To na ten majonez rzucają się Polacy. Zdecydowany lider, króluje na każdym wielkanocnym stole
Trudno wyobrazić sobie polską Wielkanoc bez zapachu rzeżuchy, białej kiełbasy i… legendarnej sałatki jarzynowej, której fundamentem jest majonez. Choć dla wielu to tylko dodatek do jajek, dla milionów konsumentów wybór konkretnego słoika to deklaracja niemal ideologiczna, budząca emocje nie mniejsze niż polityczne debaty. W tym roku walka o dominację w koszykach była wyjątkowo zacięta, a eksperci od analizy danych zakupowych postanowili sprawdzić, który z producentów wyszedł z tego starcia obronną ręką.
- Majonez drożeje - ile zapłaciliśmy za słoik w 2026 roku?
- Polacy nie wyobrażają sobie świąt bez majonezu
- Majonezowy król Wielkanocy jest jeden - Polacy zdecydowali
Majonez drożeje - ile zapłaciliśmy za słoik w 2026 roku?
Majonez przestał być produktem kupowanym pod wpływem impulsu. Jak zauważają analitycy, jego nabycie stało się elementem szerszej strategii przygotowań do świąt, w której kluczową rolę gra mądre planowanie wydatków.
Dane pochodzące z aplikacji PanParagon, która analizuje setki tysięcy dowodów zakupu, wskazują na wyraźny trend: Polacy coraz częściej sprawdzają cenę jednostkową w przeliczeniu na litr produktu.

To efekt odczuwalnych wzrostów cen, które nie ominęły tego segmentu rynku spożywczego. W ciągu ostatnich dwóch lat najbardziej podrożały słoiki o średniej pojemności 500 ml. Jeszcze na początku 2024 roku mediana ich cen oscylowała w granicach 10,89 zł, podczas gdy w analogicznym okresie 2026 roku wzrosła do 11,68 zł. Ten ponad siedmioprocentowy skok sprawił, że konsumenci zaczęli szukać oszczędności w większych formatach, które podrożały relatywnie najmniej.
Duże słoiki o pojemności 700 ml, kosztujące dwa lata temu średnio 13,38 zł, dziś wyceniane są na około 13,99 zł, co oznacza wzrost o skromne 4,5 proc. Mniejsze warianty (400-410 ml) również zanotowały podwyżki – z 8,29 zł do 8,79 zł, co zmusza do refleksji nad opłacalnością mniejszych opakowań w kontekście wielkanocnych przygotowań, gdzie zużycie majonezu gwałtownie rośnie.
Polacy nie wyobrażają sobie świąt bez majonezu
Sezonowość spożycia majonezu w Polsce jest zjawiskiem fascynującym dla ekonomistów. O ile w ciągu roku produkt ten jest stałym, ale nie dominującym elementem diety, o tyle w okresie przedświątecznym jego obecność na listach zakupów staje się niemal powszechna. Statystyki pokazują to czarno na białym: w drugiej połowie stycznia majonez znajdował się na zaledwie 1,76 proc. wszystkich paragonów spożywczych w Polsce.
Sytuacja zmieniła się diametralnie w tygodniu poprzedzającym Wielkanoc, kiedy to wskaźnik ten podskoczył do poziomu 2,87 proc. To ogromna skala wzrostu, która świadczy o tym, że majonez jest absolutnym "must-have" polskiego stołu. Producenci doskonale o tym wiedzą, dlatego marzec to czas najintensywniejszych kampanii marketingowych i walki o ekspozycję w supermarketach.

Dla przeciętnego Kowalskiego majonez stał się wyznacznikiem świątecznych wydatków. Wyższe ceny nie zniechęciły nas do zakupu, ale sprawiły, że rzadziej eksperymentujemy z nowymi markami, stawiając na sprawdzone od lat smaki, które gwarantują, że tradycyjne potrawy będą smakować dokładnie tak, jak w domu rodzinnym.
Zobacz też: Zatrzęsienie promocji w Lidlu. Oferty "2+1 za grosz" w Wielką Sobotę to dopiero początek
Majonezowy król Wielkanocy jest jeden - Polacy zdecydowali
Odwieczny konflikt między zwolennikami delikatnego, kremowego smaku a fanami wyraźnej, octowej nuty doczekał się kolejnego rozdziału popartego twardymi danymi. Winiary, produkowany w Kaliszu przez koncern Nestlé, utrzymał pozycję lidera polskiego rynku, jednak jego przewaga nad największym konkurentem wcale nie jest miażdżąca. Według najnowszego zestawienia, majonez Winiary pojawiał się na około 55 proc. paragonów zawierających te konkretne marki.
Z kolei Kielecki, produkowany przez Wytwórczą Spółdzielnię Pracy "Społem", zabezpieczył dla siebie solidne 44 proc. udziałów w zakupach. To pokazuje, że mimo ogromnych budżetów reklamowych globalnych gigantów, lokalna tradycja i specyficzny profil smakowy "Kieleckiego" trzymają się niezwykle mocno. Co ciekawe, walka ta nie toczy się już tylko na poziomie smaku, ale i patriotyzmu konsumenckiego oraz przywiązania do tradycyjnych receptur. Choć lider pozostaje niezmienny, dynamika sprzedaży sugeruje, że każda zmiana ceny lub modyfikacja składu u lidera może natychmiast przechylić szalę zwycięstwa na stronę rywala.