biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Handel > Promocje w Biedronce i Lidlu rozwścieczyły klientów. UOKiK zareagował
Marcelina Gancarz
Marcelina Gancarz 01.04.2026 16:24

Promocje w Biedronce i Lidlu rozwścieczyły klientów. UOKiK zareagował

Promocje w Biedronce i Lidlu rozwścieczyły klientów. UOKiK zareagował
Fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Biedronka i Lidl od lat przyciągają klientów głośnymi promocjami, ale tym razem sprawa trafiła pod lupę urzędu. UOKiK ocenił, że sposób prezentowania części rabatów nie służył najlepiej interesom konsumentów. To ważny sygnał dla wszystkich, którzy przy zakupach próbują łapać okazje, ale nie chcą przy kasie rozwiązywać cenowych zagadek.

  • Kontrola UOKiK po skargach klientów Biedronki i Lidla
  • Na co uważać przy promocjach i jakie informacje musi zobaczyć konsument
  • Co dokładnie było nie tak w Biedronce i Lidlu oraz jakie zmiany wprowadzono po interwencji urzędu

Gdy ceny w sklepach bolą, klienci jeszcze uważniej patrzą na promocje

W czasach, gdy domowe wydatki są pod większą presją, promocje stają się dla wielu osób jednym z głównych sposobów ograniczania kosztów codziennych zakupów. Najwięksi gracze na rynku detalicznym, czyli Biedronka i Lidl, od dawna budują przewagę także na intensywnej walce rabatami, akcjami z aplikacją, zniżkami wielosztukowymi i ofertami z gazetek. Sam pomysł nie budzi zastrzeżeń — problem zaczyna się wtedy, gdy klient nie potrafi szybko ustalić, jaka cena naprawdę obowiązuje.

Do UOKiK zaczęły trafiać skargi klientów na sposób działania promocji w Biedronce i Lidlu. Kupujący sygnalizowali, że część zasad jest nieczytelna, a mechanizm naliczania korzyści trudno zrozumieć już na etapie finalizowania zakupów. Urząd postanowił więc przyjrzeć się sprawie i sprawdzić, czy sposób komunikowania ofert przez obie sieci rzeczywiście odpowiada standardom, jakich konsumenci mają prawo oczekiwać. Co wykazała ta interwencja? 

Promocje w Biedronce i Lidlu rozwścieczyły klientów. UOKiK zareagował
Biedronka i Lidl musiały się tłumaczyć. UOKiK sprawdził sklepowe promocje. Fot. Arkadiusz Ziolek/East News

Promocje są dobre, ale łatwo dać się w nich pogubić. Na to warto zwracać uwagę

Sama promocja nie jest problemem. Problemem jest to, gdy kupujący widzi kilka cen, kilka haseł reklamowych i kilka możliwych źródeł rabatu, ale nie wie, która z informacji jest dla niego najważniejsza. Dlatego przy zakupach warto sprawdzać kilka rzeczy naraz: 

  • czy obniżka dotyczy konkretnego produktu, czy całego koszyka,
  • czy wymaga promocja aplikacji albo karty lojalnościowej,
  • czy obniżka obowiązuje tylko przy zakupie kilku sztuk
  • czy cena przy kasie zgadza się z tym, co było na półce albo w gazetce.

Z perspektywy prawa konsumenta znaczenie ma też sposób informowania o obniżce. UOKiK przypomina, że jeśli sprzedawca komunikuje promocję, powinien pokazać również najniższą cenę z 30 dni przed obniżką. To właśnie ona jest obowiązkowym punktem odniesienia i pozwala ocenić, czy rabat jest rzeczywisty, czy tylko wygląda atrakcyjnie na plakacie albo ekranie. Urząd podkreśla, że taka informacja musi być czytelna, jednoznaczna i umożliwiać porównanie cen.

Na tym tle UOKiK sprawdził, jak Biedronka i Lidl pokazują informacje o rabatach na ekranach kas samoobsługowych, przy kasach tradycyjnych i na paragonach. Wniosek był jasny: klienci obu sieci mogli mieć problem ze zrozumieniem, jaka promocja została im naliczona jeszcze przed zapłatą. To właśnie skargi konsumentów uruchomiły reakcję urzędu.

Promocje w Biedronce i Lidlu rozwścieczyły klientów. UOKiK zareagował
Skargi na promocje w Biedronce i Lidlu. UOKiK ujawnia, co było nie tak. Fot. East News

UOKiK miał zastrzeżenia do obu sieci. Biedronka zbierała rabaty, Lidl mieszał kilka okazji naraz

W przypadku Biedronki urząd wskazał, że informacje o zniżkach były prezentowane na ekranie kas zbiorczo, a nie przy każdym skanowanym produkcie, którego promocja dotyczyła. W praktyce klient widział końcowy efekt, ale nie zawsze mógł łatwo przypisać konkretny rabat do konkretnego towaru. To utrudniało szybką weryfikację, czy cena przy kasie odpowiada temu, co wcześniej widział na półce albo w aplikacji.

Z kolei w Lidlu problem polegał na tym, że kilka różnych okazji cenowych było prezentowanych pod tym samym hasłem, a informacje o obniżkach miały niejednoznaczny charakter. Jak wskazał UOKiK, taki sposób komunikacji utrudniał odróżnienie źródła konkretnego rabatu i jego wysokości. W efekcie klient mógł mieć kłopot z ustaleniem, czy zadziałała promocja z gazetki, obniżka na wielosztuki czy jeszcze inny mechanizm.

Urząd podkreślił, że sposób pokazywania zniżek na ekranach kas i paragonach nie pozwalał konsumentom skutecznie sprawdzić, czy wszystkie ceny zostały naliczone prawidłowo. Po interwencji obie sieci przedstawiły nowe rozwiązania. W Jeronimo Martins Polska wdrożono nowy sposób wizualizacji cen skanowanych zakupów, a Lidl zmienił sposób prezentowania rabatów na ekranach kas.

Promocje muszą być jasne i zrozumiałe, bez piętrzących się warunków i wyłączeń. Kluczowe są czytelne i jednoznaczne informacje o cenach. Skanowanie produktów z koszyka na kasie jest ostatnim momentem na decyzję o dokonaniu zakupu. Konsumenci zasługują na możliwość łatwego zweryfikowania  rodzaju, liczby i wysokości przyznanych zniżek zanim zapłacą za zakupy. To szczególnie istotne w sytuacji, gdy sklepy prowadzą jednocześnie wiele promocji cenowych, wynikających z różnych tytułów i mechanizmów — tłumaczy Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Cała sprawa jest ważna nie tylko dla klientów Biedronki i Lidla, ale dla całego rynku. Pokazuje bowiem, że promocja ma pomagać oszczędzać, a nie zmuszać klienta do zabawy w księgowego tuż przed płatnością. UOKiK wysłał czytelny sygnał: rabaty mają być zrozumiałe od razu, a nie dopiero po analizie paragonu.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: