To już koniec polskiej legendy? Znana sieć się kurczy, sklepy znikają w kolejnych miastach
Po wielu dekadach funkcjonowania na polskim rynku detalicznym rozpoznawalna w całym kraju sieć mierzy się dziś z poważnymi wyzwaniami. Choć pod marką wciąż działa - według ostrożnych szacunków - około dwa tysiące placówek, ich liczba systematycznie spada, a sytuację tej polskiej ikony uważnie obserwują rywale. Dynamiczny rozwój dyskontów oraz czynniki strukturalne sprawiają, że sieć nie tylko zamyka kolejne sklepy, lecz także stopniowo traci konkurencyjność wobec największych uczestników rynku.
- Koniec epoki Społem? Sklepy spółdzielcze masowo wypadają z rynku
- Biedronka, Dino, Żabka. Dyskonty, które zmieniają oblicze handlu
- Innowacje, które mają ratować sieć
- Kłopoty strukturalne i perspektywy na przyszłość. Jak Społem walczy o przetrwanie
Koniec epoki Społem? Sklepy spółdzielcze masowo wypadają z rynku
Sieć Społem, która przez lata stanowiła jeden z fundamentów lokalnego handlu detalicznego, dziś odnotowuje wyraźny spadek liczby funkcjonujących sklepów. Marka "Społem”, obecna na rynku od ponad 150 lat, to symbol spółdzielczości konsumenckiej - jej nazwa oznacza spółdzielnie spożywców, a w dosłownym tłumaczeniu: "wspólnie”, "razem”.
Ocenia się, że aktualnie funkcjonuje ich ponad 2 tysięcy, głównie jako sklepy spożywcze, ale także sklepy z artykułami gospodarstwa domowego, kawiarnie czy bary mleczne. Jak podaje Business Insider, kolejne punkty znikają z mapy miast. Za przykład służy Łódź, gdzie jesienią 2025 r. zapowiedziano likwidację wszystkich sklepów Powszechnej Spółdzielni Spożywców „Społem”, czyli placówek, których było jeszcze niedawno dziesięć.
Podobne sygnały napływają z innych ośrodków. W Szczecinie zamknięto dwa znane sklepy Społem - „Stoczniowiec” i „Marianna” - a także punkt odzieżowy Junior & Senior, który działał tam przez pięć dekad. Planowane jest również wycofanie kolejnego sklepu o nazwie Hermes. Punkty Społem znikają także w Warszawie m.in. na Woli, oraz w Pruszkowie.
Czytaj więcej: Legendarny sklep zamyka się po 52 latach. Wiadomo, co powstanie w jego miejscu
W części lokalizacji ich miejsce zajmują nowe inwestycje mieszkaniowe, a na parterach planowane są nowe sklepy, choć nie każdy jest przekonany, że faktycznie ponownie otworzą się tam placówki Społem. To oznacza, że choć historyczna sieć nadal funkcjonuje, to dynamika otwarć i zamknięć zdecydowanie przesunęła się w stronę redukcji liczby placówek, co stawia spółdzielnie w trudnej sytuacji wobec konkurencji.

Biedronka, Dino, Żabka – dyskonty, które zmieniają oblicze handlu
Jak przytacza Business Insider, jednym z kluczowych czynników wpływających na problemy Społem jest ekspansja dużych sieci handlowych, co przekłada się na presję konkurencyjną i utratę klientów. W wielu przypadkach sklepy spółdzielcze są wręcz zastępowane placówkami rywali.
Przykładowo, w 2024 r. sklep Społem w bydgoskim centrum handlowym Rywal został zamknięty i zastąpiony przez Biedronkę - jedną z najsilniejszych ogólnopolskich sieci dyskontowych. W Wrocławiu, w legendarnym Domu Handlowym Feniks, punkt Społem również zniknął, a w jego miejscu powstał market Dino, kolejna rosnąca sieć dyskontowa.
Taki trend jest częścią szerokiego obrazu rozwoju handlu detalicznego w Polsce. W kraju działa obecnie ogromna sieć sklepów convenience i dyskontów: Żabka posiada już ponad 12 tys. sklepów, Biedronka, około 3,8 tys., Dino - ponad 3 tys., a Lidl zbliża się do 1 tys. placówek. Do tego Aldi przekroczył 400 sklepów, a sieć Netto deklaruje plany rozwoju do 1 tys. punktów.
