Skandynawski gigant będzie zwalniał. Setki osób stracą pracę
Rynek pracy w sektorze nowych technologii od miesięcy wysyła sprzeczne sygnały. Z jednej strony wciąż mówi się o deficycie specjalistów, z drugiej – coraz częściej pojawiają się informacje, które budzą niepokój wśród pracowników dużych firm. Najnowsze decyzje jednego z międzynarodowych graczy wpisują się w szerszy trend, który wyraźnie przyspiesza. Czy to chwilowa korekta, czy zapowiedź głębszych zmian?
- Rynek, który przestaje być oczywisty
- Globalne trendy coraz mocniej uderzają lokalnie
- Nordea rozpoczyna zwolnienia. Skala i powody decyzji
Rynek, który przestaje być oczywisty
Jeszcze kilka lat temu praca w sektorze technologicznym uchodziła za jedną z najbardziej stabilnych i perspektywicznych. Międzynarodowe korporacje otwierały w Polsce kolejne centra operacyjne, kusząc wysokimi wynagrodzeniami, benefitami i wizją długoterminowego rozwoju. Dla wielu miast była to realna szansa na przyciągnięcie specjalistów i wzmocnienie lokalnej gospodarki.
Dziś obraz ten zaczyna się stopniowo zmieniać. Coraz częściej pojawiają się sygnały, że branża IT w Polsce wchodzi w fazę korekty. Zmniejsza się liczba nowych rekrutacji, a firmy coraz ostrożniej podchodzą do dalszej ekspansji. Oferty pracy w sektorze technologicznym nie zniknęły, ale ich dynamika wyraźnie wyhamowała.
To moment, w którym wielu pracowników zaczyna zadawać sobie pytanie: czy dotychczasowa stabilność była trwała, czy raczej wynikała z wyjątkowych okoliczności ostatnich lat? Odpowiedź nie jest prosta, ale kolejne decyzje dużych pracodawców rzucają na sprawę nowe światło.

Globalne trendy coraz mocniej uderzają lokalnie
Zmiany na rynku pracy w technologiach nie są zjawiskiem odosobnionym ani ograniczonym do jednego kraju. Już od 2022 roku branża mierzy się z konsekwencjami nadmiernego zatrudniania w czasie pandemicznego boomu. Gdy popyt na usługi cyfrowe przestał rosnąć w takim tempie, firmy zaczęły weryfikować swoje strategie.
Efektem są restrukturyzacje w międzynarodowych korporacjach, które coraz częściej obejmują także europejskie centra operacyjne. Polska, dotychczas postrzegana jako atrakcyjna lokalizacja pod względem kosztów i kompetencji, również zaczyna tracić część swojej przewagi. Rosnące koszty pracy, presja płacowa oraz konkurencja ze strony tańszych rynków sprawiają, że decyzje sprzed kilku lat są dziś ponownie analizowane.
W tym kontekście pojawiają się informacje o kolejnych firmach, które decydują się na ograniczenie skali działalności lub redukcję zespołów. Na razie komunikaty są ostrożne i często opakowane w język strategicznych zmian. Jednak dla pracowników oznaczają realną niepewność. Czy to początek większej fali?
Nordea rozpoczyna zwolnienia. Skala i powody decyzji
W tym szerszym obrazie pojawia się decyzja, która szczególnie mocno odbiła się na polskim rynku pracy. Nordea, skandynawski gigant finansowy, ogłosiła rozpoczęcie zwolnień grupowych w swoich polskich oddziałach. Według dostępnych informacji, pracę może stracić do 105 specjalistów IT zatrudnionych w Łodzi, Warszawie i Trójmieście.
Firma oficjalnie tłumaczy decyzję wejściem w „nowy etap strategii” oraz koniecznością dostosowania struktury organizacyjnej do aktualnych priorytetów biznesowych. W praktyce oznacza to redukcję zatrudnienia w centrach operacyjnych, które od lat stanowiły zaplecze technologiczne dla skandynawskich oddziałów banku.
Nordea działa w Polsce od 2010 roku, a już sześć lat później zatrudniała ponad 1 tys. osób w samej Łodzi, zapowiadając dalszy rozwój. Obecnie w trzech polskich lokalizacjach pracuje około 6 tys. osób, z czego aż 3 tys. w łódzkim biurowcu Cross Point. Warto podkreślić, że firma nie obsługuje klientów detalicznych, a jej działalność w Polsce ogranicza się do zaplecza IT i operacji wewnętrznych grupy.
Redukcje mają objąć nie tylko młodszych pracowników. Jak przyznaje jeden z zatrudnionych:
Zwalniani będą również specjaliści z dłuższym stażem i kierownicy – relacjonuje pracownik Nordea, cytowany przez media.

Firma deklaruje zapewnienie „kompleksowego wsparcia” dla osób objętych zwolnieniami, jednak nie precyzuje, jakie świadczenia dodatkowe otrzymają pracownicy.
Eksperci wskazują, że decyzja Nordea wpisuje się w szerszy trend. Zwolnienia ogłosiły już m.in. Fujitsu i Alorica. Jak zauważa prof. Piotr Krajewski z Instytutu Ekspertyz Ekonomicznych, cytowany przez „Wyborczą”:
Przyczyna jest prosta – rosnące koszty pracy w Polsce. Firmy przenoszą centra do tańszych krajów, gdzie jakość usług jest niższa, ale systematycznie się poprawia.
Dodatkowo dane systemu Element pokazują, że od siedmiu miesięcy spada liczba ofert pracy. W grudniu 2025 roku było ich o 6 proc. mniej niż rok wcześniej. Szczególnie dotkliwie sytuację odczuwa Łódź, gdzie liczba ofert spadła do 3,8 tys., czyli o 7 proc. rok do roku.
Decyzja Nordea to kolejny sygnał, że rynek IT w Polsce wchodzi w trudniejszy etap. Choć sektor wciąż pozostaje jednym z filarów gospodarki, zmieniające się realia kosztowe i globalne strategie firm wymuszają korekty, które jeszcze niedawno wydawały się mało prawdopodobne. Dla pracowników to moment, który skłania do refleksji nad stabilnością branży i kierunkiem, w jakim zmierza rynek pracy w najbliższych latach.