Partner serwisu None
Partner serwisu None
biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Praca > Sprząta po zgonach, opowiedział jak wygląda jego praca. "Zapach wsiąka w mury"
Anna  Badurska
Anna Badurska 28.03.2026 13:58

Sprząta po zgonach, opowiedział jak wygląda jego praca. "Zapach wsiąka w mury"

Sprząta po zgonach, opowiedział jak wygląda jego praca. "Zapach wsiąka w mury"
Mateusz Węgorowski Fot. Canva

Śmierć bliskiej osoby w mieszkaniu to nie tylko ogromna tragedia, ale też tykająca bomba, z którą zszokowane rodziny próbują radzić sobie na własna rękę. Mateusz Węgorowski, założyciel firmy Bio-Clean, zajmuje się od 16 lat sprzątaniem po zgonach. W rozmowie z nami opowiedział o najczarniejszych scenariuszach swojej pracy. 

  • Dlaczego polskie prawo ułatwia rozprzestrzenianie się groźnych patogenów?
  • Stan ciała, które leżało w zamkniętym lokalu przez dwadzieścia cztery miesiące
  • Żelazne zasady postępowania po znalezieniu zmarłego w domu

Sprzątanie po zmarłym domowymi metodami to śmiertelne zagrożenie

Temat śmierci to w Polsce nadal gigantyczne tabu. Gdy za zamkniętymi drzwiami dochodzi do tragedii, bliscy nierzadko próbują usunąć ślady na własną rękę. Robią to zazwyczaj z chęci zaoszczędzenia pieniędzy, ze strachu przed reakcją otoczenia lub po prostu z nieświadomości o innych możliwościach. 

Śmierć była raczej od zawsze tematem tabu w Polsce. Mieliśmy nadzieję, że może przestanie to być bardzo drażliwym tematem, ale niestety jest to cały czas widoczne, mamy społeczeństwo bardzo konserwatywne – tłumaczy Mateusz Węgorowski, założyciel Bio-Clean.

Niewielu z nas ma świadomość, że mieszkanie po zmarłym staje się wysoce skażoną strefą. Zwykła woda z płynem do podłóg nie wystarczy, żeby zneutralizować zagrożenie. Nawet pozornie niegroźna, świeża krew po wypadku to potencjalne źródło śmiertelnych zakażeń, wirusów oraz pasożytów.

Mateusz Węgorowski, z wykształcenia kucharz, założył firmę Bio-Clean kilkanaście lat temu, opierając się na amerykańskich standardach. Jego pogotowie sprzątające działa 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Zespół wchodzi tam, gdzie inni boją się spojrzeć.

Nawet świeża krew jest potencjalnym źródłem zakażeń, chorób, wirusów, bakterii. Zawsze się zabezpieczamy w stu procentach i zawsze zalecamy, żeby nie ruszać tego na własną rękę, nie robić tego domowymi sposobami – ostrzega ekspert.

Sprząta po zgonach, opowiedział jak wygląda jego praca. "Zapach wsiąka w mury"
Firma Bio-Clean Fot. Instagram

Kogo dotyczy problem i dlaczego ustawa z lat 60. zawodzi

Zagrożenie dotyczy każdego mieszkańca bloku, kamienicy czy osiedla. Polskie prawo w ogóle nie przystaje do dzisiejszych realiów medycznych. Aktualnie obowiązująca ustawa pogrzebowa pochodzi z lat 60. ubiegłego wieku.

Firma Bio-Clean próbowała zmienić te absurdalne zasady, współpracując z Państwowym Zakładem Higieny nad stworzeniem nowoczesnych procedur. Odpowiednie dokumenty powstały, ale od lat brakuje woli politycznej, by powszechnie wprowadzić je w życie, przez co administratorzy budynków nie mają twardego obowiązku dezynfekcji klatek schodowych.

Od wielu, wielu lat jest jakaś taka "betonoza" i nie można z tym nic zrobić – mówi wprost Mateusz Węgorowski.

Efekty tej luki prawnej są przerażające. Krew na chodnikach po makabrycznych wypadkach komunikacyjnych czy morderstwach bywa po prostu zmywana wodą na pobliski trawnik lub prowizorycznie zasypywana piaskiem i sorbentem.

Krew jest widoczna po prostu na chodniku po dwóch, trzech dniach. A jak podejdzie dziecko, dotknie tego, nie umyje rąk, no to to już jest potencjalne śmiertelne zagrożenie – alarmuje szef Bio-Clean, dodając, że takie zanieczyszczenia pozostają wysoce toksyczne przez długi czas.

Niedawny przypadek z Wrocławia: zwłoki leżały dwa lata

Pracownicy Bio-Clean mierzą się z najróżniejszymi stadiami rozkładu ludzkiego ciała. Medialnym echem odbiła się sprawa mieszkania we Wrocławiu, w którym kobieta leżała martwa przez niemal dwa lata. Wydaje się, że to najgorszy możliwy koszmar dla ekipy sprzątającej. Prawda z punktu widzenia fizjologii jest jednak zupełnie inna.

Najbardziej intensywny zapach pojawia się w okolicach 10. czy 14. dnia, miesiąc to są już dosyć intensywne odczucia. Im dłużej, tym ten zapach gdzieś tam wnika bardziej w mury – wyjaśnia Węgorowski.

Po dwóch latach zwłoki ulegają po prostu wysuszeniu i naturalnej mumifikacji. Płyny ustrojowe zanikają, a zapach – wbrew powszechnej opinii – jest o wiele łatwiejszy do trwałego zneutralizowania. Dzisiaj profesjonaliści stosują nowoczesną chemię i potężne generatory ozonu. Brutalne zrywanie podłóg i skuwanie tynków do samej cegły to już ostateczność.

Podczas opróżniania lokali pracownicy natrafiają na przeróżne sekrety zmarłych – od nazistowskich pamiątek historycznych po ukryte pokoje erotyczne.

Tyle lat pracy... wszystko już widziałem w życiu, więc żaden dany przypadek nie jest mnie w stanie zaskoczyć – kwituje spokojnie ekspert Bio-Clean.

Bunt sąsiadów i wezwania policji. Kto wytrzymuje w tak mrocznej branży?

Pojawienie się na klatce schodowej ekipy w szczelnych kombinezonach i maskach zawsze wywołuje skrajne emocje. Zdarza się, że zmęczeni odorem sąsiedzi z ulgą dziękują za interwencję i częstują pracowników herbatą. Znacznie częściej jednak górę bierze panika.

Zdezorientowani lokatorzy potrafią reagować jawną wrogością. Zdarza się, że wzywają straż miejską lub policję, nie rozumiejąc, że legalnie prowadzona dekontaminacja chroni ich przed rozprzestrzenianiem się groźnych patogenów. Kto w ogóle decyduje się na pracę pod tak ogromną presją społeczną i widokiem ludzkich tragedii?

Do firmy trafiają ludzie w różnym wieku, w tym dwudziestolatkowie, którzy muszą przejść bardzo staranny i ostrożny proces wdrożenia, aby nie nabawić się urazów psychicznych.

Zazwyczaj szkolenia, jeśli kogoś przyjmujemy, następują w taki skokowy sposób. Czyli na początek na pewno nie są delegowani do takich ciężkich rzeczy, tylko krok po kroku przygotowujemy ich do tych najtrudniejszych zadań – tłumaczy specyfikę rekrutacji Mateusz Węgorowski.

W tak wymagającym środowisku doskonale radzą sobie nie tylko młodzi i silni fizycznie. Paradoksalnie, najlepszymi pracownikami są często osoby z większym bagażem życiowym.

Mamy też w firmie 70-latka, który cały czas pracuje i ma się świetnie. To jest nasz weteran w firmie i na razie nic nie wskazuje na to, żeby chciał przestać – dodaje z nieskrywanym uznaniem i dumą szef pogotowia sprzątającego.

Sam Węgorowski wspomina swoje pierwsze zlecenie, gdy miał zaledwie 20 lat. Przyznaje, że był to prawdziwy skok na głęboką wodę i z pewnością niezwykle trudne zadanie. Poradził sobie jednak bardzo dobrze:

- Dużo krwi, bo to było podcięcie żył, więc dużo, dużo, dużo krwi, dużo płynnej krwi. (…) Z godziny na godzinę dostaliśmy to zlecenie, wtedy miałem 20 lat tak naprawdę (...) trzeba było zachować kamienną twarz i spokój - opowiada rozmówca.

Źródło: BiznesInfo

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: