Toksyczna substancja w popularnych słuchawkach. UOKiK natychmiast je wycofuje
Elektronika użytkowa, która towarzyszy nam każdego dnia, powinna być przede wszystkim bezpieczna. Niestety, najnowsze komunikaty płynące z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) malują zgoła inny obraz rzeczywistości. Podczas skrupulatnych kontroli popularnych gadżetów, takich jak słuchawki bezprzewodowe i smartwatche, odkryto obecność substancji, które nigdy nie powinny mieć kontaktu z użytkownikiem w takim stężeniu.
- Kontrola uderzyła w gadżety. Zaskakujące wyniki analiz
- Brak znaku CE i błędy formalne. Co kupujemy w sklepach?
- Konsekwencje dla konsumentów. Nie tylko słuchawki pod lupą
Kontrola uderzyła w gadżety. Zaskakujące wyniki analiz
Wojewódzkie inspektoraty Inspekcji Handlowej w Gorzowie Wielkopolskim, Kielcach, Krakowie, Olsztynie i Szczecinie przeprowadziły od czerwca do października 2025 r. szeroko zakrojone kontrole. Pod lupę wzięto 30 modeli słuchawek bezprzewodowych oraz smartwatchy, sprawdzając je w 21 sklepach stacjonarnych. Wyniki laboratoryjne okazały się bezlitosne dla części producentów.

W 4 z 30 skontrolowanych modeli wykryto drastyczne przekroczenia dopuszczalnych norm substancji niebezpiecznych. Inspektorzy weryfikowali zawartość takich pierwiastków jak ołów, rtęć, kadm, chrom oraz brom. UOKiK szczególnie mocno ostrzega przed chińskimi smartwatchami, w których stwierdzono m.in. nadmiar ołowiu. To substancja wysoce toksyczna, która przy długotrwałym kontakcie może negatywnie wpływać na zdrowie człowieka.
Brak znaku CE i błędy formalne. Co kupujemy w sklepach?
Problemy z toksycznym składem to nie jedyne przewinienia, jakie wykryła Inspekcja Handlowa. Okazuje się, że rynek zalany jest towarem, który kuleje pod względem prawnym i informacyjnym. Spośród badanych wyrobów niemal wszystkie, bo aż 29 modeli, pochodziło z Chin, a jeden z Wietnamu.

Skala wykrytych nieprawidłowości jest znacząca: przekroczenie norm substancji niebezpiecznych stwierdzono w 4 modelach, natomiast błędy formalne dotyczyły 3 modeli. W dwóch przypadkach inspektorzy zakwestionowali nieprawidłowo sporządzone deklaracje zgodności, a w kolejnych dwóch odnotowano brak oznakowania CE lub danych umożliwiających identyfikację sprzętu. Co więcej, wady konstrukcyjne wykryto w aż 5 z 9 skontrolowanych modeli ławek do ćwiczeń.
Konsekwencje dla konsumentów. Nie tylko słuchawki pod lupą
UOKiK nie ograniczył się jedynie do elektroniki. Kontrolą objęto również sprzęt sportowy, co przyniosło równie niepokojące wnioski. Z powodu wad konstrukcyjnych inspekcja zakwestionowała aż 5 z 9 modeli ławek do ćwiczeń. To pokazuje, że niska cena importowanych produktów często idzie w parze z ryzykiem utraty zdrowia, czy to przez kontakt z chemią, czy przez niestabilną konstrukcję urządzenia.
Inspektorzy sprawdzali również instrukcje w języku polskim oraz dane producentów i importerów. Brak tych elementów sprawia, że w razie wypadku lub reklamacji, konsument zostaje bez realnej ochrony. Urząd apeluje o rozwagę przy zakupach i sprawdzanie, czy dany produkt posiada odpowiednie atesty. Czy warto ryzykować zdrowie dla tańszego zamiennika z Chin? Odpowiedź wydaje się oczywista.