IMGW podał prognozy pogody na wakacje. Zaklepałeś już urlop? Jeszcze możesz zmienić plany
IMGW opublikował długoterminowe prognozy, które mogą zainteresować wszystkich planujących urlop w Polsce. Choć do wakacji zostało jeszcze trochę czasu, pierwsze sezonowe wyliczenia już teraz pokazują, że pogoda może przynieść pewne niespodzianki. Dla osób myślących o wyjazdach nad morze, w góry albo na wypoczynek w kraju to sygnał, że warto wcześniej przyjrzeć się przewidywaniom synoptyków.
- Prognozy IMGW na wiosnę i lato 2026
- Możliwe odchylenia temperatur od normy
- Miesiąc, który może najmocniej się wyróżnić
Po śnieżnej zimie przyszła cieplejsza wiosna. Teraz pytanie brzmi: jakie będzie lato?
Pogoda w Polsce w ostatnich miesiącach potrafiła zaskakiwać. Końcówka zimy i wcześniejsze chłodniejsze okresy przypomniały, że nawet po kilku łagodniejszych sezonach wciąż mogą pojawiać się intensywniejsze opady śniegu i bardziej wymagające warunki. Z kolei początek wiosny zaczął stopniowo przynosić więcej słońca, wyższe temperatury i wyraźną zmianę nastrojów po zimowych tygodniach.
To właśnie teraz wiele osób zaczyna się zastanawiać, jakie będzie tegoroczne lato. Czy czekają nas długie fale upałów, czy raczej bardziej umiarkowany sezon, z temperaturami typowymi dla naszego klimatu? A może wakacje okażą się mniej pogodne, podobnie jak w niektórych poprzednich latach, kiedy okres letni nie spełniał wszystkich urlopowych oczekiwań?
Pierwsze długoterminowe prognozy IMGW dają już pewien obraz tego, czego można się spodziewać. Trzeba jednak pamiętać, że tego typu przewidywania nie pokazują pogody dzień po dniu. Ich rolą jest raczej wskazanie ogólnego kierunku zmian i możliwych odchyleń od normy wieloletniej. To wystarcza jednak, by zarysować, czy lato może być bardziej gorące, bardziej suche albo bardziej niestabilne niż zwykle.

Kwiecień i maj mogą być ważnym wstępem do tego, co wydarzy się później
Choć największe zainteresowanie budzi oczywiście lato, to obraz pogody na czerwiec i kolejne miesiące często zaczyna budować się już wiosną. Kwiecień i maj bywają w Polsce bardzo zmienne. Z jednej strony potrafią przynieść pierwsze naprawdę ciepłe dni, z drugiej wciąż mogą zaskoczyć chłodniejszymi porankami, silniejszym wiatrem czy przelotnym deszczem. To właśnie dlatego dla wielu osób są one pewnym testem tego, w jakim kierunku zaczyna iść sezon.
W całej Polsce zarówno średnia miesięczna temperatura powietrza, jak i miesięczna suma opadów atmosferycznych najprawdopodobniej będzie się zawierać w zakresie normy wieloletniej z lat 1991-2020 — to na temat kwietnia piszą synoptycy.
W tym roku wiosna ma stopniowo nabierać cieplejszego charakteru. To oznacza, że po okresach bardziej zimowej aury przejście do wyższych temperatur może być dość wyraźne. Kwiecień i maj nie muszą jeszcze przesądzać o całych wakacjach, ale mogą sugerować, czy przed latem zbuduje się cieplejsze tło pogodowe. Dla rolników, ogrodników i osób planujących pierwsze dłuższe wyjazdy będzie to szczególnie ważne.


Takie miesiące przejściowe mają też znaczenie z innego powodu. Jeśli opadów będzie mało już wiosną, późniejsza sytuacja hydrologiczna może stać się trudniejsza. Jeśli natomiast pogoda będzie bardziej chwiejna, z okresami deszczu przeplatanymi szybszym ociepleniem, może to wpłynąć na stan gleby, poziom wilgotności i przygotowanie środowiska do letnich miesięcy. Dlatego prognozy na kwiecień i maj warto traktować nie jako osobną historię, ale jako wstęp do tego, co może wydarzyć się w czerwcu i dalej.
Czerwiec ma się wyróżnić. Lato może być cieplejsze, ale niekoniecznie spokojne
Najwięcej uwagi w prognozie IMGW przyciąga czerwiec. To właśnie ten miesiąc ma wyraźniej odstawać od normy wieloletniej. Instytut wskazuje, że średnia temperatura powietrza w całym kraju najprawdopodobniej będzie wtedy wyższa od normy z lat 1991–2020. Innymi słowy, początek meteorologicznego lata może okazać się cieplejszy, niż zwykle przywykliśmy obserwować.
Według prognoz najcieplej może być m.in. w Opolu, Krakowie, Warszawie, Rzeszowie i Wrocławiu. To tam średnie temperatury w czerwcu mają szczególnie mocno wybić się powyżej normy. Jednocześnie suma opadów, przynajmniej w skali kraju, ma utrzymać się w granicach normy. Nie oznacza to jednak, że deszcz będzie rozkładał się równomiernie i spokojnie. Modele wskazują, że początek wakacji może być na dużym obszarze kraju raczej suchy, a większe opady mają koncentrować się głównie na północnym wschodzie.
Lipiec ma być już bardziej zbliżony do typowych warunków dla tej pory roku. To oznacza, że temperatury powinny mieścić się bliżej normy, choć nadal najcieplejszych wartości można spodziewać się m.in. w Opolu, Poznaniu, Rzeszowie, Krakowie i Zielonej Górze. Opady również mają pozostawać w granicach normy, ale większe sumy deszczu mogą wtedy pojawić się głównie na zachodzie i południu kraju.


Przy bardziej suchym początku lata może wrócić problem suszy hydrologicznej. Z drugiej strony nie można wykluczyć krótkotrwałych, ale bardzo intensywnych epizodów deszczowych. Jeśli nad Polskę zaczęłyby wędrować układy takie jak niż genueński, mogłoby to oznaczać ryzyko gwałtownych opadów i lokalnych podtopień.
Dlatego tegoroczne lato może być zaskakujące nie tylko przez temperatury, ale również przez większą zmienność i kontrasty. Czerwiec ma szansę okazać się cieplejszy od normy, a dalsza część wakacji może przynieść bardziej mieszany obraz. W praktyce oznacza to, że osoby planujące urlopy w Polsce powinny śledzić kolejne aktualizacje prognoz, bo tegoroczny sezon może nie być ani całkowicie upalny, ani całkowicie spokojny.