Szukają Polaków do pracy i oferują nawet 16,8 tys. zł "na rękę". Wymagania są minimalne
Praca sezonowa u naszych zachodnich sąsiadów od lat stanowi istotny zastrzyk gotówki dla portfeli wielu polskich rodzin, jednak najnowsza oferta z Meklemburgii-Pomorza Przedniego rzuca zupełnie nowe światło na potencjał zarobkowy. Czy rzeczywiście w tej branży można zarobić więcej niż w warszawskim biurowcu i jakie warunki trzeba spełnić, by po miesiącu zobaczyć na koncie pięciocyfrową sumę?
- Duże pieniądze, ale nie bez wysiłku
- Rekrutacja przyciągnęła uwagę ogromnymi stawkami
- Czy naprawdę da się zarobić tak dużo?
Duże pieniądze, ale nie bez wysiłku
Niemiecki rynek pracy od dekad zmaga się z strukturalnym niedoborem rąk do pracy w sektorze agro, co zmusza tamtejszych gospodarzy do agresywnej walki o pracownika z Europy Środkowo-Wschodniej. Według danych niemieckiego Federalnego Urzędu Pracy, każdego roku w tamtejszym rolnictwie znajduje zatrudnienie blisko 300 tysięcy osób z zagranicy, z czego znaczną część wciąż stanowią Polacy, choć ich udział systematycznie spada na rzecz Rumunów czy Gruzinów.
Kluczowym czynnikiem przyciągającym naszych rodaków jest przede wszystkim systematycznie rosnąca płaca minimalna, która od początku 2024 roku wynosi w Niemczech 12,41 euro brutto za godzinę pracy. To sprawia, że nawet przy najprostszych czynnościach, przy obecnym kursie walutowym, polski pracownik jest w stanie wypracować dniówkę, która w kraju zajęłaby mu nierzadko trzy dni robocze.
Gospodarka Niemiec, mimo chwilowych zadyszek, wciąż potrzebuje wsparcia w kluczowych okresach wegetacji, a branża owocowa jest pod tym względem najbardziej wymagająca, gdyż truskawki czy szparagi to produkty, których nie da się w pełni zautomatyzować.

Warto jednak pamiętać, że praca sezonowa to nie tylko "zbieranie profitów", ale przede wszystkim ogromny wysiłek fizyczny, często w ekstremalnych warunkach pogodowych. Pracodawcy, chcąc zachęcić do przyjazdu osoby bez doświadczenia, coraz częściej oferują pakiety socjalne, które jeszcze kilka lat temu były rzadkością. Standardem staje się zapewnienie zakwaterowania w kontenerach mieszkalnych o podwyższonym standardzie lub pokojach wieloosobowych, a także dostęp do zaplecza kuchennego i sanitarno-higienicznego.
Dla wielu osób kluczowym argumentem jest również możliwość pracy w systemie nadgodzinowym, który w rolnictwie – ze względu na specyfikę zbiorów – jest traktowany znacznie bardziej elastycznie niż w przemyśle czy usługach. To właśnie dzięki kumulacji godzin oraz premiom za wydajność, finalne kwoty na paskach płacowych potrafią tak drastycznie odbiegać od ustawowego minimum, stając się przedmiotem gorących dyskusji na forach internetowych i w mediach społecznościowych.
Rekrutacja przyciągnęła uwagę ogromnymi stawkami
Tym razem głośne poruszenie na rynku wywołała rekrutacja prowadzona przez jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek w północnych Niemczech – Karls Erdbeer-Hof. Firma ta, z siedzibą w miejscowości Rövershagen niedaleko Rostocku, to nie jest zwykłe gospodarstwo rolne, lecz potężny kombinat łączący produkcję żywności z parkami rozrywki i gastronomią. Jak donosi portal "Fakt", ogłoszenia o poszukiwaniu rąk do pracy przy tegorocznych zbiorach truskawek zalały polskie serwisy rekrutacyjne, przyciągając uwagę niebotycznymi stawkami.
Przedsiębiorstwo szuka osób gotowych do podjęcia pracy bez wymaganego doświadczenia, co otwiera drogę zarówno studentom, jak i osobom starszym, które chcą podreperować domowy budżet w krótkim czasie. Co istotne, rekrutacja dotyczy nie tylko samego zbierania owoców, ale także szeregu prac towarzyszących, które pozwalają na utrzymanie ciągłości zarobkowania nawet wtedy, gdy pogoda chwilowo nie sprzyja wychodzeniu na pole.

Pracodawca z Rövershagen postawił na transparentność i szeroki wachlarz benefitów, co ma wyróżnić go na tle mniejszych plantatorów. W ofercie, obok wspomnianego już zakwaterowania, pojawia się możliwość dodatkowego zarobku przy pielęgnacji roślin oraz usuwaniu chwastów. Jest to o tyle istotne, że pozwala pracownikowi na elastyczne zarządzanie swoim czasem i maksymalizację dochodów.
Karls Erdbeer-Hof kusi również stabilnością - jako duży podmiot jest w stanie zagwarantować terminowość wypłat i pełną zgodność z niemieckim prawem pracy, co dla wielu emigrantów zarobkowych jest priorytetem po złych doświadczeniach u nieuczciwych pośredników. Czy jednak obietnica zarobków rzędu 4 tysięcy euro miesięcznie netto jest realna dla każdego, kto zdecyduje się spakować walizkę i wyjechać nad Bałtyk?
Zobacz też: Wtedy zaplanuj urlop w 2026 roku. Dzięki temu będziesz się cieszyć wolnym jeszcze dłużej
Czy naprawdę da się zarobić tak dużo?
Analizując ofertę z Rövershagen, trzeba jasno wskazać, że deklarowane 4 tysiące euro netto, co w przeliczeniu daje około 16,8 tysiąca złotych, to stawka ekstremalna, choć teoretycznie osiągalna dla najbardziej wydajnych jednostek. Jak wynika z informacji publikowanych przez Biznes Interia, wysokość wynagrodzenia w Karls Erdbeer-Hof jest bezpośrednio uzależniona od efektów pracy, czyli od ilości zebranych owoców. System ten promuje osoby o dużej sprawności manualnej i wysokiej odporności na zmęczenie.
Aby zbliżyć się do górnej granicy zarobków, pracownik musi nie tylko pracować w szybkim tempie, ale również korzystać z każdej dostępnej minuty na polu, często wykonując dodatkowe zadania, takie jak wspomniana wcześniej pielęgnacja sadzonek. Średnie zarobki oscylują zazwyczaj w niższych przedziałach, jednak przy obecnym poziomie niemieckiej płacy minimalnej, kwota 2,5–3 tysiąca euro na rękę przy dużej liczbie godzin staje się standardem, który i tak znacznie przewyższa polskie realia w tej branży.
Należy podkreślić, że praca na plantacji w Rövershagen to propozycja dla osób, które są gotowe na całkowite poświęcenie czasu wolnego w zamian za wysoki dochód. Niemiecki rynek pracy ponownie pokazuje swoją chłonność, a polscy pracownicy, mimo rosnącej zamożności kraju, wciąż widzą w takich wyjazdach szansę na szybki kapitał, np. na wkład własny do kredytu czy zakup samochodu. Choć 16 tysięcy złotych za miesiąc zbierania truskawek brzmi jak bajka, dla rekordzistów akordu w Karls Erdbeer-Hof może stać się to namacalną rzeczywistością. Dla całej reszty wciąż pozostaje solidna, europejska dniówka, która po powrocie do Polski wciąż pozwala na znacznie więcej niż lokalna wypłata.