biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Kierowco, za jazdę "po staremu" będą zabierać prawo jazdy. 30 marca zadziała nowy przepis
Julia Bogucka
Julia Bogucka 17.03.2026 12:52

Kierowco, za jazdę "po staremu" będą zabierać prawo jazdy. 30 marca zadziała nowy przepis

Kierowco, za jazdę "po staremu" będą zabierać prawo jazdy. 30 marca zadziała nowy przepis
Fot. TOMASZ RADZIK/AGENCJA SE/East News

Polscy kierowcy muszą przygotować się na surowsze kary. Pod koniec miesiąca w życie wejdzie znowelizowane prawo, które znacząco ułatwi policji odbieranie uprawnień do prowadzenia pojazdów. To odpowiedź ustawodawcy na niebezpieczne zachowania na drogach, wymykające się dotychczas najsurowszym sankcjom. Czas drogowego pobłażania mija.

  • Liczba kierowców w Polsce stale rośnie
  • To największe grzechy polskich kierowców
  • Od 30 marca policjant zabierze za to prawo jazdy

Liczba kierowców w Polsce stale rośnie

Polska to kraj niezwykle silnie zmotoryzowany, co każdego dnia widać na zatłoczonych ulicach niemal każdej metropolii. Z oficjalnych danych centralnej ewidencji wynika, że mamy w państwie już ponad 22 miliony osób z uprawnieniami do prowadzenia aut. To potężna armia obywateli, dla których samochody to zdecydowanie podstawowy środek transportu, bez którego trudno wyobrazić sobie codzienne funkcjonowanie. 

Na rodzimych drogach nieprzerwanie królują pojazdy napędzane benzyną oraz klasycznym olejem napędowym. Warto jednak zauważyć, że z kwartału na kwartał systematycznie rośnie rynkowy udział aut w pełni elektrycznych oraz hybrydowych. Z kolei w zestawieniach sprzedażowych dominują niezmiennie marki azjatyckie. Przoduje japońska Toyota, która od kilku lat konsekwentnie deklasuje europejską konkurencję w salonach.

Zanim jednak nowicjusz dumnie wsiądzie za kierownicę własnego auta, musi zmierzyć się z niezwykle rygorystyczną machiną egzaminacyjną. Uzyskanie uprawnień w Polsce zdecydowanie nie należy do najłatwiejszych zadań w skali całej Europy. Statystyki są nieubłagane, średnia zdawalność egzaminów praktycznych w wojewódzkich ośrodkach ruchu drogowego wynosi obecnie od 31 proc. do 35 proc., a w niektórych ujęciach przekracza nawet 40 proc. Kursanci bardzo często muszą podchodzić do decydującej próby wielokrotnie. Wymaga to inwestowania ogromnych pokładów nerwów, czasu i niemałych pieniędzy, bowiem koszty obowiązkowych kursów i dodatkowych jazd nieustannie pną się w górę. 

Kierowco, za jazdę "po staremu" będą zabierać prawo jazdy. 30 marca zadziała nowy przepis
Fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Niestety, potężny trud włożony w zdobycie cennego dokumentu bywa przez zmotoryzowanych błyskawicznie zapominany. Gdy na asfaltowych drogach do głosu dochodzi bezmyślna brawura, lekceważenie przyjętych norm staje się bolesną codziennością. Wielu uczestników ruchu drogowego zdaje się zapominać, że prawo jazdy nie jest dane raz na zawsze, a organy ścigania zyskują potężne narzędzia do weryfikacji.

To największe grzechy polskich kierowców

Najczęstsze grzechy posiadaczy czterech kółek od lat pozostają niezmienne i wciąż stanowią zmorę dla bezpieczeństwa publicznego. W policyjnych statystykach króluje bezapelacyjnie nadmierna prędkość, regularnie uszczuplająca domowe budżety najbardziej lekkomyślnych kierowców. 

Funkcjonariusze najczęściej wystawiają kary za zbyt szybką jazdę w terenie zabudowanym, wymuszanie pierwszeństwa przejazdu na skrzyżowaniach oraz bardzo powszechne korzystanie ze smartfona bez zestawu głośnomówiącego. Od dłuższego czasu drogowe przepisy w Polsce były sukcesywnie i niezwykle dotkliwie zaostrzane. Zdecydowanie wzrosła wysokość nakładanych mandatów w najnowszym taryfikatorze. Dodatkowo, jazda pod wpływem alkoholu skutkuje obecnie nie tylko utratą uprawnień, ale również bezwzględną konfiskatą samochodu przy przekroczeniu wytyczonych w ustawie limitów.

