biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Biznes > Pożyczali pieniądze od pracowników. Tak rodziła się polska marka Oshee
Magdalena  Fordymacka
Magdalena Fordymacka 19.01.2026 10:32

Pożyczali pieniądze od pracowników. Tak rodziła się polska marka Oshee

Pożyczali pieniądze od pracowników. Tak rodziła się polska marka Oshee
Oshee z Iga Swiatek fot Andrzej Iwanczuk/REPORTER

Polska marka, która odebrała udziały globalnym koncernom, powstawała na granicy finansowego przetrwania. Były momenty, gdy jej współtwórcy pożyczali pieniądze od własnych pracowników, a każdy kolejny krok oznaczał ryzyko utraty wszystkiego. Dziś Oshee dominuje na krajowym rynku napojów funkcjonalnych, a doświadczenia z tamtych lat – także te najbardziej osobiste – wciąż wpływają na sposób prowadzenia firmy i decyzje wykraczające daleko poza biznes.

  • Jak naprawdę wyglądały początki Oshee i skala ryzyka?
  • Dlaczego globalne marki nie zdominowały polskiego rynku napojów funkcjonalnych?
  • W jaki sposób doświadczenia graniczne przełożyły się na strategię biznesową i społeczną firmy?

„Koce na drogę” i pasja silniejsza niż chęć zemsty

Historia Oshee zaczyna się w momencie odejścia Dariusza Gałęzewskiego z poprzedniej firmy, w której przez 11 lat zajmował wysokie stanowiska menedżerskie. Podczas pożegnalnego spotkania były pracodawca wręczył mu i jego wspólnikowi, Dominikowi Dolińskiemu, dwa zapakowane prezenty.

– Dał nam te dwa koce i powiedział, żebyście mieli się czym pod mostem okryć, jak już nie będziecie mieli z czego żyć – wspomina dziś Dariusz Gałęzewski w rozmowie na kanale YouTube Biznes Klasa.

Ten gest mógł stać się paliwem do zemsty, ale – jak podkreśla przedsiębiorca – tak się nie stało. Oshee nie powstało z chęci udowodnienia komukolwiek czegokolwiek, lecz z autentycznej pasji do produktów funkcjonalnych i przekonania, że rynek się zmieni. Jeden z tych koców do dziś jest przechowywany przez Dominika Dolińskiego i ma zostać wyeksponowany w nowej siedzibie firmy jako symbol determinacji.

Gdy Oshee startowało w 2008 roku, polski rynek napojów izotonicznych był niewielki i całkowicie zdominowany przez międzynarodowe koncerny. Gałęzewski i Doliński dostrzegli jednak trend: rosnącą świadomość zdrowotną i potrzebę produktów dla ludzi aktywnych na co dzień, nie tylko dla zawodowych sportowców. 

Pożyczali pieniądze od pracowników. Tak rodziła się polska marka Oshee
Fot. Screenshot Dariusz Gałęzewski w Biznes Klasie

Finansowanie na granicy i zaufanie zespołu

Rozwój Oshee od początku wymagał kapitału, którego firma nie miała. Banki odmawiały finansowania, a właściciele sięgali po środki od rodziny, znajomych i prywatnych pożyczkodawców. Bywały momenty, w których brakowało pieniędzy na podstawowe potrzeby.

–  Pamiętam sytuacje, gdy pożyczaliśmy pieniądze od swoich pracowników. Pożyczyliśmy środki od dyrektora operacyjnego, bo on dostawał wypłatę, a my nie, a z czegoś trzeba było żyć – opowiada Dariusz Gałęzewski na kanale Biznes Klasa.

Jak podkreśla, ta relacja oparta na zaufaniu zbudowała fundament kultury organizacyjnej firmy. Przełomem okazała się pierwsza duża kampania reklamowa, na którą Oshee nie miało środków. Gałęzewski zwrócił się wtedy do Michała Sołowowa z prośbą o pożyczenie miliona złotych. Sołowow nie tylko udzielił wsparcia, ale wszedł do spółki jako wspólnik.

Dziś Oshee generuje około 800 mln zł obrotu rocznie, a EBITDA przekracza 100 mln zł. Mimo tej skali Gałęzewski podkreśla, że pamięć o trudnych początkach pozwala mu zachować pokorę.

Excel jako sposób na oswojenie choroby

Życie Dariusza Gałęzewskiego gwałtownie się zmieniło, gdy usłyszał diagnozę: nowotwór złośliwy. Po początkowym załamaniu sięgnął po sposób działania, który znał z biznesu.

 – W zeszłym roku dostałem raka złośliwego. Przyszedłem do pracy i potraktowałem to jak projekt. Otworzyłem Excela – mówi przedsiębiorca.

W arkuszu rozpisał cały proces leczenia: konsultacje, terminy operacji i kolejne etapy terapii, co – jak podkreśla – pozwoliło mu odzyskać poczucie kontroli w sytuacji skrajnie trudnej. Przeszedł sześć operacji, zmagał się z sepsą i krwotokiem wewnętrznym wymagającym przetoczenia kilku litrów krwi, a mimo to, gdy tylko pozwalał na to stan zdrowia, uczestniczył w spotkaniach online. W tym czasie firma osiągnęła rekordowe wyniki, co Gałęzewski odbiera jako dowód lojalności zespołu. 

– W naszej firmie wszyscy jesteśmy na ty. Dyskutujemy o problemie, nie o osobie. Nie ma malowania trawy na zielono – podkreśla, przyznając jednocześnie, że jego bezkompromisowy styl nie sprawdziłby się w każdej organizacji.

Te doświadczenia przełożyły się również na podejście do odpowiedzialności społecznej firmy: Oshee finansuje terapię psychologiczną i psychiatryczną dzieci oraz młodzieży w ramach programu Oshee SpeakUp, a także antyprzemocową linię pomocy we współpracy z fundacją sexed.pl. Dla Gałęzewskiego są to działania równie istotne jak wyniki finansowe, bo – jak podkreśla – prawdziwa skuteczność biznesu widać dopiero wtedy, gdy działa on także poza tabelami Excela.

Źródło: Biznes Info, Biznes Klasa

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
testament, dziedziczenie
Kto dziedziczy po bezdzietnej ciotce? Majątek może trafić w nieoczekiwane ręce
Kradł paliwo do bagażnika. 52-latek przed sądem
52-latek kradł paliwo, wlewał je do bagażnika. Mężczyzna odpowie przed sądem
Kiosk papierosy
18 stycznia wchodzi zakaz. Tych produktów już nie kupisz, sklepy muszą je niezwłocznie wycofać
upadek firmy, obuwie Bartek
Upada najsłynniejszy polski producent obuwia. Komunikat poszedł w świat, a tu zwrot akcji
monety
Nowa moneta wprowadzona w Polsce. Ma bardzo niecodzienny nominał
telefon z PRL
Arcytrudny quiz o PRL. To nie tylko długie kolejki i kartki na mięso. Sprawdź się
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: