowiedzi obecnej prezeski wynika, że Krosno chce wrócić do swojej dawnej tożsamości projektowej, przypominając, że już w latach 60. było obecne na najważniejszych wystawach i prezentacjach, miało wielu naśladowców i w praktyce kreowało trendy. To właśnie stąd bierze się skojarzenie z PRL-owską elitą wzornictwa: Krosno nie było tylko hutą, ale jednym z ośrodków, które definiowały estetykę polskiego szkła.
Później przyszło jednak twarde zderzenie z rzeczywistością. Jak przypomina money.pl, 27 marca 2009 roku sąd ogłosił upadłość Krośnieńskich Hut Szkła „Krosno”, a marka zniknęła także z warszawskiej giełdy, gdzie wcześniej była jedną z pierwszych notowanych spółek po 1991 roku. Oficjalny serwis jubileuszowy wskazuje z kolei, że nowy rozdział zaczął się w 2016 roku, gdy aktywa przejął fundusz Coast2Coast, a firma zaczęła działać jako Krosno Glass. Co dalej z tą marką?

Teraz Krosno chce wrócić do korzeni i jednocześnie mocno przyspieszyć
Dziś najważniejsze są liczby i tempo zmian. Iwona Pik deklaruje, że firma chce w tym roku dojść do około 300 mln zł przychodów, a w perspektywie kilku lat podwoić sprzedaż do 600 mln zł. Jednocześnie od momentu jej wejścia do spółki do oferty trafiło już około 2,5 tys. nowych produktów, a wzornictwo ma być jednym z najważniejszych filarów całego odbicia.
Nowa strategia zakłada też wyraźniejsze oddzielenie huty od marki. Prezeska mówi wprost, że do tej pory marka własna miała zbyt mały udział w sprzedaży, a firma zbyt mocno produkowała dla innych. Teraz akcent ma się przesunąć: mniej pracy na cudze brandy premium i luxury, więcej budowania własnej pozycji pod nazwą Krosno. To oznacza powrót do korzeni, ale w nowoczesnym wydaniu — z większym naciskiem na design, opowieść o produkcie i sprzedaż bezpośrednią.
Dużą rolę ma odegrać internet. Zarząd stawia na e-commerce i marketplace’y, a dotychczasowa współpraca z Amazonem ma być jednym z motorów wzrostu. Z wypowiedzi Iwony Pik wynika, że po wejściu z wybranymi kolekcjami na Amazon marka szybko stała się bestsellerem w części kategorii, a w USA i Australii bywa odbierana jako marka premium. Równolegle rozwijana jest sprzedaż stacjonarna, która ma wspierać obecność online i poprawiać widoczność produktów na rynku.
W tle pojawia się jeszcze jeden ważny cel: powrót na GPW. Według obecnych deklaracji firma chce przygotowywać się do tego ruchu w najbliższych latach. Jeśli ten plan się powiedzie, Krosno nie tylko symbolicznie zamknie okres po bankructwie, ale też wróci do grona spółek, które znów chcą opowiadać o sobie językiem wzrostu, inwestycji i silnej polskiej marki. A to oznacza, że dla legendarnej huty najciekawszy rozdział może dopiero się zaczynać.