Wiele wskazuje na to, że ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz utrzyma stanowisko mimo afery KPO. Choć premier w jednej z konferencji twierdził, że jest "średnio" usatysfakcjonowany jej wyjaśnieniami, to trwają kontrole, które mają wyjaśnić wszelkie wątpliwości. Mniej usatysfakcjonowani od premiera są uczciwi przedsiębiorcy, którzy oczekują na pieniądze z KPO, a wobec których zastosowano poniekąd odpowiedzialność zbiorową. Według prawników należy się spodziewać, że pokrzywdzeni tak sprawy nie zostawią.
Rozwój wypadków w aferze KPO i związane z nią działania rządu są śledzone nie tylko przez miliony Polaków, ale także przez europejski wymiar sprawiedliwości. O sprawie została zawiadomiona specjalizująca się w tropieniu nadużyć finansowych wobec Wspólnoty Prokuratura Europejska. Właśnie zapadły ważne decyzje, które mogą zaważyć na tym, kto i w jakim trybie poniesie odpowiedzialność za nieprawidłowości.
Nie milkną echa afery, która rozpętała się wokół środków z KPO. Pojawiły się już liczne reakcje ze strony polityków, zareagowała także Komisja Europejska. Cała sprawa wzbudziła niemałe kontrowersje wśród opinii publicznej. Środowisko lekarskie zauważa, że niektóre oddziały onkologiczne nie dostały środków z KPO. W przypadku Centrum Onkologii w Bydgoszczy o wszystkim miał przesądzić zaledwie jeden punkt. Wyjaśniamy szczegóły.
Podczas gdy miliony Polaków ciężko pracują, by związać koniec z końcem, inni znaleźli sposób na życie jak pączki w maśle za publiczne pieniądze. Prowadzący programu na kanale Biznes Info ujawnia szokujący mechanizm afery związanej z Krajowym Planem Odbudowy, w której granty trafiają nie do potrzebujących firm, a do cwaniaków tworzących spółki-wydmuszki pod konkretne dotacje. To obraz systemowej niesprawiedliwości, która dzieje się na naszych oczach.
O wadze afery KPO najlepiej świadczy zainteresowanie, jakim cieszy się dostępna na rządowych stronach mapa inwestycji – przez pierwszą dobę po doniesieniach serwery w zasadzie w ogóle nie działały, a i dziś prędkość wczytywania zasobów pozostawia wiele do życzenia. Kwestią czasu było, aż wśród beneficjentów środków KPO z branży HoReCa odnajdywane będą osoby publiczne. Wśród nich zidentyfikowano już Magdę Gessler, a ta nie pozostawiła sprawy bez komentarza.
Od wybuchu afery KPO minęło już kilka dni, jednak wciąż pojawiają się nowe informacje i ta zamiast cichnąć – narasta. Więcej wiemy już o proceduralnych uchybieniach, które doprowadziły do powstawania patologii, trwają rzekomo skrupulatne kontrole. Teraz głos ws. afery zajęła jedyna osoba, która dotąd poniosła konsekwencje. Rzuca ona na sprawę zupełnie nowe światło, zadając kłam narracji prowadzonej przez ministerstwo funduszy.
"Ani jedna złotówka nie zostanie zmarnowana" – powtarzają od wczoraj politycy koalicji 15 października, zapewniając, że ci przedsiębiorcy, którzy wykorzystali środki z Krajowego Planu Odbudowy niezgodnie z przeznaczeniem, będą musieli zwrócić pieniądze. Wieści o nadużyciach trafiły już także do Komisji Europejskiej. Jej rzecznik nie ma wątpliwości, że konsekwencje mogą być poważne.
Na jaw wychodzą kolejne fakty związane z aferą KPO. Politycy koalicji 15 października zapewniają, że trwają skrupulatne kontrole, jednak nie wszyscy z pokorą znoszą krytykę. Wyjątek stanowi poseł Koalicji Obywatelskiej Artur Łącki, którego żona jest beneficjentką funduszy z KPO. Poseł, który sam jest milionerem, zwrócił się on do dziennikarzy i "hejterów" w słowach dalece nieparlamentarnych.
Polską wstrząsnęła afera związana z nieprawidłowościami w wypłatach z Krajowego Planu Odbudowy. Na jaw wychodzą kolejne kuriozalne inwestycje i jasne staje się, że miliardy złotych mogły paść łupem nieuczciwych przedsiębiorców. Do sprawy odniósł się już premier Donald Tusk, ale też Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministra funduszy i polityki regionalnej, która odpowiada za KPO jako całość.
Odblokowanie środków z Krajowego Planu Odbudowy zgodnie wskazuje się jako największy sukces rządu Donalda Tuska. Z Brukseli do Polski spłynęły miliardy złotych, z których część trafiła bezpośrednio do przedsiębiorców. Niestety teraz wychodzi na jaw, jak były pożytkowane te środki. Zamiast rozwoju czy nowych miejsc pracy przedsiębiorcy wydali pieniądze z KPO na jachty, luksusowe samochody czy wycieczki.
Komisja Europejska wyraziła zgodę na zmiany w Krajowym Planie Odbudowy. Z tego budżetu część trafi do Polski. Wiadomo już jakiego rzędu to kwoty oraz jakie inwestycje obejmują. Unia zastrzegła jednak, na co te pieniądze nie będą mogły zostać wydane.
W poniedziałek 13 stycznia opublikowano projekt ważnej uchwały rządu. Dotyczy jednego z kamieni milowych Krajowego Programu Odbudowy. Proponowane jest “alternatywne rozwiązanie” wobec wymagań UE.
Dotychczasowe negocjacje Polski z Komisją Europejską w sprawie wypłaty części pieniędzy z KPO zakończyły się fiaskiem. Wszystko przed decyzję Donalda Tuska, który nie chce się zgodzić na oskładkowanie umów cywilnoprawnych. Teraz rząd próbuje przekonać unijnych urzędników proponując inne rozwiązanie. Minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz deklaruje, że chce zrealizować pomysł…proponowany przez PiS sześć lat temu.
Szefowa resortu funduszy i polityki regionalnej, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, przekazała “świetną wiadomość”. Na platformie X opublikowała wpis, który ma być zapowiedzią kilkudziesięciu miliardów złotych dla Polski. Tym razem ministra nie wspomina jednak o odrzuconej ustawie, która kosztowała krajowy budżet 7,3 mld euro.
Ogromny przelew środków z Unii Europejskich trafił do Polski tuż przed świętami. Mowa o kwocie przekraczającej 40 miliardów złotych z Krajowego Planu Odbudowy. Już wiadomo na co środki te zostaną przeznaczone, a trzeba przyznać, że do zrobienia jest bardzo dużo. Niektóre z liczb mogą zaskakiwać, inne natomiast wywoływać refleksję nad stanem polskiego państwa.