Tak silna obecność dużych graczy oznacza większe możliwości negocjacyjne z dostawcami, niższe ceny i intensywne działania marketingowe, co w połączeniu z nowoczesnymi konceptami sklepowymi stawia tradycyjnych spółdzielców Społem w niekorzystnej pozycji. Nawet jeśli niektóre spółdzielnie starają się inwestować we własne programy lojalnościowe, aplikacje mobilne czy kasy samoobsługowe, skala i efektywność rywali pozostają ogromnym wyzwaniem.
Innowacje, które mają ratować sieć
Pomimo zamykania się kolejnych sklepów Społem, zdarzają się placówki, które starają się konkurować z dużymi dyskontami, wyróżniając się nietypowym podejściem, czasem balansując na granicy przepisów.
Ostatnio głośno było o PSS Społem Kwidzyn, prowadzącej sklep spożywczy o powierzchni około 800 m² przy ul. Kasprowicza 18. Jest to jedna z nielicznych spółdzielni, która już w 2025 roku zdecydowała się otwierać sklep we wszystkie niedziele, również te objęte zakazem handlu. Kluczowe znaczenie mają tu nowoczesne technologie i specyficzna interpretacja prawa - w dni niehandlowe placówka funkcjonuje bez tradycyjnej obsługi personelu.
Wszyscy zastanawiają się nad tym, jak uruchomić sklepy w niedziele, a ja myślę, że mój sposób jako jedyny jest legalny - mówił w rozmowie z portalem wiadomoscihandlowe.pl Karol Sienkiewicz w zeszłym roku przy okazji wdrażania rozwiązania.
Na czym polega to rozwiązanie? Klienci w niedziele sami robią zakupy przy wykorzystaniu kas samoobsługowych i inteligentnych wózków zakupowych, które automatycznie skanują wkładane produkty. System ten opiera się na zaawansowanych technologiach wagowych i wizualnych. W sklepie obecni są jedynie dwaj ochroniarze, którzy nie wykonują żadnych czynności handlowych - ich zadaniem jest tylko pilnowanie, by nie dochodziło do kradzieży. Brak tradycyjnej obsługi handlowej ma oznaczać, że nie dochodzi do wykonywania handlu w rozumieniu zakazu ustawowego, który dotyczy pracy w handlu wykonywanej przez pracowników.
Kłopoty strukturalne i perspektywy na przyszłość. Jak Społem walczy o przetrwanie
Problemy Społem to nie tylko kwestia konkurencji, ale także struktury organizacyjnej samej sieci. Sieć ta nie funkcjonuje jako jednolity organizm - jest zbiorem ponad 300 autonomicznych spółdzielni, co jest konsekwencją reform z początku lat 90. XX w. Po rozpadzie dawnych struktur spółdzielczych większość placówek została podzielona na wiele mniejszych jednostek. To zdaniem części ekspertów okazało się błędem w obliczu wejścia na rynek wielkich sieci dyskontowych.
Była jedna Łódzka Spółdzielnia Spożywców, to podzielili ją na 14 mniejszych. To wręcz niesamowity błąd, bo przy takiej konkurencji, jaka weszła w późniejszych latach, nie byliśmy w stanie konkurować z dużymi sklepami. Gdybyśmy pozostali jednym Społem, to kupując od dostawców, otrzymalibyśmy lepsze ceny - mówiła w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Wiesława Kołek, prezeska Spółdzielczego Domu Handlowego Central w Łodzi.
W praktyce ta rozdrobniona struktura utrudnia negocjacje cenowe i efektywne zarządzanie zakupami, co wpływa negatywnie na konkurencyjność cenową placówek Społem. Próby działań integracyjnych, w tym wspólnych zakupów hurtowych czy stworzenia sklepu internetowego, były podejmowane, ale jak na razie niewiele z nich przyniosło efektu skali.
Mimo trudności nie wszystkie spółdzielnie poddają się trendowi spadkowemu. Niektóre inwestują w nowoczesne rozwiązania technologiczne, programy lojalnościowe czy innowacyjne formy obsługi klienta, co daje nadzieję, że marka Społem może jeszcze znaleźć swoją niszę rynkową i przetrwać transformację branży.