Twoje ulubione kosmetyki mogą zniknąć z półek. 1 maja UE wprowadzi drastyczne ograniczenia
Przez lata kosmetyki były symbolem stabilności i przewidywalności. Trafiały na półki bez zakłóceń, a klienci rzadko zaglądali na etykiety. Teraz wokół popularnych produktów zaczęło narastać napięcie, a branża mówi o zmianach, które przez długi czas toczyły się poza zasięgiem uwagi konsumentów. Komisja Europejska uspokaja w oficjalnych komunikatach, ale w tle trwa proces regulacyjny, który może wpłynąć na skład i dostępność codziennych kosmetyków. Czy rynek rzeczywiście pozostanie niezmieniony?
- Zmiana, której długo nie było widać
- Presja regulacyjna i niepokój w branży
- Kluczowe decyzje i konkretne substancje objęte zmianami
Zmiana, której długo nie było widać
Rynek kosmetyczny w Unii Europejskiej przez lata funkcjonował w oparciu o względnie stabilne reguły. Choć producenci regularnie dostosowywali receptury do nowych trendów i oczekiwań konsumentów, fundamenty prawne pozostawały niezmienne. To właśnie ta przewidywalność sprawiła, że zarówno producenci, jak i klienci przyzwyczaili się do poczucia bezpieczeństwa.
W ostatnich miesiącach coraz częściej pojawiają się jednak sygnały, że regulacje unijne dotyczące składu produktów chemicznych wchodzą w nową fazę. Dyskusje, które wcześniej toczyły się głównie w gronie ekspertów, zaczęły przenikać do branżowych komunikatów i dokumentów. Na razie bez konkretów, bez głośnych zapowiedzi, ale z wyraźnym znakiem, że nadchodzi korekta dotychczasowych zasad.
Dla przeciętnego konsumenta to wciąż temat odległy. Zmiany nie są widoczne na półkach, a etykiety produktów nie budzą jeszcze większych emocji. Jednak w środowisku producentów i dystrybutorów coraz częściej mówi się o konieczności przygotowania się na nowe realia. Co dokładnie kryje się za tymi zapowiedziami?

Presja regulacyjna i niepokój w branży
Niepewność nie bierze się znikąd. W ostatnich latach Unia Europejska coraz wyraźniej akcentuje kwestie bezpieczeństwa konsumentów oraz wpływu substancji chemicznych na zdrowie. To kierunek, który znajduje poparcie społeczne, ale jednocześnie rodzi wyzwania dla firm działających na rynku kosmetycznym.
Producenci zwracają uwagę, że zmiany w klasyfikacji składników mogą wymusić kosztowne reformulacje produktów, a w niektórych przypadkach nawet wycofanie części asortymentu. Szczególnie wrażliwy jest segment produktów masowych, gdzie marginesy są niewielkie, a każda modyfikacja składu oznacza dodatkowe testy i certyfikacje.
W branżowych rozmowach coraz częściej padają pytania: czy nowe przepisy obejmą szeroką grupę składników, czy tylko wybrane substancje? Jak szybko firmy będą musiały reagować? I wreszcie — czy konsumenci odczują skutki tych decyzji w codziennych zakupach?
Na tym etapie odpowiedzi są fragmentaryczne. Wiadomo jedynie, że proces legislacyjny już się zakończył, a rynek wszedł w fazę dostosowawczą. Kluczowe szczegóły pozostają jednak poza oficjalnym obiegiem informacji.
Kluczowe decyzje i konkretne substancje objęte zmianami
Rozporządzenie Komisji Europejskiej (UE) 2026/78 aktualizuje listę substancji sklasyfikowanych jako rakotwórcze, mutagenne lub działające szkodliwie na rozrodczość (CMR). To właśnie ten akt prawny wprowadza ograniczenia, które będą miały realny wpływ na rynek kosmetyków i produktów chemicznych.
W zaktualizowanym wykazie znalazły się m.in.:
- srebro, sklasyfikowane jako substancja kategorii 2, czyli podejrzewana o szkodliwe działanie na rozrodczość,
- salicylan heksylu, również przypisany do kategorii 2, z dodatkowymi ograniczeniami dotyczącymi produktów dla dzieci poniżej 3. roku życia (z wyjątkiem past i płynów do płukania ust),
- o-fenylofenol, substancja podejrzewana o działanie rakotwórcze, której stosowanie zostanie ograniczone.

Nowe regulacje wejdą w życie 2 lutego, ale ich realne obowiązywanie rozpocznie się 1 maja 2026 roku. Od tego momentu kosmetyki, detergenty i inne produkty chemiczne zawierające zakazane substancje lub przekraczające dopuszczalne normy nie będą mogły być wprowadzane do obrotu ani udostępniane na rynku UE.
Warto przypomnieć, że to nie pierwszy taki przypadek. W 2024 roku Unia Europejska zakazała stosowania TPO w lakierach i żelach do paznokci utwardzanych promieniami UV, klasyfikując go jako substancję kategorii 1B. Choć decyzja zapadła wcześniej, jej wejście w życie wywołało poruszenie wśród manikiurzystek, które — jak relacjonowały media — dowiedziały się o zmianach na krótko przed ich obowiązywaniem i musiały ponieść realne straty.
Nowe regulacje UE pokazują, że rynek kosmetyczny wchodzi w okres zwiększonej kontroli i dostosowań, a decyzje podejmowane dziś będą miały konsekwencje przez kolejne lata. Dla konsumentów zmiany mogą początkowo pozostać niezauważalne, ale dla producentów i dystrybutorów oznaczają konieczność szybkiego reagowania.
Czy nowe przepisy rzeczywiście poprawią bezpieczeństwo produktów, czy też przełożą się na wyższą cenę i mniejszy wybór? Odpowiedź na to pytanie rynek pozna dopiero po 1 maja 2026 roku, gdy regulacje zaczną obowiązywać w praktyce.