Kierowco, za jazdę "po staremu" będą zabierać prawo jazdy. 30 marca zadziała nowy przepis
Fot. Felicia Manolache's Images/CanvaPro

Te radykalne kroki przyniosły z czasem wymierne efekty w postaci długofalowego spadku liczby najpoważniejszych wypadków. Do niedawna w polskim systemie prawnym funkcjonowała jednak zaskakująco duża luka. Pozwalała ona na niezwykle łagodne traktowanie bardzo specyficznej, wąskiej grupy użytkowników dróg. Mowa o osobach świadomie i celowo wprowadzających swoje maszyny w kontrolowany poślizg. Takie manewry najczęściej odbywają się na ogólnodostępnych parkingach przy supermarketach, dużych skrzyżowaniach czy rondach, zazwyczaj pod osłoną nocy.

W tego typu niebezpiecznych sytuacjach stróże prawa mogli nakładać jedynie standardowy mandat karny za stworzenie zagrożenia w ruchu. Dla stosunkowo zamożnych miłośników nocnych popisów stanowiło to błahy wydatek, wliczony w koszty weekendowej rozrywki. Posiadane prawo jazdy i tak ostatecznie zostawało w kieszeni sprawcy, który często już następnego wieczoru wracał na miejskie ulice szukać adrenaliny. 

Ta ewidentna bezradność organów ścigania w starciu z nowymi formami motoryzacyjnej agresji wreszcie wymusiła na decydentach krok naprzód. Wykreowanie twardszych narzędzi stało się priorytetem, aby uderzyć w osoby traktujące publiczne trakty jak prywatne tory.

Zobacz też: Zła wiadomość dla milionów Polaków. Urząd Skarbowy ostrzega, chodzi o rozliczenie PIT

Od 30 marca policjant zabierze za to prawo jazdy

Definitywny koniec drogowej taryfy ulgowej nastąpi wraz z wejściem w życie nowych przepisów, które zaczną obowiązywać już 30 marca. Mowa o zapisach, które gwałtownie rozszerzają katalog przesłanek opisanych w słynnym już artykule 102 ustawy o kierujących pojazdami. Już wkrótce dopisana tam będzie następująca przesłanka:

(…) kierujący pojazdem silnikowym lub motorowerem celowo kierował pojazdem w sposób powodujący poślizg kół (drift) lub powodujący utratę styczności z nawierzchnią chociażby jednego z kół pojazdu, z wyłączeniem kół na osiach podnoszonych w pojazdach kategorii N2, N3 i M3

Każdy funkcjonariusz obligatoryjnie zatrzyma uprawnienia kierowcy, który na drodze publicznej celowo wprowadzi pojazd w niebezpieczny poślizg. Ten groźny proceder w potocznym i motoryzacyjnym żargonie powszechnie określa się jako driftowanie. Podobny i równie surowy los spotka motocyklistów, którzy na publicznej drodze doprowadzą do celowej utraty styczności z nawierzchnią chociażby jednego koła. Zaktualizowany pod koniec lutego taryfikator przewiduje za taką drogową brawurę nałożenie minimum 1500 zł grzywny. Jeśli interweniujący mundurowy uzna, że dany manewr sprowadził realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu, kwota natychmiastowo rośnie do 2500 zł. Do tego dochodzi 10 punktów karnych, a nawet dodatkowe 12, jeśli w trakcie kierowca spowodował zagrożenie.

Nowe przepisy wpisują się w szerszy trend zaostrzania odpowiedzialności za zachowania uznawane za szczególnie niebezpieczne na drogach publicznych. Ustawodawca wyraźnie sygnalizuje, że nie będzie już miejsca na interpretowanie takich manewrów jako "pokazu umiejętności” czy nieszkodliwej zabawy. W praktyce oznacza to, że nawet krótkotrwałe i celowe wprowadzenie pojazdu w poślizg może skutkować natychmiastową utratą prawa jazdy oraz dotkliwymi konsekwencjami finansowymi i punktowymi.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: