Pozwali firmę w związku z niewypłaconymi nadgodzinami. Sąd Rejonowy przyznał im łącznie 200 tys. zł
Nadgodziny bez dodatkowego wynagrodzenia mogą słono kosztować pracodawcę. Dwóch pracowników pozwało firmę w związku z niewypłaconymi pieniędzmi, a Sąd Rejonowy w Łodzi przyznał im łącznie 200 tys. zł. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.
Sprawa dotyczyła pracowników zatrudnionych w zadaniowym systemie czasu pracy. Sąd uznał jednak, że taki sposób organizacji pracy nie zwalnia pracodawcy z obowiązku odpowiedniego rozliczania nadgodzin.
200 tys. zł za niewypłacone nadgodziny
Sprawa pokazuje, że zadaniowy czas pracy nie oznacza pełnej dowolności w kwestii liczby przepracowanych godzin. Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia zasądził na rzecz dwóch pracowników niemal 200 tys. zł tytułem niewypłaconego wynagrodzenia za nadgodziny.
- Motyw ten sam co zawsze. Przeciążenie obowiązkami, nacisk i presja na wynik: sprzedaż, sprzedaż, sprzedaż. Nikogo nie interesuje kiedy i jakim kosztem osobistym - napisał na platformie LinkedIn adwokat dr Grzegorz Ilnicki.
Prawnik zwraca uwagę, że w przypadku pracowników nie można mówić o całkowicie nienormowanym czasie pracy. Jak podkreśla, zadaniowy system czasu pracy również podlega określonym zasadom.
- Warto to przyswoić. Jeśli po kolejnej wygranej tego typu sprawie coś mnie nadal coś dziwi, to chyba najbardziej, jak nieweryfikowalny jest ten mechanizm obronny u pracodawcy. Nie ma refleksji, że coś od lat robiono źle. Jest poczucie, że to sądy pracy są winne, że się wszyscy uwzięli, że byli pracownicy okazali brak lojalności - dodał Ilnicki.
Nadgodziny mogą słono kosztować firm
Nie jest to odosobniony przypadek. Coraz więcej pracowników decyduje się dochodzić swoich praw przed sądem, a zasądzane kwoty sięgają dziesiątek, a nawet setek tysięcy złotych. Eksperci zwracają uwagę, że problem często dotyczy pracy wykonywanej poza standardowymi godzinami.
- Praca wykonywana po godzinach w domu to też praca, za którą pracownik może się domagać wynagrodzenia. To truizm, ale do niedawna dla części zatrudnionych nie było to oczywiste - powiedziała na łamach WP Finanse adwokat Karolina Rogatko.
Jak wskazuje ekspertka, szczególnie często pojawiają się sprawy dotyczące zadaniowego czasu pracy. W tym systemie pracodawca nie może jednak nakładać na zatrudnionego obowiązków, których wykonanie wymaga stałej pracy po godzinach.
- W takim przypadku zazwyczaj zadań od pracodawcy jest tak dużo, że de facto oznaczają one pracę w ciągłych nadgodzinach. To sztandarowy przykład na błędne rozumienie tego systemu. Pracodawcy zazwyczaj zapominają, że w tym systemie czasu pracy zadania powinny być realnie możliwe do wykonania w standardowej normie czasu pracy, czyli 8 godzin dziennie, 40 godzin tygodniowo - kontynuowała.
Sąd przyznał jej 100 tys. zł
Przykładem takiej sytuacji jest sprawa pani Joanny z Grudziądza. Kobieta wygrała z pracodawcą w sądzie i otrzymała 100 tys. zł. Wyrok w jej sprawie uprawomocnił się w lutym tego roku.
Kobieta była rozliczana przede wszystkim z realizacji celów sprzedażowych, jednak jej zdaniem zakres obowiązków był zbyt duży, aby można było wykonać go w ramach standardowych ośmiu godzin pracy.